Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Dzień Zniewolenia

Donald Trump Donald Trump Michael M. Santiago / Getty Images
Donald Trump nie miał prawa nakładać taryf importowych, powołując się na nadzwyczajne zagrożenie państwa, orzekł 20 lutego amerykański Sąd Najwyższy.

Oznacza to, że niemal wszystkie cła wprowadzone przez Trumpa w tzw. Dniu Wyzwolenia w kwietniu 2025 r. (słynna konferencja z wielką tabelką) były nielegalne. Powołał się on wtedy na ustawę pozwalającą prezydentowi „regulować import” wobec szczególnego zagrożenia interesów Stanów Zjednoczonych, ale sąd orzekł, że przewiduje ona jedynie kontyngenty lub embarga, a nie podnoszenie taryf, które – jako forma podatków – są wyłączną domeną Kongresu. Kontrowersje budzi również „stan nadzwyczajnego zagrożenia”, którym Trump usprawiedliwia swoje prawnie wątpliwe działania. Rząd może być teraz zmuszony do zwrócenia importerom pobranych od nich ceł na łączną sumę 130–175 mld dol. Ale niezbędna może się tu okazać czasochłonna droga sądowa.

To sygnał, że system check-and-balance, wzajemnego kontrolowania się trzech rodzajów władzy, działa, nie pozwalając Trumpowi na demontaż demokracji. Mimo przewagi sędziów konserwatywnych w Sądzie Najwyższym (6 do 3) troje z nich głosowało razem z trzema sędziami liberalnymi, przeważając szalę. Trump nazwał ich „sługusami lewicy” i oświadczył, że sąd „kierował się obcymi interesami”.

Zdelegalizowane taryfy miały podreperować budżet i zmusić zagranicznych partnerów do ustępstw w handlowych negocjacjach. Te ostatnie pewnie ruszą od nowa, bo prezydent ogłosił najpierw nowe 10-procentowe, a po kilku godzinach 15-procentowe stawki, powołując się na ustawy, które pozwalają na to w celu redukcji poważnego deficytu handlowego. Najbardziej stracą na tym Wielka Brytania i Australia (dotychczas 10 proc.). Szykuje się więc kolejny okres niepewności w światowym handlu. Te nowe cła obowiązywać mogą tylko przez pięć miesięcy i na ich przedłużenie musi się zgodzić Kongres.

Polityka 9.2026 (3553) z dnia 24.02.2026; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 8
Reklama