Zamach w Bombaju

Medialna siła terroru
Zbrodniarze, którzy zaatakowali Bombaj po raz drugi w ciągu kilku ostatnich lat, jeszcze się, niestety, odezwą

Zamach w Bombaju przypomina o istnieniu podziemia przemocy, które męczy "świat porządku". Terroryzm jest manipulowaniem cudzym lękiem do celów politycznych. Straszy elity władzy, przeraża zwykłych ludzi, ale przede wszystkim chce być na czołówkach gazet. Akt terroryzmu jest niczym, medialna siła przekazu - wszystkim. Odchodzi prezydent Bush - trzeba przypomnieć prezydentowi Obamie, że „jesteśmy". Technika zamachu w Bombaju dowodzi, że zrobili to ludzie ze szkoły ibn Ladena, którzy zniszczyli WTC w Nowym Jorku 11 września 2001. 

Bombaj jest stolicą gospodarczą Indii, które rozwijają się tak szybko jak Chiny. Ruch ze świata na drodze do Bombaju jest ogromny. W Bombaju jest pewnie 30 pięciogwiazdkowych hoteli, ale wśród nich najważniejszy jest Taj. Tak jak najważniejsze w Nowym Jorku były wieże World Trade Center. Wybrano Taj, a także hotel Oberoi, żeby było głośno. I jest.

Organizacja „Mudżahedini Dekanu", która niby za tym stoi, to zapewne organizacja wirtualna. Na Dekanie nie ma mudżahedinów, bo nie ma muzułmanów. A gdyby byli, nikt by ich nie prześladował.  Natomiast ci wyrafinowani zbrodniarze, którzy zaatakowali Bombaj po raz drugi w ciągu kilku ostatnich lat, jeszcze się, niestety, odezwą, jak po Nowym Jorku odezwali się w Londynie, Madrycie i na Bali.                                         

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj