Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Świat

Nowe zarzuty dla Trumpa i jego dzieci. Skończy się jak z Al Capone?

Od lewej Eric, Donald Jr., Ivanka i Donald Trump, zdjęcie z 2014 r. Od lewej Eric, Donald Jr., Ivanka i Donald Trump, zdjęcie z 2014 r. Evan Vucci / Associated Press / EAST NEWS
Pozew nakłada się na rosnącą od dawna stertę problemów Donalda Trumpa z prawem, począwszy od najpoważniejszego zarzutu – że usiłował nie dopuścić do przejęcia władzy przez Joe Bidena.

O oszustwa finansowe gigantycznych rozmiarów oskarżyła Donalda Trumpa i jego rodzinę prokurator generalna stanu Nowy Jork Letitia James, ogłaszając pozew cywilny przeciw byłemu prezydentowi. Celem jest zakaz działalności biznesowej (dla Trumpa) i pełnienia przez niego i członków jego rodziny kierowniczych stanowisk w stanowych korporacjach. Prokurator oznajmiła, że w jej ocenie Trump złamał także prawo karne. Dlatego zwróciła się do prokuratury federalnej i IRS, czyli amerykańskiego urzędu skarbowego, o postawienie mu kryminalnych zarzutów.

Zarzuty dla Trumpa i jego dzieci

Oskarżenie jest owocem ponadtrzyletniego śledztwa w sprawie nadużyć w Trump Organization, imperium nieruchomościowym byłego prezydenta. Ogłoszony w środę pozew nakłada się na rosnącą od dawna stertę jego problemów z prawem, począwszy od najpoważniejszego zarzutu – że usiłował nie dopuścić do przejęcia władzy przez Joe Bidena w 2020 r., najpierw próbując sfałszować wyniki, a następnie blokując ich zatwierdzenie przez Kongres. Prawdopodobne jest również oskarżenie Trumpa o przechowywanie w rezydencji w Mar-a-Lago na Florydzie tajnych dokumentów, bezprawnie zabranych z Białego Domu po odejściu z urzędu.

W pozwie oskarża się Trumpa i jego troje dorosłych dzieci: córkę Ivankę, synów Donalda juniora i Erica, oraz dyrektorów jego firmy, że od 2011 r. oszukiwali władze, składając ponad 200 kłamliwych lub wprowadzających w błąd oświadczeń dla organów finansowych. O miliardy dolarów zawyżano w nich wartość aktywów Trump Organization, by uzyskać pożyczki w bankach na korzystniejszych warunkach i przekonać firmy ubezpieczeniowe do wystawiania polis na znacznie wyższe kwoty rekompensat w razie strat. Do władz podatkowych składano fałszywe zeznania, by minimalizować zobowiązania wobec fiskusa.

Kluczowe dowody mógł dostarczyć były dyrektor finansowy korporacji Trumpa Allen Weissellberg, który przyznał się już do oszustw finansowych i oczekuje na wyrok. W zamian za jego złagodzenie współpracował z prokuratorami i zeznawał przeciw Trump Organization.

Jak ustaliła nowojorska prokuratura, Trump prawie dziesięciokrotnie przeszacował np. wartość swojej rezydencji w Mar-a-Lago, podając jako jej cenę 739 mln dol., gdy w rzeczywistości warta jest 75 mln. Zawyżył także wielkość swojego apartamentu w luksusowym wieżowcu Trump Tower na Manhattanie, informując w oświadczeniu majątkowym, że ma powierzchnię 30 tys. stóp kw. (2787 m kw.) zamiast, co byłoby zgodne z prawdą, 11 tys. stóp (ok. 1022 m kw.).

Czytaj też: Trump trzyma się mocno. Ma szansę wrócić do władzy?

Czy Trump usłyszy: „winny”?

Adwokaci Trumpa oświadczyli, że prokurator James oskarżyła go z pobudek politycznych, ma bowiem zamiar kandydować na gubernatora stanu Nowy Jork. Ich zdaniem oskarżenie ma charakter selektywny – James „uwzięła się” na Trumpa, chociaż puszcza płazem wykroczenia wielu innych biznesmenów podejrzanych o podobne przestępstwa. Obrońcy twierdzą, że zarzuty zawyżania wartości aktywów firmy są naciągane, ponieważ na rynku nieruchomości ich wartość stale się waha, jest w istocie kategorią subiektywną. Eksperci zwracają jednak uwagę, że rozmiary apartamentu nie podlegają dyskusji, więc w tym choćby wypadku oszustwo jest oczywiste.

Prokurator James zdecydowała się zacząć od pozwu cywilnego, bo do uzyskania werdyktu „winny” wystarczą słabsze dowody niż w przypadku procesu przed sądem kryminalnym. Nie wiadomo jeszcze, czy prokuratura federalna wytoczy sprawę karną o oszustwa finansowe. Eksperci zwracają uwagę, że gdyby do tego doszło, oskarżycielom łatwiej byłoby uzyskać wyrok skazujący niż w sprawie o próbę zmiany wyniku wyborów. Ich zdaniem należałoby wówczas udowodnić, że Trump wiedział, iż wybory w 2020 r. nie były sfałszowane, więc zdawał sobie sprawę, że próbując zmienić wynik, działa nielegalnie. On sam broni się argumentem, że był szczerze przekonany, iż wygrał. Nie jest tu ważne, czy używa tego argumentu w dobrej wierze.

Komentatorzy w USA wątpią w związku z tym, by doszło do procesu Trumpa z oskarżenia o podżeganie do insurekcji – tym bardziej że wciąż cieszy się fanatycznym poparciem milionów zwolenników. Proces o oszustwa finansowe albo nielegalne zabranie z Białego Domu dokumentów jest bardziej prawdopodobny. Sytuację tę niektórzy porównują do ścigania Ala Capone w okresie międzywojennym przez FBI. Legendarny gangster był sprawcą wielu morderstw, ale uszło mu to na sucho, bo nie udało się zdobyć niezbitych dowodów. Al Capone został jednak skazany na karę wieloletniego więzienia za niepłacenie podatków.

Czytaj też: Rośnie teczka Trumpa. Co mu grozi?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Spacerek pod lufą. Jak zwykli Polacy polują na myśliwych

Czy sprzeciw zwykłych obywateli może położyć kres polowaniom na zwierzęta? Sezon łowiecki właśnie się rozkręca.

Przemysław Ziemacki
03.10.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną