Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Odwet za most Krymski: największy atak rakietowy na Ukrainę. NATO zapowiada ćwiczenia nuklearne

Kijów. 10 października 2022 r. Kijów. 10 października 2022 r. Matti Maasikas / Twitter
Od poniedziałkowego poranka trwa zmasowany atak rakietowy na Ukrainę, największy od początku wojny. Zginęło co najmniej 14 osób, a 97 zostało rannych. W kraju obowiązuje alarm lotniczy. Z powodu ataków na infrastrukturę energetyczną Ukraina wstrzymuje dostawy prądu do innych państw, także do Polski.

Prócz Kijowa w poniedziałek ostrzelanych zostało 20 ukraińskich miast, m.in. Lwów, Charków, Odessa, Dniepr, Krzywy Róg, Krzemieńczuk, Zaporoże, Mikołajów, Żytomierz, Winnica, Iwano-Frankiwsk, Tarnopol i Równe. Wiadomo o co najmniej 14 zabitych i 97 rannych osobach, uszkodzono minimum 70 obiektów infrastruktury, w tym 29 obiektów infrastruktury krytycznej.

We wtorek nad ranem Rosjanie ostrzelali także centrum Zaporoża, celem ataku były obiekty infrastrukturalne, ustalana jest skala zniszczeń i liczba ofiar. Zagrożenie atakami rakietowymi utrzymuje się na terytorium całego kraju. Rosyjskie rakiety spadły na dwa obiekty infrastruktury energetycznej w obwodzie lwowskim, graniczącym z Polską – część Lwowa została odcięta od prądu. Władze lokalne i regionalne Ukrainy informowały też o wybuchach w Odessie, Krzywym Rogu, obwodzie kijowskim i winnickim.

Od poniedziałku w wyniku rosyjskich ostrzałów rakietowych zostało uszkodzone ok. 30 proc. ukraińskiej infrastruktury energetycznej. Poinformował o tym minister energetyki Ukrainy Herman Hałuszczenko. Jego zdaniem Rosja atakuje tę infrastrukturę, bo ukraiński eksport energii elektrycznej do Europy pomaga jej oszczędzać na rosyjskim gazie i węglu. Minister zaapelował też do partnerów międzynarodowych o ochronę ukraińskiego nieba i wezwał do dostarczania systemów obrony powietrznej, które pomogą Ukrainie chronić jej infrastrukturę.

NATO zapowiada ćwiczenia nuklearne

Przewodniczący NATO Jens Stoltenberg na wtorkowej konferencji prasowej stwierdził, że Sojusz monitoruje działania rosyjskich sił nuklearnych i zapowiedział, że w przyszłym tygodniu odbędą się coroczne manewry jądrowe NATO. „Rosja wie, że wojna jądrowa to wojna, której nikt nie może wygrać. Jest to wojna, której nie można rozpętać” – stwierdził Stoltenberg. Szef Sojuszu podkreślał, że „fundamentalna zasada odstraszania jądrowego NATO związana jest zawsze z realizacją pokoju i odrzucaniem szantażu”. Przyszłotygodniowe ćwiczenia odstraszające to rutynowe szkolenia, które odbywają się co roku.

Stoltenberg poinformował, że Sojusz sprawdza dokładnie, co dzieje się z siłami jądrowymi Rosji. „Nie widzimy jakichkolwiek zmian w systemie sił rosyjskich, ale pozostajemy bardzo czujni” – podkreślił. Zapowiedział również, że NATO zwiększy ochronę infrastruktury krytycznej po sabotażu rurociągów Nord Stream, a „jakikolwiek atak na infrastrukturę krytyczną państw NATO napotka zjednoczoną i zdecydowaną odpowiedź”.

Świerczyński: Odwet na Rosji za ewentualny atak jądrowy? Tak. Ale jaki?

Putin potwierdza: to odwet. I zapowiada eskalację

Władimir Putin potwierdził w poniedziałek, że zmasowany atak rakietowy na cele w Ukrainie to odwet za sobotnie zniszczenie kluczowego mostu łączącego terytorium Federacji Rosyjskiej z anektowanym przez nią Krymem, które określił mianem „aktu terrorystycznego”. Ataki na terytorium Rosji spotkają się z „twardą” odpowiedzią, ostrzegł Putin. „W przypadku dalszych prób dokonywania aktów terroryzmu na naszym terytorium reakcje Federacji Rosyjskiej będą ostre, a skala odpowiadać poziomowi zagrożenia. Nikt nie powinien mieć co do tego wątpliwości” – mówił w telewizyjnym wystąpieniu. Prezydent Rosji mówił o atakach na ukraińską infrastrukturę energetyczną, wojskową i komunikacyjną, nie wspomniał o ostrzeliwaniu obiektów cywilnych, ulic pełnych ludzi udających się do pracy czy placu zabaw.

Wiele mówi też kolejna nominacja w rosyjskiej armii. Niedługo po poniedziałkowym ataku nowym dowódcą wojsk rosyjskich został gen. Siergiej Surowikin, specjalista od wyburzania miast i zdobywania terenu.

Czytaj także: Jeśli Rosja chciała stępić siłę Ukrainy, to skucha. Więc o co chodziło?

Dostawy energii z Ukrainy wstrzymane

Władze Ukrainy zdecydowały o wstrzymaniu od 11 października dostaw energii elektrycznej do innych krajów, w tym także do Polski. Jak tłumaczą, decyzja podyktowana jest koniecznością ustabilizowania własnego systemu energetycznego: „Rosja kontynuuje terror energetyczny przeciwko Ukrainie, a także zwiększa presję energetyczną na Unię Europejską. Ukraińska energia elektryczna, którą eksportowaliśmy po synchronizacji do UE, a także oddzielnymi liniami do Mołdawii i Polski, pomogła Europie zastąpić rosyjski gaz i wspierała stabilność europejskiego systemu energetycznego. Nawet po zamknięciu elektrowni atomowej w Zaporożu, która od ponad 7 miesięcy znajduje się pod rosyjską okupacją, Ukraina wypełniła swoje zobowiązania wobec europejskich partnerów w zakresie eksportu energii elektrycznej. Ale dzisiejsze ataki rakietowe, które uderzają w elektrownie cieplne i podstacje elektryczne, zmuszają Ukrainę do zawieszenia eksportu energii elektrycznej od 11 października 2022 r., aby ustabilizować własny system energetyczny” – ogłosiło ukraińskie ministerstwo energii.

Rosja krajem terrorystycznym? Świat reaguje na ataki na Ukrainę

Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Zwarycz zaapelował do demokratycznego świata o uznanie Rosji za kraj terrorystyczny. Podkreślił, że ataki na cywilne cele to akt terroryzmu państwowego, reakcja na militarne sukcesy Ukrainy, ale też wyraz „agonii reżimu putinowskiego”. Zwarycz zaapelował także o dalsze zwiększanie pomocy militarnej dla Ukrainy i podkreślił, że ukraińscy obrońcy będą kontynuować kontrofensywę. „Próby zastraszenia poprzez takie ataki terrorystyczne (...) będą mieć efekt odwrotny: jeszcze większą determinację, jeszcze większe wysiłki na rzecz naszego pełnego zwycięstwa, odzyskania całego terytorium w ramach międzynarodowo uznanych granic” – podkreślił ambasador.

Z podobnym apelem zwrócił się także ukraiński minister obrony Ołeksij Reznikow: „Czas stanąć twarzą w twarz z prawdą i prawnie uznać Rosję za państwo terrorystyczne. Jak już zrobiły Ukraina i Łotwa, a Estonia przygotowuje się do tego. Bądź odważny jak Ukraińcy!”.

Słowa potępienia dla rosyjskiego ataku na ukraińskie miasta popłynęły od niemal wszystkich przywódców krajów Zachodu. Eskalację konfliktu ostro skrytykowały Niemcy. „Zrobimy wszystko, aby zmobilizować dodatkową pomoc”, zapewnił rzecznik tamtejszego rządu Steffen Hebestreit. W ataku na Kijów trafiony został m.in. budynek, w którym mieści się niemiecki konsulat. O kontynuacji niezbędnej pomocy wojskowej w walce Ukrainy o wolność zapewnili także premier Wielkiej Brytanii Liz Truss i prezydent Francji Emmanuel Macron. Swoje poparcie wyraziły także Stany Zjednoczone słowami sekretarza stanu Anthony′ego Blinkena: „Będziemy kontynuowali niezachwianą pomoc ekonomiczną, humanitarną i w dziedzinie bezpieczeństwa, aby Ukraina mogła bronić się i troszczyć o swój naród” – mówił w rozmowie telefonicznej z ukraińskim ministrem spraw zagranicznych Dmytrem Kułebą. Do zakończenia agresji i wycofania wojsk z Ukrainy wezwał też Rosję prezydent USA Joe Biden. „Te ataki tylko dodatkowo wzmacniają nasze zaangażowanie, by wspierać naród ukraiński tak długo, jak trzeba” – podkreślił. Swoje zaniepokojenie eskalacją konfliktu i potępienie działań Rosji wyraziły m.in. rządy Włoch, Czech, Węgier, Estonii, Litwy, Kanady, Indii, Chin.

Rosyjskie ataki na Ukrainę potępił Sekretarz Generalny NATO Jens Stoltenberg, zapewniając przy tym, że podwoi wysiłki na rzecz współpracy z sojusznikami w celu zapewnienia Ukrainie systemów i sprzętu obrony powietrznej, aby sprostać wyzwaniom związanym z dostawami energii elektrycznej. „NATO będzie nadal wspierać Ukrainę” - podkreślił.

Przywódcy krajów grupy G7 odbędą we wtorek rozmowę telefoniczną z Wołodymyrem Zełenskim, by omówić przeprowadzone przez Rosję ostrzały rakietowe. W wirtualnym spotkaniu weźmie udział także Joe Biden.

List gończy za Miedwiediewem i Zacharową

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy rozesłała list gończy za wiceszefem rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Dmitrijem Miedwiediewem i rzeczniczką rosyjskiego MSZ Marią Zacharową. SBU zarzuca im „zamach na integralność terytorialną i nietykalność Ukrainy, który doprowadził do śmierci ludzi i innych ciężkich następstw”. Były prezydent Rosji napisał w serwisie Telegram, że dzisiejsze ataki na ukraińskie miasta to dopiero początek. „Pierwszy epizod został rozegrany. Będzie ich więcej”.

Kijów pod obstrzałem

Poniedziałkowy atak jest pierwszym na ukraińską stolicę od miesięcy. O licznych eksplozjach burmistrz Kijowa Witalij Kliczko informował na Telegramie ok. godz. 8:30 lokalnego czasu: „Kilka wybuchów w rejonie szewczenkowskim – centrum stolicy”. Dodał, że uszkodzone są „obiekty infrastruktury krytycznej”. Ale nie tylko. Według kolejnych doniesień rosyjskie pociski trafiły w plac zabaw dla dzieci i Muzeum Sztuki im. Chanenków. Mieszczą się one w parku Tarasa Szewczenki – miejscu szczególnie popularnym wśród mieszkańców Kijowa. Uszkodzone mają być także budynki Filharmonii Narodowej, muzeum Szewczenki oraz tzw. szklany most, nazywany także „mostem Witalija Kliczki”. Choć pocisk uszkodził wybudowaną w 2019 r. przeprawę pieszo-rowerową, jej konstrukcja przetrwała. „To symboliczny atak”, piszą komentatorzy. I symboliczny jego wynik: „Rosjanom musi być smutno, że nasz szklany most jest silniejszy niż Most Krymski” – tweetowała Nika Melkozerowa, dziennikarka „The New Voice of Ukraine”.

W chwili ataku na moście znajdowali się przechodnie.

„Tchórze walczą z placami zabaw, dziećmi i ludźmi”

Wszystkie kijowskie instytucje kultury, szkoły, przedszkola i uczelnie pozostają zamknięte, obowiązuje alarm lotniczy. Nauka w szkołach podjęta zostanie w trybie zdalnym.

„Próbują nas zniszczyć i zetrzeć z powierzchni ziemi – komentował na Telegramie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. – Zniszczyć naszych ludzi, którzy śpią w swoich domach w Zaporożu. Zabić ludzi, którzy jadą do pracy w Kijowie i Dnieprze. Alarm lotniczy nie ustępuje w całej Ukrainie. Uderzają pociski. Niestety, są zabici i ranni. Proszę, nie opuszczajcie schronów. Zadbajcie o siebie i swoich bliskich. Trzymajmy się i bądźmy silni”.

Doradca prezydenta Andrii Yermak pisał z kolei: „Tchórze walczą z placami zabaw, dziećmi i ludźmi”. Jak dodał, „kwestię Rosji cywilizowany świat musi rozwiązać siłą”.

Korespondent „Guardiana” Peter Beaumont rano podał, że w Kijów wystrzelono cztery rakiety, ale niektóre „zostały przechwycone”. Jak dodał, rosyjskie bombowce strategiczne strzelają najpewniej z okolic Morza Kaspijskiego. Reporter „The Economist” Oliver Carroll pisze na Twitterze: „Trudno nie docenić cynizmu ataku na stolicę w godzinach szczytu. To akt wyjątkowej desperacji”.

„Auta płoną, okna w domach wybite, są zabici” – pisał na Twitterze ukraiński poseł Ołeksij Honczarenko.

Gubernator obwodu kijowskiego Ołeksij Kułeba informował i apelował: „Ataki z powietrza trwają. Proszę wszystkich o zachowanie spokoju i przemieszczenie się do schronów. W regionie działa obrona przeciwlotnicza. Docierają informacje o strąconych obiektach. Podkreślam: alarm lotniczy obowiązuje. Zostańcie w ukryciu. Nie fotografujcie i nie filmujcie miejsc lądowania pocisków ani uszkodzonej infrastruktury. Od tego zależy ludzkie życie. Trzymajmy się”.

Ambasador USA w Kijowie Bridget A. Brink pisze na Twitterze, że atak na Kijów świadczy o eskalacji Rosji wymierzonej w ludność cywilną.

W wyniku poniedziałkowych ataków rakietowych na ukraińskie miasta zginęło co najmniej 14 osób, a 97 zostało rannych.

„Atak wroga trwa”. Zmasowany ostrzał ukraińskich miast

Według doniesień lokalnych władz Ukrainy pociski spadły w ostatnich godzinach także na inne miasta: Żytomierz, Dniepr, Tarnopol i Chmielnicki. Nocą Rosjanie zaatakowali Zaporoże i Mikołajów. Z apelem do mieszkańców, żeby udali się do schronów, zwrócił się także mer Lwowa Andrij Sadowy. Miasto zostało niemal całkowicie pozbawione prądu i dostaw wody, nie kursowały trolejbusy ani tramwaje, nie działała znaczna większość sygnalizacji świetlnej. Wybuchy odnotowano w Odessie, Charkowie, w okolicach Krzemieńczuka i Iwano-Frankiwska.

Jak powiadomił Sztab Generalny Ukrainy, w poniedziałkowym ataku wojska rosyjskie wykorzystały co najmniej 84 rakiety manewrujące wystrzeliwane m.in. z bombowców strategicznych w rejonie Morza Kaspijskiego i z okrętów na Morzu Czarnym (43 zestrzelono), a także 24 drony – odpalane z Białorusi i okupowanego Krymu (zniszczono 13 bezzałogowców).

Rzecznik ukraińskich sił powietrznych Jurij Ihnat doprecyzował, że w ataku użyto m.in. rakiet Ch-101 i Ch-555, pocisków manewrujących Kalibr i balistycznych krótkiego zasięgu Iskander. Atakowano też przy pomocy wyrzutni rakietowych S-300 i Tornado.

Białoruś wchodzi do gry?

Z relacji Witalija Kima, szefa władz obwodu mikołajowskiego, wynika z kolei, że rosyjskie wojska w ataku na ukraińskie miasta wykorzystały m.in. irańskie bezzałogowce Shahed-136. „Drony kamikadze” nadleciały z terytorium Białorusi. O możliwości ataku irańskich dronów na obiekty w środkowej i zachodniej części Ukrainy informowało w piątek ukraińskie Regionalne Dowództwo Sił Obrony Terytorialnej „Zachód”. Rosja przerzuciła wówczas na lotnisko w Łunińcu na południu Białorusi co najmniej 20 Shahedów-136. Iran miał wcześniej przekazać wojsku rosyjskiemu „setki” tego typu bezzałogowców. Maszyny widziano już nie tylko na północy kraju (w obwodach kijowskim, żytomierskim i wołyńskim), ale także w okolicach Mikołajowa i Odessy.

Do natychmiastowego wstrzymania wykorzystywania terytorium Białorusi jako platformy do ataków powietrznych na Ukrainę wezwała Mińsk Komisja Europejska. Jej rzecznik Peter Stano podkreślił, że oskarżanie Ukrainy o planowanie ataku na Białoruś jest absurdalne i pozbawione podstaw, a Ukraina jest ofiarą tego konfliktu. Szef dyplomacji UE Josep Borrell wezwał władze białoruskie do powstrzymania się od dalszego angażowania Białorusi w agresję wobec Ukrainy.

Tymczasem, jak donosi Reuters, Alaksandr Łukaszenka ogłosił w poniedziałek, że zwołał regionalne zgrupowanie wojsk Rosji i Białorusi. Jako państwo związkowe kraje te mają do tego prawo w przypadku „zwiększenia zagrożenia”. Formowanie regionalnego zgrupowania trwa już od dwóch dni, a jego podstawą ma być białoruska armia. „Nie liczcie na wielką ilość wojsk, ale to nie będzie tysiąc ludzi” – zapowiedział Łukaszenka. Ukraiński wywiad wojskowy informuje od dłuższego czasu o przygotowywanym przerzucie na Białoruś ok. 20 tys. rosyjskich żołnierzy. Białoruś przekazuje też Rosji czołgi ze swoich magazynów. Trafiają one do Donbasu.

Odwet za most Krymski?

Front, przypomnijmy, przebiega teraz na wschodzie i południu kraju, jego zachodnia część i stolica nie były niepokojone od tygodni. Rosjanie zaatakowali Kijów w pierwszych dniach wojny w lutym, ale zostali odparci i ciężar działań przeniósł się w inne regiony Ukrainy.

Zdaniem ekspertów i zachodnich mediów poranne uderzenie na Kijów to odwet za sobotni atak na most łączący Krym z Rosją i zapowiedź eskalacji. Wybuch na moście zadał potężny cios wizerunkowy Putinowi i jego armii. „Atak został odczytany jako personalny afront. Z trzech ciosów, które mogą pogrążyć Putina, dwa zostały już wymierzone” – pisze Agnieszka Bryc, ekspertka „Polityki” od spraw Rosji. Putin osobiście otwierał tę przeprawę w 2018 r., by symbolicznie domknąć proces aneksji półwyspu. Ukraińcy całe przedsięwzięcie nazywają „bezprawną samowolką budowlaną”. Most ma też strategiczne znaczenie, był główną drogą zaopatrzenia dla rosyjskich wojsk walczących w Chersoniu i regionie. Ruch został już w części przywrócony, ale tylko dla aut osobowych i pociągów pasażerskich. Ciężki sprzęt wojskowy tędy nie przejedzie.

Prezydent Rosji Władimir Putin w niedzielę nazwał katastrofę mostu „atakiem terrorystycznym”. Okoliczności ma zbadać powołana na jego życzenie komisja śledcza.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną