Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

„Ten sam przekaz, milszy ton”. W Monachium Europa nie kupiła amerykańskiego uśmiechu

Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium ABACA / Abaca Press / Forum
Tegoroczna konferencja bezpieczeństwa przebiegła pod znakiem bardziej asertywnej postawy Europy. Nad hotelem Bayerischer Hof nadal unosił się duch zeszłorocznego przemówienia J.D. Vance’a.

Na ustach wszystkich od sobotniego poranka jest sekretarz stanu Marco Rubio, w tym roku najwyższy rangą przedstawiciel amerykańskiej administracji w Monachium. Jego wystąpienie wielu europejskich dyplomatów, przywódców i analityków przyjęło z ulgą.

Brzmiało ono jak realizacja odgórnego polecenia, by nieco uspokoić nastroje wśród europejskich przywódców po eskalacyjnej szarży Donalda Trumpa w sprawie Grenlandii. Rubio przymilał się więc do europejskich delegatów na MSC, cytując Szekspira i Rolling Stonesów, chwaląc niemieckie piwo czy europejską sztukę.

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zasiała jednak ziarno niepokoju, podkreślając, że jest świadoma, iż „wielu w obecnej administracji USA nie podziela stanowiska” zaprezentowanego przez sekretarza stanu. Jeden z członków polskiej delegacji na MSC, prosząc o zachowanie anonimowości, powiedział wręcz, że choć ogólnie wśród uczestników zapanował względny spokój, to „duże miśki pozostają sceptyczne wobec USA”.

Czytaj także: Przesłanie z Monachium. Rubio dostał dobre noty za styl, ale to za mało

Brylowała Ocasio-Cortez

Takich głosów było zdecydowanie więcej. Ravi Agrawal, redaktor naczelny magazynu „Foreign Policy”, napisał w mediach społecznościowych, że w stosunku do tego, co zaprezentował Vance w ubiegłym roku, słowa Rubio były „tym samym przekazem, ale z milszym tonem”.

Reklama