Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Operacja „Midas” wstrząsnęła Ukrainą. Co zrobi Zełenski? Takiego kryzysu nie było od początku wojny

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ABACA / East News
Co zrobi Zełenski: będzie krył przyjaciół czy też wykorzysta aferę do restartu i odbudowy swojej legitymacji? Trudno sobie wyobrazić lepszy dla Rosjan scenariusz niż polityczna destabilizacja w Ukrainie.

Torby wypełnione dolarami stały się ilustracją afery korupcyjnej ujawnionej przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU). Posadę już stracił minister sprawiedliwości German Gałuszczenko, zarzuty usłyszał były wicepremier Ołeksij Czernyszow. Antykorupcyjna operacja „Midas” wstrząsnęła ukraińską polityką i społeczeństwem.

Energoatom: schemat korupcyjny

Po półtora roku śledztwa nadszedł czas na działanie. W poniedziałek 10 listopada agenci NABU dokonali przeszukania w kilkudziesięciu lokalizacjach, m.in. w gabinecie ministra Gałuszczenki (w poprzednim gabinecie Denysa Shmyhala pełnił funkcję ministra energetyki). Funkcjonariusze przeszukali także rezydencję Tymura Mindicza, współtwórcy Kwartału 95, przedsięwzięcia medialnego prowadzonego z Wołodymyrem Zełenskim.

Dawne więzi biznesowe zamieniły się w relacje mniej formalne po objęciu przez Zełenskiego funkcji prezydenta. Charakter i głębokość tych relacji to jedne ze spraw, które nurtują ukraińskie społeczeństwo w kontekście korupcyjnych rewelacji. Niestety, uzyskanie odpowiedzi utrudnia fakt, że Mindicz na kilka godzin przed operacją NABU zniknął z kraju.

Operacja „Midas” ujawniła schemat korupcyjny (tak o mechanizmach systemowej korupcji mówi się w Ukrainie) w Energoatomie, państwowym przedsiębiorstwie energetycznym zarządzającym ukraińską energetyką jądrową. To największy fragment systemu energetycznego w kraju, generujący rocznie ok. 200 mld hrywien obrotu. W sensie korupcyjnym schemat był wręcz prymitywnie prosty – firmy, które chciały świadczyć usługi lub realizować inne zlecenia, musiały płacić haracz wart 10–15 proc. kontraktu. Kto nie chciał, uderzał w szlaban.

Reklama