Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Egzekucja brytyjskiego obywatela w Iranie. Jak zareaguje Zachód?

Były wiceminister obrony Iranu Alireza Akbari Były wiceminister obrony Iranu Alireza Akbari Khabaronline / WANA / Forum
Irańska agencja prasowa poinformowała o powieszeniu Alirezy Akbariego, byłego wiceministra obrony Islamskiej Republiki z brytyjskim obywatelstwem. Londyn odpowiada sankcjami, bo wiele więcej zrobić nie może.

Nie wiadomo, kiedy dokładnie egzekucja się odbyła. Według informacji irańskich mediów, w tym kontrolowanej przez Teheran agencji IRNA oraz blisko związanej z ministerstwem sprawiedliwości redakcji „Milan”, Akbari wyrok śmierci za szpiegowanie na rzecz Wielkiej Brytanii usłyszał 11 stycznia. Zarzucono mu współpracę z MI6, korupcję i działanie na szkodę Islamskiej Republiki Iranu. Wśród dowodów wymienia się regularne kontakty z Richardem Daltonem, byłym brytyjskim ambasadorem w Teheranie, uznanym przez ajatollahów za agenta wywiadu, nieudokumentowane transakcje na kwotę ponad 2 mln dol. w różnych walutach i przekazanie przedstawicielom obcych rządów newralgicznych informacji na temat 178 obywateli Iranu. W tej grupie miał się znaleźć m.in. Mohsen Fakhrizadeh, fizyk, kierownik krajowego programu rozwoju broni nuklearnej. Fakhrizadeha zamordowano w 2020 r. Wciąż nie ma pełnej jasności, kto stał za zamachem, Teheran odpowiedzialność od razu przypisał Izraelowi.

Sankcje za egzekucję? Na razie potępienie

Jak donosi BBC, Akbari, były wiceminister obrony narodowej, został aresztowany w 2019 r., przez dziesięć miesięcy był przetrzymywany w izolatce. Brytyjczycy nie przyznali, że zwerbowali go do celów wywiadowczych, ale potępili egzekucję. Premier Rishi Sunak mówił, że to „zatwardziały, tchórzliwy akt”, i zapowiedział reperkusje. Z kolei szef MSZ James Cleverly w weekend informował, że Londyn obejmie sankcjami najważniejszych irańskich urzędników. Na razie wiadomo o jednym takim przypadku – prokuratorze generalnym Jafarze Montazerim. Słowa potępienia dla działań Teheranu popłynęły także z innych krajów, m.in. z administracji Joe Bidena.

Tymczasem rośnie presja, by ukarać Iran mocniej niż tylko sankcjami nałożonymi na pojedynczych aparatczyków reżimu. Jak donosi „The Guardian”, posłowie w Westminsterze domagają się wpisania na listę organizacji terrorystycznych Gwardii Rewolucyjnej, liczącej ćwierć miliona członków gałęzi sił zbrojnych, odpowiedzialnej za porządek w przestrzeni publicznej i realizację strategicznych celów Islamskiej Republiki. Ale nie będzie łatwo tego dokonać. Obowiązujący na Wyspach Akt o Terroryzmie, przyjęty w 2000 r., nie przewiduje możliwości wpisania na listę organizacji terrorystycznych będących formalnie częścią administracji publicznej suwerennego państwa. Innymi słowy, skoro Gwardia Rewolucyjna wykonuje rozkazy irańskich władz i jest od nich w pełni zależna, nie może wylądować na tej liście – bo znaczyłoby to, że Wielka Brytania uznaje całe irańskie państwo za aktora terroryzmu międzynarodowego.

Więcej egzekucji w Iranie

Ewentualna zmiana prawa zajęłaby długie tygodnie, a opinia publiczna i niektóre frakcje parlamentarne nie chcą tyle czekać. Zwłaszcza że egzekucje to w Iranie nie wyjątek, ale raczej reguła. Według danych przytaczanych przez Radio Wolna Europa w samym 2021 r. wyrok śmierci zapadł w 333 przypadkach. To najwięcej od 2017 r., kiedy reżim zabił 509 osób. I wciąż sporo mniej niż w rekordowym pod tym względem 2015 r., kiedy zginęły 1054 osoby.

Raporty Amnesty International pokazują, że więcej egzekucji wykonuje się tylko w Chinach. W dodatku, jak piszą dziennikarze RWE, w Iranie zachodzi ścisła korelacja między egzekucjami a częstotliwością i intensywnością protestów na ulicach. Nie inaczej jest tym razem. Z Akbarim powieszono dwóch innych mężczyzn, obaj brali udział w demonstracjach po śmierci 22-letniej Kurdyjki Mahsy Amini, oskarżono ich o atak i morderstwo funkcjonariusza formacji Basij, grupy paramilitarnej przy Gwardii Rewolucyjnej.

Organizacje broniące praw człowieka i zagraniczni eksperci od miesięcy alarmują, że egzekucje nabiorą jeszcze tempa, bo reżim obawia się o stabilność rządów i traci grunt pod nogami z powodu największej od dekad fali protestów. Niewykluczone, że pokazowych wyroków będzie więcej, również z powodu pogłębiającej się izolacji Teheranu na arenie międzynarodowej i nieskuteczności negocjacji dyplomatycznych.

Dotychczas Zachód w miarę regularnie doprowadzał do uwolnienia swoich obywateli z aresztu lub odesłania ich do krajów pochodzenia. Tak było m.in. w przypadku trójki Brytyjczyków w marcu 2022 r. Londyn osiągnął porozumienie, ale olbrzymim kosztem – Downing Street zgodziło się uregulować wynoszący 393 mln funtów dług wobec Irańskiej Republiki, sięgający jeszcze czasów rewolucji ajatollaha Chomeiniego z 1979 r.

Czytaj też: Dyplomacja porwań. Co już wiemy o sprawie Polaka więzionego w Iranie

Książę pochwala zabijanie

Teraz, wszystko na to wskazuje, Iran jest głuchy na negocjacyjne oferty Zachodu. A nawet gdyby chciał ich wysłuchać, ma w rękach całkiem sporo argumentów, żeby je podbić. W irańskich więzieniach jest kilkuset obywateli Unii Europejskiej, USA, Kanady i Australii. Większość z nich to biznesmeni, inżynierowie, pracownicy organizacji charytatywnych. Praktycznie każdy jest oskarżony o szpiegostwo i nikt oczywiście nie przyznaje się do winy. A zachodnie rządy martwią się, kto następny zostanie wytypowany do egzekucji.

Możliwe, że będzie to Jamshid Sharmahd, irański inżynier z niemieckim obywatelstwem. Od 2003 r. mieszka w Los Angeles, gdzie według ustaleń Gwardii Rewolucyjnej udziela się w szeregach organizacji Tondar, monarchistycznej grupy wrogiej Islamskiej Republice. Sharmahd został aresztowany w 2020 r. Od tego czasu, jak informuje na Twitterze jego córka, schudł ponad 20 kg, stracił kilka zębów, jest torturowany. Córka inżyniera krytykuje też niemiecki MSZ, który jej zdaniem nie robi nic, by wyciągnąć go z więzienia. Berlin odpowiada, że próbuje, ale Iran nie jest zainteresowany.

W całej sprawie jest też element groteskowy, za jaki uznać należy tłumaczenia władz w Teheranie co do egzekucji Alirezy Akbariego. Otóż tamtejszy MSZ na Twitterze dowodzi, że Islamska Republika miała prawo zabić brytyjskiego obywatela, skoro takie metody pochwala i legitymizuje... członek brytyjskiej rodziny królewskiej. To aluzja do wydanej niedawno biografii księcia Harry’ego „Spare”, w której młody Windsor opowiada, że zabił w czasie służby 25 Afgańczyków. W ocenie Irańczyków nie wykazał on w książce żadnej skruchy, pisze tylko o „usuwaniu pionków z szachownicy”. Dlatego Brytyjczycy nie mają moralnego prawa pouczać Teheranu w sprawie kary śmierci.

Na zmianę kursu Islamskiej Republiki się nie zanosi. Egzekucje będą się zdarzać, nie gasną protesty, rośnie społeczne niezadowolenie. Rząd spróbuje utrzymać się przy władzy wszelkimi sposobami – także manifestując siłę. A to oznacza jeszcze więcej ofiar śmiertelnych.

Czytaj też: Co dziś napędza islamską rewolucję?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Fotoreportaże

Jaki sens szycia? Mamy w Polsce mistrzów, uczniów brak

Krawiectwo miarowe odradza się powoli, bo i powoli rośnie społeczna chęć podkreślenia ubiorem statusu, aspiracji oraz zwykłej satysfakcji z własnego wyglądu. Coraz mniejsze grono mistrzów ma pełne ręce roboty, a następców nie widać.

Marcin Piątek
05.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną