Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Elżbieta II, wcielenie brytyjskości. Chylę czoło na wieść o jej śmierci

Królowa Elżbieta II (1926–2022) Królowa Elżbieta II (1926–2022) Adrien Fillon / Zuma Press / Forum
Elżbieta II nie rządziła, lecz panowała. Wiedziała, na czym polega różnica i jaka jest jej rola w państwie demokratycznym: symbolizowała ciągłość i jedność w wielości. Miała być i była wcieleniem brytyjskości.

Jeszcze mnie nie było na świecie, a już panowała królowa Elżbieta. Dziś chylę czoło na wieść o jej śmierci. Panowała 70 lat, więcej niż królowa Wiktoria, najdłużej w historii monarchii brytyjskiej. Zasiadła na tronie w złym czasie – niedługo po straszliwej wojnie, która przyniosła ogromne cierpienie i straty Wielkiej Brytanii i Europie. Zimna wojna między dwoma blokami, których przywódcy kilka lat wcześniej wspólnie zdołali pokonać nazistowskie Niemcy. Jej panowanie dobiegło końca znów w czasie wielkiego niepokoju, gdy trwa agresja Rosji w Ukrainie, a Putin grozi Zachodowi konfrontacją, do której chce przeciwko niemu wciągnąć cały świat.

Czytaj też: Co o Imperium Brytyjskim myślą współcześni pisarze

Elżbieta II nie rządziła, lecz panowała

Nie jestem monarchistą, lecz dla mnie królowa Elżbieta II uosabiała to, czego tak nam brakuje w naszej historii: poczucie odpowiedzialności za cały kraj, państwo, obywateli, którym powinni się kierować nasi przywódcy. Monarchia parlamentarna to jedna z form ustroju demokratycznego. Ale zarówno obywatele monarchii, jak i republik oczekują tego samego: ciągłości, sprawiedliwości, równości wobec prawa. Chcą, by ci, którzy państwem kierują z ich mandatu, rządzili, a nie udawali, że rządzą.

Elżbieta II nie rządziła, lecz panowała. Wiedziała, na czym polega różnica i jaka jest jej rola w państwie demokratycznym: symbolizowała ciągłość i jedność w wielości. Miała być i była wcieleniem brytyjskości. Traktowała premierów lewicowych i konserwatywnych tak samo, choć z pewnością miała swoje konkretne sympatie polityczne. Miała też naturalnie swoje emocje, choć nimi nie epatowała. Niektórzy mieli jej to za złe, widzieli w tym chłód, brak empatii. Szczególnie gdy rodzina królewska przechodziła trudne momenty. Jednak Elżbieta nawet wtedy po prostu pamiętała, że jest nie tylko matką, żoną, teściową czy babką, lecz także królową, a to oznacza, że lejce trzeba trzymać zawsze pewną ręką. I to większość „poddanych” rozumiała.

Czytaj też: Opowieść o złych i dobrych royalsach

Poczucie straty i końca epoki

Latem byłem w Londynie podczas obchodów 70-lecia panowania Królowej. Świętowano powszechnie i radośnie. Rząd i opozycja nawet nie próbowały zbić na tym jakiegoś politycznego kapitału, choć na co dzień drą koty. Politycy rozumieli, jaka jest ich rola, gdy społeczeństwo chce chwilę odpocząć od trosk i sporów.

Teraz przychodzi pora pożegnania na zawsze. Bez pretensji o takie czy inne słowo lub zachowanie, w poczuciu straty i końca epoki. Z miłością, wdzięcznością i szacunkiem ponad podziałami politycznymi i różnicami narodowościowymi, kulturowymi i konfesyjnymi. Taka jest nagroda dla tych, którzy służbę publiczną traktują poważnie.

Czytaj też: Kim jest następca brytyjskiego tronu?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Historia

Orgazm, pianole i supertorpedy. Czyli jak powstała superbroń

Ona nazywała się Hedy Lamarr i zanim została twarzą Hollywood, zasłynęła jako autorka pierwszego ekranowego orgazmu. On, George Antheil, zanim zaczął komponować muzykę, był autorem artystycznych skandali. Połączyła ich superbroń.

Andrzej Fedorowicz
06.10.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną