1550. dzień wojny. Samobójcza i groźna taktyka infiltracji. Tak drony zmieniły wojenną walkę
Ukraińskie bezzałogowce dalekiego zasięgu znów ruszyły na łowy. Trafiły w jedną z największych rosyjskich fabryk chemicznych: Metafrax Chemicals w Permie, 1,6 tys. km od frontu. Produkuje się tu metanol używany w materiałach wybuchowych.
W Irkucku Instytut Naukowo-Badawczy Metali Szlachetnych i Rzadkich oraz Diamentów Irgiredmet też nagle stanął w płomieniach. Ogień pojawił się na najwyższym piętrze czterokondygnacyjnego budynku przy ul. Gagarina i objął powierzchnię ok. 700 m kw.
Ponownie zapłonęły też składy paliw pod Noworosyjskiem nad Morzem Czarnym, ale tu powód jest znany – strzelała obrona przeciwlotnicza. Mieszkańcy słyszeli charakterystyczny brzęk dronowych silników.
Ukraińcy nie tylko więc skutecznie się bronią, ale i celnie kontratakują. Czy to oznacza, że Rosjanie słabną na froncie? Bardzo byśmy chcieli, ale za wcześnie, żeby tak to oceniać. Niemniej Ukraińcy zrobili postępy w kilku kluczowych miejscach, m.in. w obwodzie sumskim, w okolicach Borowej, Słowiańska i Pokrowska i w zachodniej części obwodu zaporoskiego. Zacięte walki trwają pod Hulajpolem. Rosjanie wtargnęli do części wsi Werchniaja Tersa, Ukraińcy wciąż się bronią w jej północnej części.
Ukraina zintensyfikowała też ataki dronami średniego zasięgu, zakłócając wrogą logistykę m.in. na szosie łączącej Rosję (Donieck i Rostów nad Donem) z Krymem (przez Geniczesk). To zmusiło okupanta do ograniczenia ruchu ciężarowego. Zaopatrzenia dociera mniej, a to obniża możliwości bojowe. Przy takim rozwoju sytuacji Rosjanom zdecydowanie nie uda się zrealizować celów na ten rok, czyli zająć ziemi wokół Słowiańska i Kramatorska, ostatnich nieokupowanych części obwodu donieckiego.
Ofensywa wroga idzie słabo, a maj się kończy. Ukazało się sporo zdjęć z ataków, a najciekawsze pochodzą od 413.