Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Szykujmy się na wojnę. Szwedzki minister i generał alarmują Europę i rodaków

Przed rosyjskim zagrożeniem ostrzega szef sztabu generalnego gen. Micael Bydén. Przed rosyjskim zagrożeniem ostrzega szef sztabu generalnego gen. Micael Bydén. Fredrik Sandberg / TT newsagency / Forum
Szwecja ostrzega Europę przed rosyjskim zagrożeniem, a swoim obywatelom każe mentalnie przygotować się na wojnę. To najlepszy dowód, jak bardzo agresja Rosji zdestabilizowała nawet najbardziej pokojowo nastawione kraje Zachodu.

Doroczna konferencja bezpieczeństwa w szwedzkim kurorcie narciarskim Sälen należy do mniej znanych w Polsce i Europie. Lista uczestników nie zawiera nazwisk tak prominentnych jak goście lutowej transatlantyckiej konferencji w Monachium, szyk jest mniejszy niż w szwajcarskim Davos, krajobraz też nie ten co na wiosnę w Aspen w stanie Kolorado. Ale na początku roku ze środka Skandynawii popłynął przekaz, jaki można usłyszeć coraz częściej: pora przygotować się do wojny, która może nadejść.

Zachód zaczyna widzieć groźbę konfrontacji

Tegoroczna konferencja pod hasłem „Społeczeństwo i obrona” pobudziła najbardziej szwedzkie społeczeństwo, bo ludzie zaczęli wydzwaniać na rządowe infolinie wsparcia kryzysowego z pytaniami, czy Szwecji rzeczywiście grozi wojna. Politycy natychmiast uspokajali, że absolutnie nie, ale nie zmienia to faktu, iż zasobne i pokojowe państwo zalała fala spekulacji o niepewnej, potencjalnie groźnej przyszłości. Tak jak resztę kontynentu.

Zamieszanie i egzystencjalne obawy graniczące z paniką wywołały wypowiedzi ministra obrony cywilnej Carla-Oskara Bohlina i szefa sztabu generalnego gen. Micaela Bydéna. Obaj przestrzegli, że nie można wykluczyć wojny w Szwecji, wywołanej eskalacją rosyjskiej agresji na Zachód. Słowa wypowiedziane przez ministra, że „w Szwecji może być wojna”, szczególnie zapadły w pamięć, szokując część opinii publicznej. Ale w kontekście dzisiejszej debaty nad europejskim bezpieczeństwem nie są niczym nowym ani zaskakującym.

Widać w nich, jak świadomość rosyjskiego zagrożenia przesuwa się ze wschodu kontynentu na jego północ i zachód, a wejście Szwecji do tej debaty jest naturalną konsekwencją zarówno jej geograficznego położenia, tradycji militarnej, statusu polityki bezpieczeństwa, jak i momentu historycznego.

Reklama