Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1708. dzień wojny. Putin się nie kryguje. Trzeba mieć tupet, żeby Finom powiedzieć to prosto w oczy

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Władimir Putin Władimir Putin Shutterstock
Rosyjscy propagandziści codziennie trąbią, że Moskwa walczy z całym Zachodem. I to nie jest żart. Kreml nie skończy wojny, dopóki nie „wyeliminuje jej pierwotnych przyczyn”.

Wszystko wskazuje na to, że Ukraina przerywa produkcję odrzutowych pocisków FP-5 Flamingo. Powstało ich około 1000, ale zapasy silników AI-25, używanych do ich napędu, już się skończyły. Zresztą efektywność pocisków była dość marna. Wiele zestrzelono, a z tych, które dotarły w rejon celu, mało który trafił. Firma FirePoint, odpowiedzialna za produkcję Flamingo, to dość kontrowersyjne przedsięwzięcie, ale ma poparcie władz.

Prezydent Rosji Władimir Putin wykorzystał ostatnie rozmowy telefoniczne z prezydentem Finlandii Alexandrem Stubbem i premierem Norwegii Jonasem Gahrem Store, by powtórzyć żądania Moskwy wobec Ukrainy. Stwierdził, że rozszerzenie NATO jest jedną z „pierwotnych przyczyn” wojny, a wyeliminowanie tych przyczyn stanowi warunek rozpoczęcia negocjacji pokojowych.

Czyli napadł na Ukrainę, bo NATO rozszerzyło się na wschód po 1997 r.? Dotąd myśleliśmy, że „pierwotne przyczyny wojny” zostaną wyeliminowane, jeśli dojdzie do zapowiadanych od początku przez Moskwę „denazyfikacji” (zmiana władzy na spolegliwą wobec Moskwy) i „demilitaryzacji” (zablokowanie integracji Ukrainy z NATO i UE).

Tymczasem to idzie dalej. Działania militarne są na razie prowadzone tylko w Ukrainie, ale wojna informacyjna, hybrydowa i agenturalna już rozkręciła się na dobre. Jeśli te starcia przegramy, będą nas mieli w garści. A gdy przejmą kontrolę nad Europą Środkową, nagle okaże się, że zagrożeniem stały się Niemcy. Ale to już kolejny etap.

Rosyjscy propagandziści codziennie trąbią, że Moskwa walczy z całym Zachodem. I to nie jest żart. Kreml nie skończy wojny, dopóki nie „wyeliminuje pierwotnych przyczyn”, czyli nie przywróci swojej władzy nad Europą Środkową. Swoją drogą trzeba mieć tupet, żeby wprost powiedzieć to prezydentowi Finlandii.

Reklama