Niszczyciel cywilizacji
Wszystkie kłopoty Trumpa. Traci kontrolę, pali mosty. Niedawni fani z MAGA nie darują mu tej wojny
Donald Trump 5 kwietnia zażądał od Iranu odblokowania cieśniny Ormuz. I zagroził, że jeśli tego nie zrobi, do wieczora następnego dnia zbombarduje wszystkie irańskie elektrownie i mosty. „Otwórzcie pier…ą cieśninę, szalone sk…syny, albo czeka was piekło! Niech będzie pochwalony Allah”. 6 kwietnia oświadczył na Truth Social: „Cała cywilizacja dzisiaj zginie”. Nie jest jasne, czy Trump miał przez to na myśli liczącą kilka tysięcy lat cywilizację perską, czy 47-letnie rządy w Iranie „cywilizacji” szyickiego islamu. Można sobie jednak wyobrazić, jak przyjęły jego tyradę 93 mln Irańczyków i miliony muzułmanów na całym świecie.
W USA słowa prezydenta wywołały szok. Pojawiły się głosy, że Trump jest mentalnie niezrównoważony. Kilkudziesięciu Demokratów i kilkoro Republikanów wezwało, by usunąć go z urzędu na mocy 25. poprawki do konstytucji, która umożliwia pozbawienie władzy prezydenta fizycznie lub umysłowo niezdolnego do pełnienia obowiązków. Nie jest to dziś realne, bo wymagałoby zgody wiceprezydenta i większości gabinetu, na co trudno liczyć. Biały Dom twierdzi, że wybuch Trumpa to tylko retoryka mająca jak zawsze przygotować grunt pod negocjacje, a mówiąc prościej: przestraszyć Irańczyków. No to zobaczmy, kto wygrał tę chicken game. Zobaczymy, kto pierwszy powie: pas.
7 kwietnia wieczorem prezydent oznajmił, że zawiesza zapowiadane bombardowania na dwa tygodnie, bo Iran obiecał Ormuz otworzyć. Ogłoszenie rozejmu spowodowało zniżkę cen ropy i zwyżkę na giełdzie. Ale wkrótce okazało się, że statki będą mogły przepływać przez cieśninę tylko „w koordynacji” z irańskim reżimem. Żegluga tamtędy zawsze była swobodna, więc gdyby Waszyngton zgodził się, by ajatollahowie sprawowali nad nią kontrolę, nie byłoby to nawet przywrócenie status quo, tylko cofnięcie się – amerykańskie ustępstwo.