Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Pandemia po chińsku

Chińczycy mają dość pandemii. Ale buntu na miarę Tiananmen nie będzie

W Chinach rozpoczął się właśnie czwarty rok pandemii i spora część mieszkańców wielokrotnie doświadczyła skutków skrupulatnie narzucanych lockdownów. W Chinach rozpoczął się właśnie czwarty rok pandemii i spora część mieszkańców wielokrotnie doświadczyła skutków skrupulatnie narzucanych lockdownów. Noel Celis/AFP / EAST NEWS
Chińczycy też oglądają mundial i z ich perspektywy trybuny katarskich stadionów wypełnione kibicami bez maseczek wyglądają jak pocztówki z innej planety.

Chińczycy są zmęczeni walką z covidem i protestują. Żywiołowość wystąpień jest proporcjonalna do zakresu praw obywatelskich. W ostatni weekend listopada na ulicach i w kampusach uniwersyteckich najludniejszego państwa globu zgromadziło się w sumie kilkadziesiąt tysięcy osób. Zdarzało im się pomstować nie tylko na brutalnie utrzymywane restrykcje, ale żądali też wolności, demokracji czy – jak w Szanghaju – oddania władzy przez partię komunistyczną i ustąpienia jej przywódcy Xi Jinpinga, który rozprawę z koronawirusem uczynił osią swojej polityki. Protestujący ze świecami i kartkami bez żadnych napisów upamiętniają 10 ofiar pożaru na 15. piętrze budynku w Urumczi, gdzie epidemiczne blokady miały uniemożliwić ewakuację i akcję gaśniczą.

W tracących cierpliwość Chinach rozpoczął się właśnie czwarty rok pandemii i spora część mieszkańców wielokrotnie doświadczyła skutków skrupulatnie narzucanych lockdownów i innych prób pełnego wyeliminowania koronawirusa z populacji. Ryglowane (a nawet spawane) są drzwi i bramy domów, osiedli czy fabryk. Upadają biznesy różnej skali, dochodzi do przestojów w logistyce i w produkcji. W wielkiej, wytwarzającej m.in. iPhone’y fabryce firmy Foxconn, która w mieście Zhengzhou zatrudnia aż 200 tys. osób, załoga masowo uciekała z kwarantanny i starła się z policją na tle niższych uposażeń.

Chińczycy też oglądają mundial i z ich perspektywy trybuny katarskich stadionów wypełnione kibicami bez maseczek wyglądają jak pocztówki z innej planety. Eksperci mierzący puls społecznych nastrojów uczulają, by nie oczekiwać buntu na miarę Tiananmen. Protesty są bezprecedensowe, ale wątłe, choć partia może zacząć zmieniać zdanie, skoro koronawirusa wybić nie potrafi. Rzecz sprowadziłaby się do stopniowego luzowania obostrzeń, które obejmowałyby mniejsze obszary, lockdowny byłyby częste, ale stałyby się krótsze.

Polityka 49.2022 (3392) z dnia 29.11.2022; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Oryginalny tytuł tekstu: "Pandemia po chińsku"
Reklama