Ślepa inteligencja?
Ślepa inteligencja? Cyfrowa precyzja wciąż nie powala Iranu na kolana
Wojna USA i Izraela z Iranem jest – zdaniem wojskowych analityków i sprzedających poufną wiedzę mediów – pierwszą, w której na tak dużą skalę wojsko stosuje sztuczną inteligencję do wykrywania, identyfikacji i wskazywania celów oraz analizy skuteczności uderzeń. Ten cykl to klucz do powodzenia operacji, choć nie przesądza o zwycięstwie. Cyfrowa precyzja wciąż nie powala Iranu na kolana, choć pozbawiła życia jego przywódcę, a wojskom USA pozwala zwielokrotniać skalę bombardowań. Machinę tę napędza spółka Palantir z systemem analizy danych Maven, przyjętym przez amerykańskie dowództwa i najważniejsze sztaby NATO (oferowanym też Polsce) oraz „silnik” sztucznej inteligencji Claude z firmy Anthropic, która ostatnio ma z Pentagonem na pieńku.
Narzędzia te potrafią „łączyć kropki” i wyciągać wnioski o niebo szybciej niż analitycy wywiadu, co pozwala dowódcom efektywniej wykorzystywać środki zniszczenia, a Donaldowi Trumpowi – chwalić się, że kampania idzie szybciej, niż myślał. Jednak już pierwsze godziny wojny dowiodły, że zamiast błędów i niedomagań „czynnika ludzkiego” maszyny mogą kreować własne. Na samym początku doszło do tragicznej pomyłki, jeśli nie zbrodni wojennej.
Wskutek uderzenia (najprawdopodobniej był to amerykański pocisk Tomahawk) w żeńską szkołę w portowym mieście Minab, w pobliżu irańskiej bazy morskiej, zginęło 175 osób, w większości uczennic. Późniejsze kluczenie Trumpa w wyjaśnieniach przypominało halucynowanie agregatów AI, które zmyślają bzdury, gdy przerasta je prompt, czyli pytanie zadane cybernetycznemu mózgowi.
Pentagon, wciąż związany legalizmem, wszczął dochodzenie, choć wpływy cyfrowych potentatów i tradycja spychania odpowiedzialności każą wątpić, czy szybko wskaże winnych.