1453. dzień wojny. Sztuczna inteligencja w służbie dezinformacji. Ostatecznie pokona nas algorytm?
Przemówienie sekretarza stanu USA Marco Rubio w Monachium nieco uspokoiło europejskich przywódców. Rubio zapewniał, że Stany Zjednoczone pozostaną w Europie, choć skala zaangażowania będzie dużo mniejsza. Jest sprawą oczywistą, że w tych okolicznościach musimy sami zadbać o odpowiednie przygotowania obronne, a co najważniejsze, musimy się zająć przeciwdziałaniem rosyjskiej dezinformacji, bo upadniemy wprost pod nogi Rosji, zanim nasze czołgi w ogóle wyjadą z garaży.
Jak donosi amerykański Instytut Studiów nad Wojną, siły rosyjskie nadal ponoszą nieproporcjonalnie wysokie straty w zamian za marginalne zyski terytorialne. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte oświadczył 13 lutego, że siły rosyjskie posuwają się naprzód z „niewyraźną prędkością ślimaka ogrodowego”, mimo to w grudniu 2025 r. poniosły 35 tys., a w styczniu 2026 r. – 30 tys. ofiar. Te informacje w dużej mierze pokrywają się z danymi ukraińskiego Sztabu Generalnego, który utrzymuje, że siły rosyjskie poniosły blisko 35,1 tys. ofiar w grudniu i 31,7 tys. w styczniu. Należy jednak podkreślić, że „ofiary” to zabici i ranni łącznie, a ci ostatni w sporej części powrócą na front.
Tradycyjnie wszyscy zapominają, że marne zyski terenowe nie są tożsame z ukraińskim zwycięstwem, jako że wojna toczy się na wyniszczenie i wyczerpanie, a nie o terytoria. Mamy cichą nadzieję, że Rosja padnie ofiarą konfliktu, który rozpoczęła, stając przed koniecznością zawarcia porozumienia o zawieszeniu ognia lub redukując swoje zaangażowanie do działań z lat 2014–22, co będzie właściwie równoznaczne z klęską.