Niemcy wracają!
Niemcy wracają! Czeska skrajna prawica odświeża stary spór. Straszak zadziała?
Tegoroczny 11. festiwal Meeting Brno, imprezę poświęconą szeroko pojętemu pojednaniu, otworzyła uroczystość żałobna na dworcu kolejowym. Przy peronie, z którego podczas okupacji Niemcy wywozili do obozów zagłady tutejszych Żydów, zebrali się razem potomkowie katów i ocalałe ofiary. „Także tutaj, raz jeszcze, proszę o przebaczenie za udział sudeckich Niemców w tych zbrodniach” – mówił Bernd Posselt, szef Związku Niemców Sudeckich, zrzeszającego już głównie potomków niemieckojęzycznych obywateli przedwojennej Czechosłowacji, wypędzonych z tego kraju po klęsce Trzeciej Rzeszy.
Ani uroczystość żałobna, ani obecność na niej Posselta, ani to, co mówił, nie było niczym nowym ani nadzwyczajnym. Jednak tegoroczny Meeting Brno (21–31 maja), którego częścią był także pierwszy w historii zjazd Związku Niemców Sudeckich, na kilka tygodni zdominował debatę publiczną w Republice Czeskiej, angażując rząd, parlament i prezydenta.
Czytaj też: Plan premiera Babiša. Polska traci sojusznika, Czechy skręcają w stronę populizmu
Zamknięty rozdział?
Wszystko za sprawą rozgłosu, jaki imprezie w Brnie kilka tygodni temu nadała czeska partia Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD), wchodząca w koalicję rządową, której przewodzi ugrupowanie ANO premiera Andreja Babiša. W ostatnich wyborach SPD zdobyła niespełna 8 proc. głosów, co dało jej 15 posłów w 200-osobowej izbie niższej. Niewielkie poparcie partia nadrabia jednak skrajnie prawicową wyrazistością. Jest antyunijna, chce referendum w sprawie wystąpienia Czech z NATO i w praktyce – podporządkowania się Rosji.