Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Jean-Pierre za Psaki. Pierwsza czarnoskóra rzeczniczka Białego Domu

Od lewej: Karine Jean-Pierre i Jennifer Psaki Od lewej: Karine Jean-Pierre i Jennifer Psaki Kevin Lamarque / Reuters / Forum
Kiedy Jen Psaki ogłosiła swoją decyzję, korespondent konserwatywnej telewizji Fox News powiedział: „Przykro mi, że odchodzisz”, co spotkało się z ironiczną ripostą: „Naprawdę?”. Nowa rzeczniczka Białego Domu będzie musiała stawić czoła jeszcze trudniejszym pytaniom dziennikarzy niż jej poprzedniczka.

Na kierowniczych stanowiskach w administracji Joe Bidena wciąż przybywa kobiet oraz przedstawicieli mniejszości etniczno-rasowych i seksualnych. Nową rzeczniczką prasową Białego Domu zostanie od 13 maja Karine Jean-Pierre, pierwsza w tej roli czarnoskóra kobieta i pierwsza jawna lesbijka, czyli – jak to się określa w oficjalnej nomenklaturze rządu USA – „osoba LGBT”. Zastąpi ona Jen Psaki, której była zastępczynią i która odchodzi do lewicowej telewizji kablowej MSNBC, gdzie będzie komentować bieżące wydarzenia.

„Przykro mi, że odchodzisz”

Jako rzeczniczka prezydenta Psaki zbierała bardzo dobre recenzje i cieszyła się popularnością wśród korespondentów w Białym Domu. Zawsze doskonale przygotowana, na codziennych briefingach odpowiadała celnie na niemal wszystkie pytania, nigdy nie okazując irytacji. Odróżniało to ją korzystnie od niektórych jej poprzedników i poprzedniczek w administracji byłego prezydenta Trumpa, z którymi stosunki dziennikarzy były napięte. Biden chwalił Psaki za „przywrócenie przyzwoitości” na konferencjach prasowych Białego Domu. W atakowaniu jej trudnymi pytaniami celował korespondent konserwatywnej telewizji Fox News Peter Doocy, ale wymiany zdań między nimi, choć chłodne, nie przekraczały zwyczajowych granic kulturalnej polemiki.

Kiedy Psaki ogłosiła swoją decyzję, Doocy powiedział: „Przykro mi, że odchodzisz”, co spotkało się z ironiczną ripostą: „Naprawdę?”, przyjętą na sali ze śmiechem. Doocy odparł: „Yes, you′ve always been a good sport”, co mniej więcej znaczy: byłaś zawsze w porządku, nawet kiedy przegrywałaś. Psaki replikowała: „Ty też”. Na co Doocy: „W imieniu wszystkich tutaj, dziękuję!”. W stosunkach dziennikarzy z Białym Domem, jak widać, dominuje wzajemna kurtuazja.

Czytaj także: Sarah Sanders – rzeczniczka, której nie było

Kim jest nowa rzeczniczka Bidena

Karine Jean-Pierre urodziła się w 1977 r. na Martinique, należącej do Francji wyspie na Morzu Karaibskim, skąd pochodziła także pierwsza żona Napoleona Bonaparte Josephine de Beauharnais. Jej rodzice, Haitańczycy, wyemigrowali do USA, gdy miała 5 lat. Karine skończyła nauki polityczne na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku. Po studiach pracowała z lokalnymi politykami Partii Demokratycznej i wykładała na swej macierzystej uczelni. W czasie kampanii wyborczej Baracka Obamy w 2008 r. działała w jego sztabie, a kiedy objął władzę, weszła w skład zespołu jego doradców ds. politycznych.

Przed wyborami prezydenckimi w 2016 r. Jean-Pierre związała się z American Civil Liberty Union (ACLU) oraz z lewicowym ugrupowaniem Move.org, sponsorowanym przez George′a Sorosa, gdzie pracowała jako rzeczniczka i konsultantka. Przyłączyła się wtedy m.in. do akcji Move.on przeciwko AIPAC, głównej organizacji lobbingu na rzecz Izraela, której lewica zarzuciła, że wbrew swym tradycjom działania ponad partyjnymi podziałami stała się narzędziem w rękach Partii Republikańskiej i Donalda Trumpa. Move.on wezwał kandydatów prezydenckich do bojkotu dorocznej konferencji AIPAC, na której gościli zwykle czołowi politycy kraju, a nawet prezydenci.

Podczas kampanii prezydenckiej w 2020 r. Jean-Pierre pracowała najpierw jako szefowa sztabu kandydatki na wiceprezydentkę Kamali Harris, a potem doradczyni kandydującego do Białego Domu Bidena. Po jego zwycięstwie została wicerzeczniczką prasową prezydenta. W tej roli zastępowała parokrotnie Psaki, m.in. w czasie niedawnej podróży Bidena do Europy – w tym Polski – kiedy rzeczniczka zakaziła się covid-19 i musiała pozostać w kraju.

Jean-Pierre mieszka w Waszyngtonie ze swoją stałą partnerką, 54-letnią Susan Malvaux, korespondentką telewizji CNN w Białym Domu, i ich adoptowaną córką. CNN ujawnił ten fakt bez komentarza, ale prawicowy dziennik „New York Post”, a za nim inne media, zwróciły uwagę, że związek rzeczniczki z dziennikarką relacjonującą wydarzenia w Białym Domu stwarza sytuację konfliktu interesów.

Malvaux rzadko pojawiała się na antenie w ostatnich miesiącach. CNN ma w Waszyngtonie wielu korespondentów, a Biały Dom obsługują najczęściej Kaitlan Collins i Jim Acosta.

Nowa rzeczniczka wzmocni Bidena?

Zmiana na stanowisku rzecznika prezydenta jest elementem rozpoczynającej się szerszej akcji roszad personalnych w ekipie Bidena przed zbliżającymi się tegorocznymi wyborami do Kongresu, które w drugim roku pierwszej kadencji urzędującego prezydenta są zwykle swego rodzaju plebiscytem na jego temat. Według sondaży prezydent ma obecnie poparcie tylko 35–40 proc. Amerykanów, co źle rokuje dla demokratów. Większość społeczeństwa negatywnie ocenia rządy Bidena, a szczególnie politykę ekonomiczną, ponieważ wszystkim daje się we znaki rosnąca inflacja.

Można więc przewidywać, że nowa rzeczniczka Białego Domu będzie musiała stawić czoła jeszcze trudniejszym pytaniom dziennikarzy niż te, na które musiała odpowiadać Jen Psaki.

Czytaj także: Sąd Najwyższy w USA odbierze kobietom prawo do aborcji? To sensacja

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Niezbędnik

Prawda według filozofów

Prawda jest cechą zdania. Po prostu. Jej przeciwieństwem jest fałsz. Zdanie może być prawdziwe, fałszywe albo nie wiadomo jakie. Tylko jak to stwierdzić? Dzięki czemu mamy pewność, że o jednych zdaniach daje się powiedzieć, że są prawdziwe lub fałszywe, a o innych nie?

Magdalena Środa
04.04.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną