1625. dzień wojny. Czy akcja z dronami w Lipsku na pewno się nie udała? Rosjanie są sprytni
Znany niemiecki dziennikarz i analityk wojskowy Julian Röpcke, od lat zdecydowanie wspierający Ukrainę i podkreślający znaczenie ścisłej współpracy wojskowej Polski i Niemiec jako filaru bezpieczeństwa Europy Środkowej, opublikował interesującą ocenę obecnej sytuacji na froncie. Warto zwrócić na nią uwagę, ponieważ Röpcke regularnie odwiedza Ukrainę i utrzymuje liczne kontakty zarówno w wojsku, jak i w środowisku analityków.
Jak zauważa, ostrożny optymizm z początku lata wyraźnie osłabł. Jeszcze w czerwcu liczono, że coraz skuteczniejsze ukraińskie uderzenia na rosyjską logistykę – zarówno na okupowanych terytoriach, jak i głęboko na zapleczu przeciwnika – zdołają trwale osłabić rosyjską armię i zatrzymać jej ofensywę. Tak się jednak nie stało. Mimo bardzo wysokich rosyjskich strat tempo natarcia jedynie zwolniło, ale nie zostało zatrzymane. Jednocześnie ukraińscy żołnierze coraz częściej informują o nasileniu rosyjskich ataków z użyciem dronów kamikadze, bomb szybujących i środków dalekiego zasięgu. Rosja systematycznie niszczy kolejne pasy lasów, mosty i miejscowości, starając się stopniowo paraliżować ukraińską logistykę na zapleczu frontu.
Jeszcze ciekawszą uwagę poczynił jeden z ukraińskich oficerów, z którym rozmawiał Röpcke. Jego zdaniem Rosję trzeba wpędzić w kryzys wewnętrzny szybciej, niż zdoła osiągnąć swoje cele operacyjne na Ukrainie. W tym ujęciu ukraińskie uderzenia dalekiego zasięgu nie mają przede wszystkim doprowadzić do militarnego załamania Rosji, lecz wywołać presję polityczną i gospodarczą, która zmusi Kreml do porzucenia celów wojennych. W najbardziej optymistycznym scenariuszu mogłoby to nawet doprowadzić do