W zeszłym tygodniu sekretarz generalny ONZ António Guterres dodał izraelskie siły bezpieczeństwa do listy stron oskarżanych przez ONZ o stosowanie przemocy seksualnej w konfliktach zbrojnych. W swoim raporcie Guterres zidentyfikował 31 ofiar ze Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu: 14 mężczyzn, siedem kobiet i dziesięcioro dzieci, wobec których izraelskie służby miały dopuścić się gwałtów i innych form przemocy seksualnej w areszcie, w czasie przesłuchań, na punktach kontrolnych.
Przypadki nadużyć dotyczą lat 2023–25. „Naruszenia obejmowały gwałty, w tym z użyciem przedmiotów, gwałty zbiorowe, próby gwałtu, przemoc fizyczną wobec narządów płciowych, celowe postrzelenia w genitalia, dotykanie piersi i genitaliów, przeszukania z rozbieraniem i przeszukania jam ciała przeprowadzane bez widocznego uzasadnienia bezpieczeństwa, przymusową nagość oraz groźby gwałtu” – napisano w raporcie.
Izraelskie siły bezpieczeństwa umieszczono na tej samej liście co Hamas, który trafił na nią rok wcześniej z powodu przemocy seksualnej popełnionej przez jego członków podczas ataku z 7 października 2023 r. oraz wobec zakładników. Guterres już wcześniej ostrzegał zarówno Rosję, jak i Izrael przed stosowaniem przemocy seksualnej oraz wzywał do zapobiegania nadużyciom i ścigania sprawców, ale oba państwa nie podjęły wystarczających działań i nadal ograniczały dostęp organom monitorującym ONZ. Według ONZ to zapewne jedynie wierzchołek góry lodowej.
Izrael krytyki nie przyjmuje i w reakcji zawiesił stosunki z sekretarzem generalnym ONZ aż do wygaśnięcia jego mandatu, czyli do końca tego roku, a izraelskie MSZ nazwało raport „próbą stworzenia fałszywej symetrii między Izraelem a rzeczywistymi okrucieństwami popełnionymi przez Hamas”.