Świat

Trzęsienie ziemi w Turcji i Syrii: oni ocaleli. Przeżyli kilkanaście dni pod gruzami

18-latek uratowany spod gruzów w miejscowości Adiyaman, 14 lutego 2023 r. 18-latek uratowany spod gruzów w miejscowości Adiyaman, 14 lutego 2023 r. Muslum Etgu / Anadolu Agency / Abacapress.com / Forum
Choć od tragicznego w skutkach trzęsienia ziemi w Turcji i Syrii minęły już prawie dwa tygodnie, spod połamanych ścian i stropów ratownikom wciąż udaje się wyciągnąć żywe osoby. Jak to możliwe?

W środę turecka telewizja TRT poinformowała o znalezieniu 42-letniej kobiety, którą kilkuosobowy zespół ratowników z psami wyciągnął z ruin w prowincji Kahramanmaras, na północ od Gaziantep we wschodniej Turcji, bardzo blisko epicentrum trzęsienia ziemi. Kobieta spędziła pod gruzami 222 godziny, co w przypadku większości podobnych katastrof oznacza brak szans na przeżycie. Jak podał kanał CNN Turk, jej się udało, bo nie została całkiem przytrzaśnięta przez walące się ściany. Dzięki ograniczonej mobilności znalazła proszek proteinowy, który rozpuszczała we własnym moczu, tak się posilała. Jak wspominał ratownik GOPR Marian Sajnog w niedawnej rozmowie z „Polityką”, kluczowe w obliczaniu parametrów niezbędnych do przeżycia są wariacje cyfry trzy: maksymalnie trzy minuty bez tlenu, trzy doby bez wody i 33 dni bez jedzenia. Ze statystycznego punktu widzenia kobieta w Kahramanmaras miała minimalne szanse na przeżycie – a jednak się jej udało.

Czytaj też: Turcja wraca do Syrii? Nowa wojna na horyzoncie

Trzęsienie ziemi: cudem ocaleni

Choć od wstrząsów na południu Turcji i w Syrii minęło kilkanaście dni, praktycznie codziennie media informują o kolejnych przypadkach wyciągnięcia spod gruzów żywych osób. Oczywiście im więcej mija czasu, tym takich doniesień mniej, właściwie już teraz należy je rozpatrywać w kategoriach cudu, naukowej anomalii i niesamowitego szczęścia. Ocaleni opowiadają o przypadkowo znalezionych resztkach jedzenia, butelkach z wodą czy zbiegach okoliczności – zniszczone mieszkania znajdowały się np. nad sklepami spożywczymi.

„Cudowną dziewczyną” okrzyknięto 17-letnią Aleynę Ölmez, uratowaną w czwartek po 248 godzinach pod zwałami betonu. Jak mówiła ratownikom, a potem lekarzom, nie miała w ogóle dostępu do jedzenia i picia. Mało tego, szczątki budynku usypały się w sposób praktycznie uniemożliwiający jej poruszanie się. Nawet jeśli żywność była gdzieś blisko, Aleyna nie byłaby w stanie po nią sięgnąć. Co więcej, nie stwierdzono u niej także hipotermii, co było największą obawą zespołów ratowniczych przyjeżdżających w ubiegłym tygodniu do Turcji. Temperatura spada w nocy poniżej zera, do poprzedniego weekendu na obszarze dotkniętym skutkami trzęsienia występowały przelotne opady deszczu i śniegu. Aleyna nie odniosła widocznych obrażeń, była też w relatywnie dobrej kondycji psychicznej. Mówiła mało, ale szeroko się uśmiechała. Jej prawie cudowne przeżycie pozostaje zagadką dla lekarzy, którzy na razie przypisują je braku aktywności fizycznej – dziewczyna zachowała minimalną dawkę energii, bo przez dziewięć dni nie zużywała jej prawie wcale.

Również w czwartek media poinformowały o innych ocalonych: 30-letniej kobiecie i 12-letnim chłopcu. Ona pod gruzy trafiła z resztą rodziny, on został znaleziony w pozycji siedzącej w swoistej kieszeni, która wytworzyła się w czasie wstrząsu, dzięki czemu miał dopływ tlenu. Oboje natychmiast przekazali ratownikom informacje o innych osobach uwięzionych w pobliżu. Ocaleni noszą często ogromną traumę, czekają na ratunek, rozmawiają z innymi zaklinowanymi ludźmi. Nie wszystkim uda się przetrwać, więc bywają świadkami śmierci – czasami również własnych bliskich.

Czytaj też: Anatolia jest i będzie targana wstrząsami

W Syrii na przeszkodzie staje polityka

Szanse na przeżycie spadają nie tylko z powodu upływającego czasu – z każdym dniem coraz większe zasoby ludzkie i finansowe są przerzucane z bezpośrednich akcji ratunkowych na zarządzanie kryzysowe. Innymi słowy, rośnie potrzeba zajęcia się tymi, którzy przeżyli, ale trzeba im udzielić innej pomocy niż medyczna. Wstrząsy zabrały życie ponad 43 tys. osób, zniszczyły całe dzielnice mieszkalne, sklepy, łańcuchy dostaw żywności, infrastrukturę kanalizacyjną, energetyczną i komunikacyjną. Według szacunków Caritasu aż 4,1 mln osób w samej Turcji potrzebuje pomocy humanitarnej. To oni stają się teraz priorytetem. Zwłaszcza że warunki pogodowe polepszyły się tylko nieznacznie, a w niektórych miejscach na południu drastycznie brakuje jedzenia, leków i artykułów higienicznych.

Syria to osobna opowieść. Doniesienia o ocaleniach po setkach godzin pod gruzami stamtąd nie dochodzą. Nie ma precyzyjnych danych na temat osób, którym trzeba natychmiast pomóc, żeby całkowita liczba ofiar śmiertelnych drastycznie nie wzrosła. Jest natomiast wielka polityka, która nawet w obliczu tragedii wysuwa się na pierwszy plan. W ubiegłym tygodniu ekipa prezydenta Baszszara Asada zakomunikowała, że sama będzie koordynować pomoc humanitarną. Wszystkie dary mają trafiać najpierw na lotnisko w Damaszku, a przelewy – na rządowe konta. Chodzi oczywiście o antyrządowych rebeliantów, w tym Kurdów kontrolujących znaczne tereny na północy.

Dyplomaci i organizacje pozarządowe, jak brytyjskie Chatham House, alarmują, że polityczne spory i nadmierna biurokracja w Syrii utrudniają niesienie pomocy. Mocno obrywa też ONZ – reakcja na szantaż Damaszku była dramatycznie wręcz powolna. Jak pisze Haid Haid z Chatham House, Amerykanom zwołanie posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ zajęło siedem dni, a dopiero po uzyskaniu autoryzacji w tym gronie konwoje humanitarne mogły wjechać do Syrii od strony Turcji.

Czytaj też: Erdoğan pierwszy raz od 20 lat nie będzie faworytem

Jak odbudować Turcję i Syrię

Teraz przed Ankarą, Damaszkiem, ale też całą społecznością międzynarodową wielkie wyzwanie związane z odbudową zniszczonych części obu krajów. Nie będzie to możliwe bez gruntownej reformy sektora budowlanego i ogromnej woli politycznej. Coraz więcej wiadomo na temat powszechnej w Turcji korupcji, przypadków łamania prawa, używania tańszych zamienników lub naruszania regulacji dotyczących bezpieczeństwa sejsmicznego.

Prezydent Recep Erdoğan już rozpoczął czystkę w branży, służby mundurowe prowadzą aresztowania deweloperów i ich podwykonawców. To jednak pokazówka obliczona na efekt w czasie zbliżających się wyborów. Najważniejsze będzie to, co stanie się potem. Jeśli pod względem podejścia do prawa budowlanego i transparentności w Turcji nie zmieni się nic, obecne aresztowania na nic się nie zdadzą. A kolejne trzęsienia, które wydarzą się na pewno – nie wiadomo tylko, kiedy dokładnie – znów pochłoną dziesiątki tysięcy ofiar.

Czytaj też: Czy kataklizm da się przewidzieć

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kultura

Jerzy Stuhr (1947–2024). Półśrodki go nie interesowały

Wielcy artyści pozostawiają po sobie legendę. Jerzy Stuhr zostawił ich kilka: inteligenta, moralisty, nauczyciela i mistrza rozrywki.

Janusz Wróblewski
16.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną