Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Skok w ciemność

Co po COP27? Przyszłość świata i klimatu jest ponura. Skaczemy w ciemność

Kapsztad, „Bezczynność to śmierć” – akcja międzynarodowego ekologicznego ruchu Extinction Rebellion. Kapsztad, „Bezczynność to śmierć” – akcja międzynarodowego ekologicznego ruchu Extinction Rebellion. Brenton Geach/Gallo Images / Getty Images
Albo zatrzymamy globalny wzrost temperatury, albo musimy się do niego dostosować. Eksperci coraz częściej mówią o konieczności budowania tam, zapór, schronów klimatycznych oraz przygotowania się na przyjęcie setek milionów uciekinierów z Południa.
W trakcie obrad COP27 pojawiły się próby wykreślenia 1,5 st. C jako granicy, na której powinniśmy zatrzymać wzrost temperatury atmosfery. Na szczęście to się jeszcze nie udało.Dominika Zarzycka/SOPA Images/LightRocket/Getty Images W trakcie obrad COP27 pojawiły się próby wykreślenia 1,5 st. C jako granicy, na której powinniśmy zatrzymać wzrost temperatury atmosfery. Na szczęście to się jeszcze nie udało.

Celem przyjętym podczas szczytu klimatycznego w Paryżu w 2015 r. jest zatrzymanie wzrostu średniej temperatury na poziomie 1,5 st. C w stosunku do okresu przedprzemysłowego. To wręcz dogmat, którego ważność odnawiają kolejne konferencje Ramowej konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu ONZ skupiającej 196 krajów. Cel ten staje się coraz mniej realny, bo mimo istnienia od 30 lat konwencji, państwa nie przeciwdziałają skutecznie przyczynie katastrofy klimatycznej.

Naukowcy stwierdzili ponad wszelką wątpliwość, że głównym jej powodem jest emisja gazów cieplarnianych, zwłaszcza dwutlenku węgla pochodzącego ze spalania paliw kopalnych, oraz produkcji cementu i metanu, produktu ubocznego rozwoju rolnictwa i wydobycia paliw kopalnych. Chwilę wytchnienia dla atmosfery przyniosła pandemia, kiedy emisje zmniejszyły się o ok. 5 proc. Niestety, generalnie zamiast maleć, rosną, a rok 2022, jeśli chodzi o ilość dwutlenku węgla, będzie rekordowy.

Konsekwencje bez sprawiedliwości

Zgodnie z Porozumieniem paryskim z 2015 r. państwa zobowiązały się do składania deklaracji wielkości swoich redukcji. W idealnym świecie te obietnice powinny przełożyć się na zmniejszenie emisji w 2030 r. o prawie połowę, w 2050 r. powinna zostać osiągnięta neutralność klimatyczna (co oznacza, że nawet jeśli nadal będziemy wytwarzać gazy cieplarniane, będą one wychwytywane i składowane, by nie trafić do atmosfery).

Niestety, co potwierdził zakończony właśnie szczyt klimatyczny ONZ w Egipcie, suma zobowiązań redukcji emisji złożonych przez państwa przekłada się na stabilizację na poziomie ok. 2,5 st. C. Deklaracje a rzeczywiste działania to jednak odrębne światy i gdyby oceniać państwa po tym, co robią, perspektywy są jeszcze bardziej ponure. Tym bardziej że Rosja napadła na Ukrainę, co przyczyniło się do nasilenia kryzysu energetycznego.

Polityka 49.2022 (3392) z dnia 29.11.2022; Świat; s. 66
Oryginalny tytuł tekstu: "Skok w ciemność"
Reklama