Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

443. dzień wojny. Bachmut jak Stalingrad, choć skala nie ta. Rosjanie bliscy paniki

Ukraińcy w Bachmucie, 3 maja 2023 r. Ukraińcy w Bachmucie, 3 maja 2023 r. Libkos / Associated Press / EAST NEWS
Atmosfera zdenerwowania i szczególnego wzmożenia Rosjan zaostrza się i osiąga coraz wyższy poziom. Może nie jest to jeszcze panika, ale można to śmiało nazwać zaniepokojeniem ponadnormatywnym.
.Polityka .

Incydent, do którego doszło wczoraj wieczorem, trochę nas zaniepokoił, a w konsekwencji nawet rozbawił. Na prorosyjskich kanałach na Telegramie doszło do masowego ataku paniki z powodu rzekomych działań ofensywnych sił ukraińskich. Była mowa o przełamaniu pod Bachmutem, silnych atakach w okolicach Hulajpola, a nawet o przedarciu się ukraińskich brygad wojsk specjalnych do Sołedaru czy koncentracji Ukraińców... w kierunku Biełgorodu.

Przywykliśmy już do rozgłaszanych tego typu fałszywych informacji, to bowiem typowa taktyka wroga – ogłosić i zdementować, wychwalając przy okazji własne zdolności obronne. W ten sposób rosyjskie wojska bohatersko rozwiązują problemy, które „wojenkorzy” (korespondencji wojenni) sami wymyślili. Panika przybrała jednak już charakter niemalże masowy. Oczywiście nie damy wiary tym doniesieniom, po prostu w nocy wszystkie koty są czarne.

Na chwilę obecną możemy potwierdzić, że ukraińskie wojska przeszły do lokalnych kontrataków na południe od Bachmutu, gdzie doszło do sforsowania kanału Doniec–Bachmutka, choć nie jest on w rzeczywistości dużą przeszkodą. Niewielkie postępy widać w okolicach wsi Chromowe.

Cieszy nas mimo wszystko paniczna reakcja rosyjskich korespondentów, oznacza bowiem, że najeźdźcy rzeczywiście obawiają się kontrofensywy i wykazują przy tym brak zaufania do własnych zdolności obronnych. Choć korespondenci wojenni stanowią ważny element rosyjskiej wojny informacyjnej, to atak paniki wydawał się wymykać spod kontroli – do tego stopnia, że informacje musiały być dementowane na oficjalnym kanale ministerstwa obrony Rosji.

Reklama