Cyngle Putina
Cyngle Putina. To, co zdarzyło się w Kijowie, każe wszystkim mieć się na baczności
W Kijowie w ubiegły czwartek zamordowany został w biały dzień jeden z czołowych oficerów ukraińskiego kontrwywiadu SBU. Ofiarą zamachowca padł płk Iwan Woronycz, doświadczony funkcjonariusz, naczelnik ważnego wydziału piątego – od współpracy z CIA, ale i „mokrej roboty”, fizycznej eliminacji szpiegów i kolaborantów. To była profesjonalna, a jednocześnie publiczna egzekucja, na osiedlowym parkingu. Zamaskowany zabójca strzelił kilka razy z bliska, z pistoletu z tłumikiem, po czym uciekł, ubezpieczany przez drugiego sprawcę.
SBU to w teorii i według prawa kontrwywiadowcza służba wewnętrzna, która nie podejmuje działań poza granicami kraju. Jednak wojenne realia zatarły granice. Kijowska „firma” kojarzona była z wieloma spektakularnymi operacjami w głębi Rosji, m.in. z zabójstwami ludzi powiązanych z kremlowskim reżimem i propagandowo wspierającymi wojnę Putina. Od Darii Duginy, córki czołowego ideologa Wielkiej Rosji, poprzez nienawidzącego Ukrainy milblogera Władlena Tatarskiego, aż po kilku ważnych generałów (ostatni zginął w kwietniu tego roku). Jeszcze więcej udanych akcji odnotowała SBU na terytoriach okupowanych przez Rosję, zajętych przed ponad dekadą, jak i po inwazji z lutego 2022 r. Najbardziej znanymi z wyeliminowanych „separów” byli Arsen Pawłow, ps. Motorola, i Michaił Tołstych, ps. Giwi – zbrodniarze wojenni i mordercy jeńców.
Pułkownik Woronycz miał odegrać dużą rolę w przygotowaniu ubiegłorocznej ukraińskiej inwazji na przygraniczny obwód kurski, a także w operacji „Pajęczyna”, w której SBU i HUR (wojskowy wywiad Ukrainy) poważnie nadwątliły siły lotnictwa strategicznego Rosji. Powiązane z separatystami media głoszą, że przygotowywał kolejne „akty terroru”, nazywały go architektem i mózgiem wojny cieni.