Władimir Groźny
Putin ma obsesję, sam nie ustąpi. Kraje bałtyckie to dla niego zdrajcy. Polska jest wrogiem
AGNIESZKA LICHNEROWICZ: Władimir Putin to stary przywódca, który traci kontakt z rzeczywistością, a jego elita już go nie szanuje?
MARK GALEOTTI: On nie jest jakimś szalonym cesarzem, pozostaje racjonalnym graczem. Ale jak wielu innych autorytarnych przywódców, którzy długo pozostawali u władzy, Putin jest coraz bardziej przekonany o własnej nieomylności i otacza się ludźmi, którzy mówią mu to, co chce, a nie co powinien usłyszeć. Starzeje się, widać, że nie ma już tej samej energii co kiedyś. Tym bardziej istotne jest, kim są ci najbliżsi ludzie i co mu mówią. Inwazja na Ukrainę w 2022 r. opierała się na błędnych założeniach, ale nikt mu tego nie powiedział.
Jaka więc będzie Rosja za pięć lat? Rosja bez Putina?
Niestety, Putin prawdopodobnie nadal będzie u władzy. W kolejce do niej nie stoją demokraci, ale oportunistyczni kleptokraci. Nie wydają się jednak wykazywać entuzjazmu dla wojny czy wielkich wizji Rosji. Oczywiście są patriotami i nacjonalistami, ale zasadniczo chcą bezpiecznie kraść i cieszyć się zyskami.
Co dla Zachodu oznaczałoby przejęcie przez nich władzy?
Ci nowi będą chcieli cieszyć się spokojnym życiem, wysyłać żony na zakupy do Paryża, kochanki do Mediolanu. Bezpiecznie wypływać swoimi jachtami z Riwiery Francuskiej i cieszyć się penthouse’ami w Londynie. Prawdopodobnie więc byłby to reżim bardziej skłonny do współpracy. Tym bardziej że w Rosji nie ma wielkiego zapału do wojny. Tak jak nie ma powszechnych protestów. Częściowo to efekt tego, jak Putin rekrutuje żołnierzy – nie wysyła poborowych i rezerwistów, a ochotnikom oferuje ogromne pieniądze. Jeśli jednak jego następcom uda się w jakiś sposób przekonać Rosjan, że już wygrali i nadszedł czas na pokój, myślę, że wszyscy odetchną z ulgą.