Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Wybory we Francji. Zwycięża Macron, frekwencja najniższa od 50 lat

Druga runda wyborów prezydenckich we Francji Druga runda wyborów prezydenckich we Francji Gonzalo Fuentes / Forum
Według exit polls urzędujący prezydent zdobył 58,2 proc. głosów. Marine Le Pen – 41,8 proc. Macron będzie pierwszym prezydentem w nowoczesnej historii Francji, który zostanie wybrany ponownie, posiadając jednocześnie poparcie większości parlamentarnej.

Większość z ok. 70 tys. lokali do głosowania zamknięto we Francji o godz. 19:00. W dużych miastach, m.in. w Paryżu, Marsylii czy Lyonie, czas głosowania przedłużono do godz. 20. Mieszkańcy terytoriów zamorskich głosowali już od soboty.

Według wstępnych wyników exit polls urzędujący prezydent Francji zdobył 58,2 proc. głosów. Szefowa Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen – 41,8 proc. 16-procentowa różnica między kandydatami to więcej niż największy margines zwycięstwa przewidziany w którymkolwiek z przedwyborczych sondaży, choć w 2017 r. wygrana Macrona nad Le Pen była bardziej zdecydowana – szef La République en marche cieszył się poparciem aż 66 proc. głosujących. Le Pen uzyskała wtedy 33,9 proc. głosów.

Mieszkańcy części terytoriów zamorskich Francji – Martyniki, Gwadelupy i Gujany – wybrali Marine Le Pen. Kandydatka Zjednoczenia Narodowego zdobyła tam odpowiednio: 60,9 proc., 69,6 proc. oraz 60,7 proc. głosów. W poprzednich wyborach w 2017 r. w każdym z tych miejsc triumfował Emmanuel Macron.

Historyczne zwycięstwo Macrona

Macron będzie pierwszym urzędującym prezydentem w nowoczesnej historii Francji, który zostanie wybrany ponownie, posiadając jednocześnie poparcie większości parlamentarnej (co wkrótce może się zmienić; wybory do Zgromadzenia Narodowego zaplanowano na najbliższy czerwiec).

Tegoroczna frekwencja w drugiej turze wyborów prezydenckich jest najniższa od lat; miliony Francuzów odmówiły udziału w wyborach – informuje belgijski „Le Soir”. Do głosowania nie poszło blisko 28 proc. uprawnionych, najwięcej od 1969 r. Warto jednak zauważyć, że w większości europejskich państw frekwencja na poziomie 72 proc. zostałaby uznana za wysoką.

Le Pen starała się ukryć związki z Putinem

Pierwsza tura wyborów odbyła się 10 kwietnia. Wygrał ją Macron z wynikiem 27,85 proc. przed Le Pen, która uzyskała 23,15 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 73,69 proc. i była najniższa od wyborów prezydenckich w 2002 r.

Marine Le Pe nigdy nie była tak blisko od wygranej. W czasie kampanii wyborczej proponowała Francuzkom i Francuzom populistyczny przekaz w stylu „Make France Great Again”. Jednocześnie starała się ukryć swoje związki z Władimirem Putinem. Kiedy Mateusz Morawiecki zarzucił Macronowi układanie się z tym nowym „Hitlerem czy Pol Potem”, Macron zarzucił mu antysemityzm, a Le Pen przemknęła przez kryzys suchą stopą. Mimo że przynajmniej do wojny była w regularnych kontaktach z Putinem, a w 2017 r. pieniądze na kampanię pożyczała w rosyjskich bankach.

W przemówieniu po II turze Le Pen mówiła, że Francuzów czeka „wybór charakteru społeczeństwa, a nawet cywilizacji”, co z polskiej perspektywy musi brzmieć groźnie. Jeszcze niedawno wzywała do opuszczenia Unii Europejskiej, która Francji rzekomo tylko szkodzi, zaleca „patriotyzm gospodarczy”. Chciała też, by Francja wyszła z NATO.

Czytaj także: Czego nas uczy żona prezydenta Francji?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną