Kwadratura Merza
Kwadratura Merza. Nie będzie rządu federalnego z AfD. Chyba że świat jeszcze przyspieszy
FILIP GAŃCZAK: – Czy Friedrich Merz pozostanie kanclerzem?
MARC DEBUS: – I Merz, i jego chadecja (CDU) zmagają się ze słabymi notowaniami, co skutkuje wewnątrzpartyjną krytyką. Sama zmiana kanclerza nie rozwiąże jednak problemów. Ten rząd ma nadal bardzo dużo do zrobienia. Jednocześnie w rządzącej koalicji nie znikną różnice zdań w sprawach polityki gospodarczej i społecznej. Przeciwnie, socjaldemokraci (SPD) wyraźnie przesuwają się w lewo. Poza tym ewentualni kandydaci na następcę Merza, jak premier Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrik Wüst, wiosną 2027 r. mają przed sobą wybory regionalne, a do tego w styczniu odbędą się wybory prezydenta federalnego. Jeśli wziąć to wszystko razem, zastąpienie Merza już tej jesieni byłoby bardzo trudne.
Merz, delikatnie mówiąc, nie porywa Niemców.
To prawda. Tylko że wymiana kanclerza i jednocześnie przewodniczącego partii w połowie kadencji stanowi ogromne ryzyko. Dlatego przypuszczam, że Merz pozostanie na stanowisku co najmniej do kwietnia, a więc do wyborów regionalnych w Szlezwiku-Holsztynie, Kraju Saary i Nadrenii Północnej-Westfalii.
Ostatnie wybory regionalne (20 września) były dla CDU katastrofą. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim chadecy nie przekroczyli nawet 5-procentowego progu wyborczego. Pierwszy raz w historii.
Tak, to zdecydowanie klęska. Z badań dotyczących Niemiec, jak również innych współczesnych demokracji, wiemy, że wyborcy podejmują decyzję coraz później, krótko przed głosowaniem. Są także znacznie bardziej niż kiedyś skłonni zmieniać preferencje. Wyraźnie osłabły więzi wyborców z partiami. W Niemczech Wschodnich te więzi były i tak znacznie słabsze niż w zachodnich landach, stąd takie wahania preferencji wyborczych.