Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

32. dzień wojny. Ordery Odwagi i „wojska traktorowe”. Skąd wiemy, jakie są rosyjskie straty?

Rosyjski żołnierz odznaczony medalem Za Odwagę, rejon Kijowa, 24 marca 2022 r. Rosyjski żołnierz odznaczony medalem Za Odwagę, rejon Kijowa, 24 marca 2022 r. Russian Defence Ministry / TASS / Forum
Rosjanie przeszli do obrony w obliczu braku efektów przy zatrważających stratach własnych. Chwilowo zadowolą się zajęciem Donbasu i ustanowieniem lądowego połączenia z Krymem. Niestety – chwilowo, bowiem będą zapewne dalej walić głową w mur, przysparzając Ukrainie niekończących się cierpień.

Widok rosyjskich wojsk cofających się do Chersonia, w którym są już częściowo wojska ukraińskie, zdecydowanie cieszy. Wciąż trwają zawzięte walki po wschodniej i zachodniej stronie Kijowa, ale chwilowo bez większych sukcesów z żadnej strony. Pojawiła się natomiast ciekawa informacja, że Rosjanie wycofują część swoich pokiereszowanych jednostek na Białoruś, gdzie mają odpocząć, zostać uzupełnione ludźmi i sprzętem, ich szeregi uporządkowane, a potem zapewne znowu wyśle się je na Ukrainę do dalszej walki. Tymczasem kolejne jednostki są kruszone. Dzisiaj ukraińskie ministerstwo obrony ogłosiło zdobycie wsi Husariwka, ok. 50 km na południowy wschód od Charkowa. Walczy tu rosyjska 20. Armia Gwardii, usiłująca poszerzyć granice samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej. Wieś jak wieś, kolejne miejsce, gdzie Rosjanie się cofnęli. Ważne jest natomiast to, że broniły jej dwie batalionowe grupy bojowe, które zostały znów ciężko poharatane przez ukraińskie wojska.

Czytaj też: Łukaszenka jeszcze kluczy. A jeśli uderzy?

Rosyjskie straty? Wystarczy spojrzeć na medale

Ukraińskie władze podały dziś oficjalną liczbę 16,6 tys. zabitych rosyjskich żołnierzy, niedawno Rosjanie przyznali się do 1351 zabitych. I tu w sukurs przychodzi nam biały wywiad, który i w NATO jest traktowany całkiem poważnie jako tzw. OSINT – Open Source Intelligence (zbieranie informacji bazujące na otwartych źródłach), stawiany na równi na przykład z HUMINT (Human Intelligence – wywiad osobowy) czy SIGINT (Signal Intelligence – rozpoznanie radioelektroniczne).

Z pomocą przyszły rosyjskie odznaczenia. Otóż wszystkie rosyjskie odznaczenia mają numer i jest to numer kolejny. Rosjanie kochają się w odznaczeniach i medalach, noszą je z lubością przy każdej okazji. W Rosji nikogo nie dziwi, gdy weterani wojenni noszą baretki od odznaczeń przyszyte do cywilnego garnituru. Dlatego numer danego odznaczenia służy do podkreślenia, ilu ludzi przed nim je dostało i oczywiście im mniej, tym lepiej. Przy szczegółowych życiorysach wielkich marszałków podaje się na przykład numer Złotej Gwiazdy Bohatera ZSRR, jaką zostali wyróżnieni raz czy dwa razy, a czasem trzy. Chyba że jest się towarzyszem Breżniewem, wówczas takich gwiazd ma się cztery, gdyż jemu mało było potwierdzenia, że jest bohaterem. On był po czterykroć bohaterem!

Ale wracając do numerów odznaczeń. Przyjęto praktykę, że każdy poległy w Ukrainie rosyjski żołnierz, podoficer czy oficer otrzymuje Order Odwagi (О́рден Му́жества), który nie należy mylić z ukraińskim Orderem za Odwagę. Jest to mniej więcej odpowiednik polskiego Krzyża Walecznych. Odznaczenie to ustanowiono w Rosji niedawno, dopiero w 1994 r. Oczywiście bardzo często Order Odwagi otrzymują oficerowie czy żołnierze za czyny bojowe. Na przykład płk Andriej Wołowikow, pilot wojskowy, dostał taki order aż cztery razy, głównie za walki w Czeczenii, gdzie latał na bojowym śmigłowcu Mi-24.

Utarło się jednak w Rosji, że order ten polegli otrzymują pośmiertnie niemal z automatu. Na przykład 26 sierpnia 2000 r. odznaczono nim 117 ze 118 członków załogi okrętu podwodnego Kursk, który zatonął wraz z całą załogą na Morzu Barentsa. Jedynie dowódca otrzymał wyższe odznaczenie. Dziś jest tak samo. Na przykład poległy w Ukrainie dowódca 331. Kostromskiego Pułku Powietrzno-Desantowego Gwardii (z 98. Wiedeńskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej Gwardii) płk Siergiej Suchariew otrzymał tytuł Bohatera Rosji i odpowiednią złotą gwiazdę.

Jednakże niżsi rangą oficerowie i cała reszta jest odznaczana pośmiertnie Orderem Odwagi. Ciekawostką jest, że przy okazji pogrzebów rodziny publikują zdjęcia legitymacji odznaczenia chowanego żołnierza czy oficera w mediach społecznościowych. Wysyp takich medali miał miejsce po 3 marca, bowiem tego dnia podpisano dekret o przyznaniu tych medali za pierwszy tydzień wojny. Znaleźli się tacy, którzy owe zdjęcia przejrzeli. I zanotowali numery, które są kolejne… I choć pewną liczbę tych odznaczeń przyznano żywym, to jednak w przytłaczającej większości były to odznaczenia pośmiertne. Na przykład Aleksiej Biełkow otrzymał oznaczenie z numerem 78 487, a z kolei Danił Radaczenko ma odznaczenie numer 83 281. Oczywiście oba przyznane pośmiertnie. Było też sporo zdjęć z legitymacjami pomiędzy tymi dwoma, niemal zawsze „pośmiertnie”. Zanotujmy, że między nimi przyznanych medali jest 4794, w większości pośmiertnie. A to tylko do 2 marca, czyli przez pierwszy tydzień wojny, bo dekret podpisano dzień później. Załóżmy, że przez pierwszy tydzień konfliktu zginęło nieco ponad 4 tys. rosyjskich żołnierzy. I prosta matematyka – to ilu zginęło po czterech tygodniach wojny? Wychodzi po przemnożeniu, że pewnie ponad 16 tys., prawda?

I tu wracamy do danych ministerstwa obrony Ukrainy. Przypadek?

„Wojska traktorowe” i sprzęt rozebrany na złom

Najbardziej dziwiło mnie, że Rosjanie w zasadzie nie podsyłają swoim wojskom uzupełnienia w postaci czołgów czy innych pojazdów pancernych celem uzupełnienia strat. Przecież tyle tego stoi w magazynach… Na przykład czołgów T-80 w linii jest tylko 480, a w rezerwie aż 4 tys. T-72 służy 2030, a w rezerwie jest 7 tys. Nieprzebrane zasoby. Najciekawsze jest jednak to, że najnowszych T-90 w służbie jest 435, a w rezerwie 200. Dlaczego dwieście najnowszych wozów stoi zakonserwowanych, gdy w linii jest sporo starszych wozów? Sądziłem, że trzymane są one w jednostkach do rozwinięcia mobilizacyjnego, ale nie zawsze tak jest. Niekiedy są to pojazdy uszkodzone, czekające na remonty, a czasem po prostu skanibalizowane na części zamienne dla pozostałych.

Widzieliśmy, w jakim stanie jest sprzęt służący w jednostkach liniowych. A zatem – w jakim stanie jest ten odstawiony do rezerwy, którym nikt się nie zajmuje? Aż strach pomyśleć. Okazało się jednak, że jest gorzej niż myślałem. Na przykład w magazynach 4. Kantemirowskiej Dywizji Pancernej Gwardii im. Jurija Andropowa w Naro-Formińsku zgromadzono czołgi T-80UD i T-80U przeznaczone do mobilizowanego rozwinięcia dywizji. Obecnie dywizja ma dwa pułki pancerne i pułk zmechanizowany, a na wypadek wojny z NATO ma mieć trzeci pułk czołgów: 14. Żytomiersko-Szepietowski Pułk Czołgów Gwardii, który jest obecnie w formie „zwiniętej”, do zmobilizowania. Ale teoretycznie sprzęt dla niego jest. I właśnie po ten sprzęt postanowiono teraz sięgnąć, by uzupełnić ciężkie straty dywizji. Jednak według dostępnych, choć niesprawdzonych informacji, ekipa się rozczarowała. Czołgi były wybebeszone ze wszystkiego, co się dało sprzedać na złom, a szczególnie bloków elektroniki z dużą ilością drutów miedzianych, na płytkach których są styki wykonane ze złota. W niektórych czołgach nie było nawet silników! Okazało się, że w magazynach stoją bezużyteczne skorupy, które też w zasadzie można oddać na złom. Informacje te podano co prawda w tzw. mediach społecznościowych (ukraińskich i na rosyjskim WKontaktie), a zatem są to informacje niesprawdzone i niepewne, ale dokładnie zgadza się to z okolicznością, w której żadne konkretne uzupełnienia sprzętowe na front nie docierają. Biorąc pod uwagę stan sprzętu już używanego w Ukrainie, opisana sytuacja jest więcej niż prawdopodobna.

A popsuty, uszkodzony, zakopany lub generalnie porzucony rosyjski sprzęt zamiast być ewakuowany z pola walki lub z tras przemarszu, co jest normalną praktyką w każdej normalnej armii, jest skwapliwie zbierany przez nową ukraińską formację nazwaną przez samego prezydenta Zełenskiego „wojskami traktorowymi” – czyli przez zwykłych ukraińskich rolników z ciężkimi ciągnikami rolniczymi. I tak pogromcą rosyjskich T-80 czy T-72 stał się John Dear lub New Holland. Tymczasem Rosjanie stracili dotychczas 582 czołgi, 1664 bojowe wozy piechoty i transportery opancerzone, 294 działa samobieżne i holowane, 93 wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe, 52 systemy przeciwlotnicze, 121 samolotów i 127 śmigłowców – według danych ukraińskich.

Czytaj też: Putin ma plan i go realizuje. Nie chodzi o zdobycie Kijowa

Rakiety pod nogi NATO, rośnie brutalność

Niestety, im większa niemoc na polu walki, tym ciężej ta bezradność odbija się na cywilach. Wczoraj dokonano dwóch ataków na Lwów z użyciem łącznie ośmiu rakiet skrzydlatych Kalibr odpalonych przez okręty z rejonu Sewastopola. Wspomniane rakiety zniszczyły m.in. bazę paliwową. Całe przedsięwzięcie to kolejny strzał ostrzegawczy pod nogi NATO, ściśle związany z wizytą prezydenta Bidena w Polsce.

Dzisiaj z kolei pojawiły się doniesienia, że w kilku miejscach postawiono tzw. narzutowe pola minowe, które polegają na wystrzeleniu na odległość do 15 km pocisków, które po opadnięciu na ziemię nie wybuchają, lecz uaktywniają się po jakimś czasie. Potem działają jak zwykłe miny, wystarczy, że coś na nie najedzie lub ktoś na nie wdepnie, a wybuchają. Dla utrudnienia rozminowania część z nich może okresowo wybuchać po ustalonym czasie. O ile stosowanie narzutowych pól minowych nie jest formalnie zabronione (w Polsce też mamy taki system – ISM Kroton), o tyle stawianie takiego pola minowego na terenie gęsto zamieszkałym przez ludność cywilną bez wojskowego uzasadnienia to kolejny przykład rosyjskiego bestialstwa – obok zwykłych mordów i ostrzeliwania cywili.

Czytaj też: Wojna a sprawa polska. W co wierzą przywódcy?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Świat

Gerhard Schröder, towarzysz Putina. Toksyczny związek na dobre i złe

Były kanclerz Gerhard Schröder, który wciąż nie wyrzekł się przyjaźni z gospodarzem Kremla, jest symbolem wszystkich niemieckich problemów z Rosją. Ale wcale nie najgorszym.

Marek Orzechowski
19.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną