Twoja „Polityka”. Jest nam po drodze. Każdego dnia.

Pierwszy miesiąc tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Wetowcy i szeregowcy

Piarowy koszmar ONZ. Rosja w kwietniu stanie na czele Rady Bezpieczeństwa

Nowojorska siedziba ONZ: prezydent Wołodymyr Zełenski bierze udział zdalnie w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa. Nowojorska siedziba ONZ: prezydent Wołodymyr Zełenski bierze udział zdalnie w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa. Lev Radin/Pacific Press/LightRocket / Getty Images
Rosyjska agresja na Ukrainę obnażyła wszystkie słabości Rady Bezpieczeństwa ONZ. I jak na ironię 1 kwietnia to Rosja obejmuje prezydencję w tym najważniejszym organie świata.
Dd początku rosyjskiej agresji na Ukrainę bezsilność Rady Bezpieczeństwa wobec jednego z jej stałych członków jest uderzająca.PantherMedia Dd początku rosyjskiej agresji na Ukrainę bezsilność Rady Bezpieczeństwa wobec jednego z jej stałych członków jest uderzająca.

W sensie formalnym to nic nadzwyczajnego, kolejne państwa członkowskie Rady Bezpieczeństwa ONZ rotacyjnie organizują pracę i przewodniczą obradom. Ale trudno właśnie teraz, w trakcie rosyjskiej agresji, wyobrazić sobie gorszą rotację. To piarowy koszmar dla Rady od lat zmagającej się z wizerunkiem sparaliżowanej instytucji, której działalność ma się nijak do powszechnie uznawanych standardów moralnych.

W zasadzie od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę bezsilność Rady Bezpieczeństwa wobec jednego z jej stałych członków jest uderzająca. Jak choćby w pierwszą rocznicę wojny, gdy rosyjski ambasador przy Radzie przerwał minutę ciszy ku czci jej ofiar. Takie i podobne wydarzenia niezmiennie prowokują pytanie, czy Rada Bezpieczeństwa jest w ogóle komukolwiek jeszcze do czegoś potrzebna. Z pewnością przydaje się swoim stałym członkom, którymi są (alfabetycznie) Chiny, Francja, Rosja, Stany Zjednoczone i Wielka Brytania.

Mocarstwa na wyrost

Rada ma 15 członków, w tym 10 wybieranych na dwuletnie kadencje. Pozostała piątka ma zapewnione stałe członkostwo, w dodatku z prawem weta wobec większości niewygodnych dla siebie decyzji – któż by chciał się pozbyć takich prerogatyw? Ta nadzwyczajna pozycja zapewnia stałej piątce poczucie własnej ważności, czasami sporo na wyrost, jak w przypadku państw, które kiedyś były potęgami kolonialnymi, ale już nie są.

Taki układ sił, ustalony w latach 40. ubiegłego wieku, wielokrotnie już nie przystawał do zmieniającej się międzynarodowej rzeczywistości. Rosyjska agresja na Ukrainę kolejny raz obnażyła to oderwanie od rzeczywistości i ukazała największą słabość Rady Bezpieczeństwa – bezkarność stałego członka, który gwałci Kartę Narodów Zjednoczonych. Po rosyjskiej napaści na Ukrainę Rada dyskutowała o tym konflikcie kilkadziesiąt razy, ale rosyjskie weto uniemożliwiało podjęcie jakiejkolwiek decyzji.

Polityka 14.2023 (3408) z dnia 28.03.2023; Świat; s. 58
Oryginalny tytuł tekstu: "Wetowcy i szeregowcy"
Reklama