Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1422. dzień wojny. Rosja stawia na stres, Ukraina na gniew. Co działa lepiej, kto pęknie pierwszy

Blok mieszkalny w Kijowie po ataku rosyjskiego drona, 9 stycznia 2026 r. Blok mieszkalny w Kijowie po ataku rosyjskiego drona, 9 stycznia 2026 r. Ukrinform / ABACA / Abaca Press / Forum
Zawsze gdy toczy się wojna na wyniszczenie, toczy się też wojna o wytrzymałość obywateli walczących państw. Nie inaczej jest w Ukrainie.

Była premier Ukrainy i przewodnicząca partii Batkiwszczyna Julia Tymoszenko usłyszała zarzuty korupcyjne. Według Narodowego Biura Antykorupcyjnego (NABU) miała oferować parlamentarzystom korzyści w zamian za głosy i pieniądze za przejście do jej formacji. Nie byłby to jej pierwszy pobyt w więzieniu. Pytanie, czy Ukraina oczyści się z korupcji i choć częściowo zwalczy system oligarchiczny.

Na Morzu Kaspijskim został zatopiony irański statek „Rona”, który transportował uzbrojenie do Rosji i z powrotem. Przyczyna jest nieznana; wiadomo, że 14 członków załogi uratowali Rosjanie. Zdjęcia satelitarne pokazały z kolei rosyjski tankowiec „Marinera” stojący na kotwicy u wybrzeży Szkocji. Ciekawe, jakie będą jego losy.

Rosjanie zwolnili

Po dziesięciu dniach intensywnych walk Rosjanie zdobyli przygraniczną wieś Komariwka w obwodzie czernichowskim. Do tej pory nacierali raczej w obwodach sumskim i charkowskim.

Ogólnie ich natarcie zwolniło. Od 1 do 17 grudnia zajęli 276 km kw. terenu, od 17 do 31 grudnia – 89 km kw., 1–13 stycznia tylko 74 km kw. To, odpowiednio, 10,35, 5,62 i 5,69 km kw. dziennie. Spadek tempa jest związany głównie z trudnymi warunkami atmosferycznymi i terenowymi, może słabnie też duch bojowy. Poza tym sytuacja na frontach jest stabilna.

Rosyjska piechota coraz częściej wykorzystuje konie. Kto by pomyślał, że wróci jeszcze klasyczna konna kawaleria? U nas też cztery brygady noszą nazwę „kawalerii”, ale to nawiązanie do tradycji: trzy są pancerne, jedna powietrzno-szturmowa (na śmigłowcach). Kiedy oficerowie w czarnych beretach pojawili się w domku pilotów w Mińsku Mazowieckim, lotnicy powitali ich gromkim „miiichacha”, naśladując końskie rżenie, a to byli jednak czołgiści.

Reklama