Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

O dwa miasta od zwycięstwa

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Jemen Jemen Lech Mazurczyk
Wojna w Jemenie wchodzi w decydującą fazę. Najcięższe walki toczą się dziś o milionowe Taiz, a wkrótce ma dojść do starcia o dużo mniejsze, ale nie mniej ważne miasto Marib.

Oba ośrodki, gdy piszemy te słowa, wciąż znajdują się pod kontrolą sił uznanego międzynarodowo rządu Jemenu z siedzibą w Adenie, wspieranego przez Arabię Saudyjską. Stroną ofensywną są Huti, militarna organizacja wywodząca się z gór na północy, która od 2014 r. kontroluje ponad jedną trzecią część kraju ze stolicą Saną.

W błyskawicznej ofensywie od 9 września Huti zajęli całe zachodnie wybrzeże Jemenu, w tym miasto Al-Mokka i przede wszystkim wybrzeże oraz wyspy na wysokości cieśniny Bab Al-Mandab łączącej Morze Czerwone z Oceanem Indyjskim. Zagrozili w ten sposób trasie transportu saudyjskiej ropy naftowej na azjatyckie rynki – tym bardziej kluczowej, że alternatywna droga przez cieśninę Ormuz pozostaje niemal zamknięta od ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran z 28 lutego. Huti, wspierani przez Iran, próbują obalić rząd w Adenie, zarzucając mu uległość wobec Saudyjczyków. Z kolei Rijad się obawia, że jeśli rząd w Adenie upadnie, cały Jemen przejdzie w ręce sojuszników Teheranu.

Jest to realny scenariusz, jeśli Huti zajmą Taiz i Marib. Pierwsze z miast jest prężnym ośrodkiem handlu, kluczowym przystankiem na drodze w kierunku Adenu. Huti próbują zamknąć oblężenie Taizu, zajmując okoliczne góry. Sytuacja humanitarna w mieście jest fatalna, już wcześniej dotarli do niego uchodźcy z terenów zajętych przez Huti. Jednocześnie Saudyjczycy próbują wspierać broniące się siły rządowe, prowadząc ostrzał dalekiego zasięgu, który nie zawsze jest celny – w niedzielę dwa saudyjskie pociski uderzyły w targowisko w centrum Taiz. Dużo mniejsze Marib nie jest jeszcze oblegane przez Huti, ale to ma się zmienić lada dzień. Wokół znajduje się bowiem największe zagłębie roponośne w Jemenie – gdyby Huti udało się je zająć, rząd w Adenie straciłby ostatnie duże źródło dochodów.

Polityka 40.2026 (3584) z dnia 30.09.2026; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 9
Reklama