Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Rydwany lodu

Rydwany lodu. W bitwie na lodołamacze Rosja wyprzedza resztę świata o wiele długości. Ale Trump się budzi

Straż Przybrzeżna USA dysponuje ledwie jednym ciężkim lodołamaczem „Polar Star”. Bliźniacza jednostka pozostaje niesprawna od 2010 r. Straż Przybrzeżna USA dysponuje ledwie jednym ciężkim lodołamaczem „Polar Star”. Bliźniacza jednostka pozostaje niesprawna od 2010 r. Ens Madelyn Greene/U.S. Coast / Zuma Press / Forum
Trwa wyścig o dominację w Arktyce. Na czele jest Rosja, a Chiny i państwa NATO gonią ją w tempie 5 km/godz. Z taką prędkością arktyczny lód kruszą lodołamacze, najpilniej dziś poszukiwane statki na świecie.

Jazda starym pikapem po szutrowej drodze – tak pływanie lodołamaczami opisuje jeden z branżowych ekspertów. Trzeszczą, warczą, podskakują. Poza tym mają prawie same zalety. Przecierają szlaki żeglugi morskiej. Wożą naukowców, niektóre turystów. Mogą szukać i ratować rozbitków. Da się je uzbroić. Teraz też stają się taranami geopolityki, które wraz z lodem miażdżą resztki arktycznej solidarności.

Arktyczna garda

W lutym w norweskim Tromsø wspomnianą arktyczną solidarność symbolicznie żegnała Mary Simon, gubernatorka generalna Kanady, czyli namiestniczka brytyjskiego monarchy, mająca po matce korzenie inuickie. Uczestnikom dorocznej konferencji o stanie regionu opowiadała o swoim dzieciństwie. Łowiła łososie i podróżowała psimi zaprzęgami. Jej babcia przez radio słuchała tradycyjnych pieśni. Simons przypomniała, że zimna wojna omijała Arktykę. Na tyle, że jej kanadyjska wspólnota utrzymywała kontakty z Inuitami z radzieckiej Czukotki. Nostalgia w słowach generalnej gubernatorki jest o tyle zrozumiała, że mit arktycznej wyjątkowości właśnie przemija.

Niewiele zabrakło, żeby ten mit doczekał 40. urodzin. Stworzył go Michaił Gorbaczow, który 1 października 1987 r. pojawił się w Murmańsku. Ogłosił tam, że słabnący Związek Radziecki opuszcza w Arktyce gardę, zaproponował „radykalne obniżenie poziomu konfrontacji militarnej” na Północy i stworzenie „strefy pokoju”: bez broni jądrowej, z mniejszym ruchem okrętów, za to z ochroną środowiska, badaniami, koordynowaną i racjonalną eksploatacją bogactw oraz z otwartą dla zagranicznych statków Północną Drogą Morską, utrzymywaną przez sowieckie lodołamacze.

I faktycznie, przez kolejne dziesięciolecia tak to funkcjonowało. Północną drogą można było pływać, ale tylko na pewnych odcinkach – na więcej nie pozwalały ekstremalne warunki.

Polityka 11.2026 (3555) z dnia 10.03.2026; Świat; s. 56
Oryginalny tytuł tekstu: "Rydwany lodu"
Reklama