Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Bossowie rządzą zza krat, gangi walczą na ulicach. Ekwador pogrąża się w chaosie

Żołnierze przeszukują ludzi na ulicach Guayaquil, 12 stycznia 2024 r. Żołnierze przeszukują ludzi na ulicach Guayaquil, 12 stycznia 2024 r. Henry Romero / Reuters / Forum
Wtargnięcie uzbrojonego mężczyzny do studia telewizyjnego i ucieczka dwóch bossów narkotykowych to tylko ostatnie rozdziały trwającego od ponad roku kryzysu, którego źródłem jest niewyobrażalnie słabe państwo.

Ekwador do niedawna był uznawany za jedno z najszybciej rozwijających się państw Ameryki Łacińskiej i udany eksperyment lewicowego populizmu pod rządami Rafaela Correi. Teraz osie konfliktu wyłaniają się dwie: starcia nie toczą się wyłącznie między gangami a siłami porządkowymi, ale i między poszczególnymi grupami przestępczymi. To komplikuje sprawę i utrudnia przywrócenie bezpieczeństwa na ulicach.

Kryzys eskaluje od 8 stycznia – tego dnia Adolfo Macías „Fito”, 44-letni lider gangu Los Choneros, uciekł w trakcie transportu z zakładu karnego do więzienia o podwyższonym rygorze. Nie była to pierwsza tego typu akcja, tydzień wcześniej na wolność wydostał się prominentny gangster Fabricio Colón, pseudonim „El Salvaje”.

Czytaj też: Mafiosi z Marsylii. Brutalność już tu spowszedniała

Ekwadorem rządzą gangi

Po ucieczce Fito i wydarzeniach w studiu TC Televisión prezydent Daniel Nobloa, wybrany na urząd dwa miesiące temu, wprowadził stan wyjątkowy, wstępnie na 60 dni. Wezwał też wojsko do przywrócenia porządku, więc największe miasta patrolowane są przez wozy opancerzone i żołnierzy z długą bronią. Dla mieszkańców nie jest to widok nowy; na podobny ruch w lipcu ubiegłego roku zdecydował się odchodzący prezydent Guillermo Lasso, który też nie radził sobie z półświatkiem. To doskonale pokazuje skalę kryzysu, w jaki wpadło to pacyficzne państwo – Lasso wysłał wojsko głównie do ochrony szkół, gdzie największe gangi rekrutowały nastolatków.

W najnowszych starciach zginęło co najmniej kilkanaście osób. Pod koniec tygodnia sytuacja wraca powoli do normy, ale więzienia nadal są ogarnięte chaosem. To kryzys w systemie penitencjarnym jest zresztą praprzyczyną destabilizacji. Największe syndykaty kryminalne w praktyce sprawują kontrolę nad więzieniami, które nie służą izolacji przestępców, są raczej miejscami, z których zarządza się gangami.

Sam Fito w wywiadzie z 2021 r. powiedział otwarcie, że jeśli władze będą próbować przenieść go do innego więzienia, cały gang odpowie. Zarządzał nim bowiem z zakładu karnego, który praktycznie kontrolował – w razie transferu groził powstaniem w innych więzieniach, co w pewien sposób dzieje się teraz na oczach świata.

Czytaj też: Najpotężniejsza mafia Ameryki Południowej

Bossowie wydają polecenia zza krat

Największe gangi, czyli Los Choneros i Los Lobos, też rywalizują. Colón i Fito, obaj na wolności, toczą walkę o kontrolę nad handlem narkotykami, ale i prowadzą coś na kształt wojny propagandowej. Ten pierwszy oskarża drugiego o współpracę z rządem Noboi – uciekł w czasie transferu do innego więzienia, co wskazuje rzekomo na pomoc służb. Oba gangi regularnie ścierają się na ulicach, a kluczowym łupem jest kontrola nad portem w Guayaquil, trzymilionowym mieście na pacyficznym wybrzeżu Ameryki Łacińskiej. To największe centrum eksportu latynoamerykańskich narkotyków, przede wszystkim do Europy. W obliczu epidemii opioidów i popularności narkotyków syntetycznych, wytwarzanych głównie w Meksyku przy użyciu chińskich prefabrykatów, kartele z krajów latynoskich przerzuciły się do Europy, gdzie mają partnerów handlowych, głównie włoskie mafie. 2023 był według portalu InSight Crime i United Nations Global Report on Cocaine rekordowy pod względem produkcji tego rodzaju narkotyków.

Ekwador nie ma zasobów, żeby kontrolować sytuację w Guayaquil. Jak w lipcu ubiegłego roku donosił „New York Times”, co miesiąc z portu wypływa 300 tys. kontenerów, a administracja i policja są w stanie prześwietlić tylko 20 proc. z nich. Podobnie jak w innych portach regionu korupcja, łatwy dostęp do broni i wysoka płynność finansowa karteli sprawiają, że skuteczna walka z przemytem jest praktycznie niemożliwa. Nawet jeśli policji uda się złapać kogoś za rękę, osadzenie go w pełnej izolacji – co jest kluczowe dla rozbicia struktur przestępczości zorganizowanej – nie może się udać. Fito i inni bossowie spokojnie wydają polecenia zza krat.

Czytaj też: Skruszony mafioso filmowym bohaterem

Politycy w kamizelkach kuloodpornych

Te wydarzenia stawiają pod znakiem zapytania również przyszłość Noboi. Listopadową drugą turę wyborów wygrał głównie dzięki zapowiedziom przywrócenia bezpieczeństwa na ulicach. Przez ostatnie trzy lata, według danych Council of the Americas, liczba zabójstw w Ekwadorze wzrosła o 245 proc. W trakcie kampanii wyborczej zginął jeden z kandydatów Fernando Villacicencio, a pozostałym towarzyszyli policjanci z długą bronią, na wiecach nosili kamizelki kuloodporne.

55 proc. respondentów w Ekwadorze wskazywało, że bezpieczeństwo to kluczowy obszar, który wpłynie na ich decyzje przy urnie. Na łamach największych gazet ukazały się teraz liczne apele wzywające społeczeństwo do udzielenia pełnego poparcia prezydentowi – od wygrania z gangami zależy bowiem nie tylko jego polityczny los, ale też stabilność kraju.

Wprawdzie pomoc w ogarnięciu kryzysu zaoferował amerykański Departament Stanu, ale to może nie wystarczyć do uspokojenia sytuacji w Ekwadorze. Przede wszystkim dlatego, że aparat państwowy nie jest w stanie na dłuższą metę wygrać z gangami, które mają silne wpływy. Noboa miał – i nadal ma – ambitne pomysły walki z przestępcami, jak umieszczenie najgroźniejszych z nich w specjalnie utworzonym więzieniu na platformie na Pacyfiku, ale wszystkich tam nie umieści. Potrzeba większej współpracy międzynarodowej i zaangażowania państw europejskich, które muszą zapanować nad handlem narkotykami po swojej stronie. Tylko to skutecznie odetnie tlen ekwadorskim gangom.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Kaczyński się pozbierał, złapał cugle, zagrożenie nie minęło. Czy PiS jeszcze wróci do władzy?

Mamy już niezagrożoną demokrację, ze zwyczajowymi sporami i krytyką władzy, czy nadal obowiązuje stan nadzwyczajny? Trwa właśnie, zwłaszcza w mediach społecznościowych, debata na ten temat, a wynik wyborów samorządowych stał się ważnym argumentem.

Mariusz Janicki
09.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną