Uczestnicy wiecu poparcia dla premiera Węgier w Budapeszcie prześcigali się w peanach na cześć gospodarza. Liderzy ugrupowania Patrioci dla Europy: Marine Le Pen z francuskiego Zjednoczenia Narodowego, wicepremier Włoch Matteo Salvini, lider holenderskiej Partii Wolności Geert Wilders czy wicemarszałek Sejmu RP Krzysztof Bosak nazywali Orbána lwem, bohaterem i wizjonerem. Prezydent Donald Trump już wcześniej w nagraniu wyemitowanym podczas konferencji CPAC w Budapeszcie nazwał go „fantastycznym facetem” i zadeklarował swoje poparcie dla „ojca chrzestnego” światowej alt-prawicy.
W Polsce większym echem odbiła się wizyta nad Dunajem prezydenta Karola Nawrockiego, lecz prorządowe media węgierskie nie poświęciły jej wiele uwagi. Dla nich Nawrocki jest rusofobem, a polski rząd – pomagierem Kijowa. Tymczasem negatywny stosunek do Ukrainy jest jedną z nielicznych kwestii, które godzą Węgrów. Lider opozycji Péter Magyar unika gestów poparcia wobec Ukraińców; potępił też niefortunną wypowiedź prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który na początku marca zagroził, że przekaże adres premiera Węgier „swoim ludziom z Sił Zbrojnych”, jeśli ten nie przestanie blokować zaciągnięcia przez państwa UE pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro.
Orbán uczynił konflikt z Ukrainą osią kampanii wyborczej Fideszu. Oskarża Zełenskiego o celowe zablokowanie dostaw taniej rosyjskiej ropy na Węgry, a Magyara nazywa marionetką Kijowa i Brukseli i straszy, że w razie zwycięstwa przywódca opozycji wciągnie kraj w wojnę z Rosją. Tymczasem w ubiegłym tygodniu „Washington Post” doniósł, że Rosjanie zaoferowali węgierskim partnerom sfingowanie zamachu na premiera, by zwiększyć jego szanse w wyborach. Zaś dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi ujawnił, że węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó zdradza szefowi rosyjskiej dyplomacji Siergiejowi Ławrowowi treść rozmów na szczytach UE.