Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Sąd nad Nord Stream

O kulisach wysadzenia rurociągu Nord Stream opowiada korespondent „Wall Street Journal”

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Wysadzenia gazociągu Nord Stream. Wysadzenia gazociągu Nord Stream. Swedish Coast Guard Handout/Anadolu Agency / Getty Images
W Hamburgu rusza proces w sprawie wysadzenia gazociągu Nord Stream. Dlaczego będzie niezwykle kłopotliwy zarówno dla kanclerza Niemiec, jak i dla prezydenta Ukrainy, tłumaczy Bojan Pancevski, autor książki o kulisach tej operacji.

TOMASZ TARGAŃSKI: – Do eksplozji doszło 26 września 2022 r. w pobliżu Bornholmu. Oskarżonymi są Ukraińcy Serhij K. i Wołodymyr Z. Czego można się spodziewać po tym procesie?
BOJAN PANCEVSKI: – Będzie bardzo niewygodny i dla Niemiec, i dla Ukrainy. Stawia on rząd Friedricha Merza pod ogromną presją. Z jednej strony Niemcy są największym w Europie dawcą pomocy wojskowej dla Ukrainy, a z drugiej ścigają i stawiają przed sądem Ukraińców, którzy zaatakowali gazociąg pozwalający bezpośrednio finansować wysiłek wojenny Rosji.

Co więcej, proces rozpoczyna się w najgorszym możliwym momencie dla Merza. Triumf Alternatywy dla Niemiec (AfD) w ostatnich wyborach landowych bardzo osłabił jego rząd. Ważną częścią agendy AfD jest przecież wstrzymanie pomocy dla Kijowa, zniesienie sankcji i ponowne uruchomienie Nord Stream. Ewentualne skazanie oskarżonych Ukraińców ogromnie wzmocniłoby propagandę AfD.

Proces będzie również kłopotliwy dla prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który oficjalnie zaprzecza udziałowi Kijowa w zamachu. Pytanie, jak zareaguje ukraińska opinia publiczna, gdy zobaczy na ławie oskarżonych ludzi uważanych w kraju za bohaterów, a prezydent nie kiwnie w tej sprawie palcem.

Jest też – niemniej kontrowersyjny – aspekt prawny. Dlaczego oskarżonym postawiono zarzut zbrodni wojennych?
Niemiecka prokuratura zrobiła to, aby uniemożliwić jednemu z oskarżonych, który jest ukraińskim wojskowym, uzyskanie immunitetu kombatanckiego. Gdyby zarzuty dotyczyły sabotażu, mógłby się o taki status ubiegać. A wtedy, jako żołnierz regularnych sił zbrojnych uczestniczących w wojnie, nie mógłby być sądzony przez sąd obcego państwa za legalne czyny bojowe.

Zarzut zbrodni wojennych rodzi ogromne kłopoty wizerunkowe.

Polityka 42.2026 (3586) z dnia 13.10.2026; Świat; s. 47
Oryginalny tytuł tekstu: "Sąd nad Nord Stream"
Reklama