Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Poznajmy się! Jak wypadło pierwsze spotkanie Leona XIV z mediami

Papież Leon XIV spotkał się z mediami, 12 maja 2025 r. Papież Leon XIV spotkał się z mediami, 12 maja 2025 r. Mario Cartelli / SplashNews.com / Splash / Forum
Kościół, jak każda korporacja w polityce czy biznesie, jest znany z nieufności do mediów, na które nie ma żadnego wpływu. Leon XIV przemówił zupełnie innym tonem.

W szczelnie wypełnionej ludźmi mediów watykańskiej Auli im. Pawła VI nowego papieża powitały oklaski. Pojawił się w białej sutannie w asyście kilku duchownych ok. godz. 11. Dziennikarze powstali. Leon pozdrowił ich na stojąco i usiadł w białym fotelu. Odczytał z kartki krótkie przemówienie po włosku.

Leon XIV mówił innym tonem

Kościół, jak każda korporacja w polityce czy biznesie, jest znany z nieufności do mediów, na które nie ma żadnego wpływu. Leon XIV przemówił zupełnie innym tonem. W duchu swych apeli o pokój. Podziękował dziennikarzom za służbę prawdzie, także na frontach wojen. Wyraził solidarność z tymi, którzy za swój trud ustalenia prawdy zostali uwięzieni. Wezwał do ich uwolnienia. Nie atakował liberalnych przecież idei wolności słowa i prasy, lecz nazwał je cennym darem. Zaznaczył, że ceni sobie próby wychodzenia przez media poza schematy i stereotypy dotyczące wiary i Kościoła. Powiedział, że wierzy w taką komunikację w mediach, tradycyjnych i cyfrowych, która pomaga ludziom „wyjść z wieży Babel”, czyli rozbroić agresję i nienawiść, a „dozbroić” przekaz na rzecz pokoju.

Gdy skończył, sala powstała ponownie. Papież Leon XIV udzielił zebranym błogosławieństwa, po czym zszedł z podwyższenia ku ludziom. Zaczęto mu przedstawiać pracowników tzw. dykasterii do spraw komunikacji, centralnego organu koordynującego media watykańskie. Przywitał się z tymi, którzy kształtują oficjalną narrację watykańską.

Pytań do papieża Prevosta scenariusz zdarzenia nie przewidywał. Miał mówić do mediów i o mediach. I mówił przyjaźnie. Ale okazji, by posłuchać, co one mają do powiedzenia, tym razem mu nie dano. Leon XIV zbliżył się jednak do pierwszych rzędów, które zajęli wysłannicy mediów z całego świata relacjonujący wydarzenia związane z papiestwem, Watykanem i Kościołem. Działają na podstawie akredytacji udzielonych im przez Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej, podlegające wspomnianej dykasterii.

Czytaj też: Dlaczego nie Włoch? Rzymscy dziennikarze już rekonstruują przebieg konklawe

Imperium medialne Watykanu

Kieruje nim obecnie Matteo Bruni, urodzony w Wielkiej Brytanii w 1976 r. włoski lingwista, żonaty, ojciec córki. Mieszkał w USA i Australii, nim wraz z rodzicami wrócił do Rzymu. Odpowiada m.in. za opiekę nad tzw. poolem dziennikarzy zabieranych na pokład włoskiego samolotu, którym papieże podróżują w ramach pielgrzymek apostolskich. Co ciekawe, Bruni jest pierwszym szefem Biura Prasowego, który nie pracował jako dziennikarz.

Za to w watykańskim „ministerstwie informacji” (dykasterii do spraw komunikacji) jednym z dyrektorów jest Andrea Tornielli (ur. 1964), włoski dziennikarz i pisarz o długim stażu pracy w opiniotwórczej prasie i dużym dorobku autorskim. W wieku dorosłym przeszedł na katolicyzm. Dykasteria działa od 2015 r. na mocy decyzji papieża Franciszka. Nadzoruje swoiste imperium komunikacyjne Watykanu. W jego skład wchodzą m.in. watykańskie radio, telewizja, serwis internetowy Vatican News (też w wersji polskiej), wspomniane Biuro Prasowe, wydawnictwo, drukarnia, dziennik „L’Osservatore Romano”.

Radio watykańskie nadaje od 1931 r., telewizja od 1983, website od 1995. Telewizję założono z inicjatywy Jana Pawła II. Nie obeszło się bez wpadek. Pierwszy szef dykasterii podał się do dymisji po trzech latach urzędowania, gdy okazało się, że ocenzurował list emerytowanego papieża Benedykta XVI.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną