Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Uzależniasz? Płać!

Uzależniasz? Płać! Mamy zwrot w walce z social mediami. Pancerz został przebity

Na marketing wśród nastolatków Meta wydaje setki milionów dolarów rocznie. Na marketing wśród nastolatków Meta wydaje setki milionów dolarów rocznie. Shutterstock
W przełomowym wyroku kalifornijski sąd uznał, że wielkie platformy internetowe świadomie uzależniają najmłodszych użytkowników. Czy będzie to zwrot na miarę walki z koncernami tytoniowymi?

Od wielu lat Amerykanie pozywali media społecznościowe – głównie firmę Meta, właściciela Facebooka i Instagrama. Ale niemal wszystkie pozwy były oddalane. Rodzice, którzy dowodzili, że ich dzieci zostały skrzywdzone na Instagramie, TikToku czy YouTube (którego właścicielem jest Google), zawsze odbijali się o osławiony art. 230 ustawy o przyzwoitości w komunikacji. Została ona uchwalona w 1996 r., kiedy internet dopiero raczkował, a jej art. 230 stanowi, że właściciel forum internetowego nie odpowiada za treści publikowane przez jego użytkowników, bo jedynie „udostępnia swoją przestrzeń innym”.

Z kolei ludzie, którzy skarżyli się, że Facebook czy Twitter niesłusznie usunęły jakieś ich wpisy albo ich całkowicie zbanowały, rozbijali się o pierwszą poprawkę do konstytucji USA. Paradoksalnie to właśnie ta poprawka, która gwarantuje w Ameryce wolność słowa, daje wielkim firmom internetowym możliwość cenzurowania użytkowników.

Powód? Facebook to nie jest publiczne miejsce, takie jak park miejski, tylko coś w rodzaju sali spotkań w „prywatnym budynku”. I dlatego firma Meta, która go zbudowała, ma pełną wolność słowa, czyli sama decyduje, jakie treści dopuszcza wewnątrz swojego budynku, a jakie odrzuca. Jeśli przychodzisz w gości, czyli logujesz się na Facebooku, musisz się podporządkować zasadom, jakie ustalił jego właściciel.

Z tego powodu został m.in. oddalony pozew Donalda Trumpa, który w 2020 r. został zbanowany przez Twittera za podżeganie swoich zwolenników do buntu po przegranych wyborach. Trump twierdził, że zablokowano go z powodów politycznych, ale sąd uznał, że nie ma żadnego znaczenia, z jakich powodów został zablokowany. To Twitter ustala reguły na Twitterze i kropka.

Tym sposobem media społecznościowe były w Ameryce całkowicie bezkarne: mogły dowolnie cenzurować użytkowników, ale jeśli nie usunęły jakiegoś szkodliwego czy niebezpiecznego wpisu, to nie ponosiły odpowiedzialności.

Polityka 16.2026 (3560) z dnia 14.04.2026; Świat; s. 48
Oryginalny tytuł tekstu: "Uzależniasz? Płać!"
Reklama