Mielczanie przeciwko trucicielom!

Trzy kilometry ludzi
Mielec ruszył na ulice, a PiS wysłał do miasta ministra środowiska. Henryk Kowalczyk miał wyczuć, czy protesty mieszkańców rosną w taką siłę, że mogą rozstrzygnąć o wyniku wyborów samorządowych.
Kolejny, czerwcowy protest w Mielcu.
Darek Delmanowicz/PAP

Kolejny, czerwcowy protest w Mielcu.

Zakłady Kronospan w Mielcu.
Jacek Halicki/Wikipedia

Zakłady Kronospan w Mielcu.

Ludzie uświadomili sobie, że to się nie skończy, póki nie wywalą Kronospanu z Mielca.
Grzegorz Bukała/Agencja Gazeta

Ludzie uświadomili sobie, że to się nie skończy, póki nie wywalą Kronospanu z Mielca.

audio

AudioPolityka Jagienka Wilczak - Trzy kilometry ludzi

Mielczanie protestują przeciwko zanieczyszczeniu powietrza, przypisując winę truciciela producentowi surowych płyt wiórowych i laminowanych do wytwarzania mebli, firmie Kronospan, osiadłej w Specjalnej Strefie Ekonomicznej (SSE). Do tej produkcji fabryka wykorzystuje drewno, żywice aminowe, kleje, papier dekoracyjny. Do suszenia trocin – biomasę.

Z kominów zakładu, zwanych urzędowo emitorami, wydobywają się kłęby dymu, raz po raz zmieniającego kolor z białego na żółty, brunatny, a nawet czarny, w zależności od użytego opału: najgorzej sieje właśnie biomasa. Bo panuje pełna uznaniowość, co tam trafia i czym jest zanieczyszczone. W powietrzu unosi się zapach chemii, zmieszany z wonią drewna, ale też związki bezwonne, trujące. Jeśli wieje, auta w mieście pokrywa gruba warstwa pyłu. Źle jest wszędzie, trujące powietrze nie zna granic działki inwestora czy dzielnicy przemysłowej, jednak najgorzej jest na osiedlu Mościska, położonym blisko Strefy, czyli Euro-Parku.

– Przez 20 lat okłamywano nas, przekonując, że dym z kominów to para wodna z suszarni trocin, że to zapach żywicy, jak w ekologicznym tartaku. Tymczasem to wszystko trucizny – mówi Mikołaj Skrzypiec, jeden z tych, którzy wzięli się za bary z Kronospanem.

Żyjemy od prognozy do prognozy, śledząc, skąd powieje – Piotr Tabor, inżynier architekt, też reprezentuje drużynę społeczną w potyczce z władzami i firmą. Tabor okiem fachowca przeanalizował dokumentację, poznał proces technologiczny, stwierdził, że emitorów, z których wydobywają się rozmaite gazy, jest w Kronospanie aż 39. Wszystkie należy monitorować.

SSE powstała w Mielcu, gdy upadła słynna Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego, producent samolotów. W mieście z dnia na dzień 20 tys. osób zostało bezrobotnymi, dopadła ich bieda i strach przed jutrem. SSE, pierwsza taka w Polsce, miała ich uratować, miała dywersyfikować monokulturę przemysłową, przyciągnąć nowoczesne technologie, przyjazne dla ludzi i przyrody. W zamian za ulgi podatkowe. Kronospan (wówczas Melnox) z Austrii był jedną z pierwszych, jakie się tu ulokowały, stawiał na drewno z Ukrainy, zainwestował znacząco, w dodatku stworzył sporo miejsc pracy, ponad 500. Fachowcy obliczali, że każde generuje dwa kolejne, poza strefą, w usługach.

Kronospan miał już wówczas zakład w Szczecinku. – Ludzie stamtąd przyjeżdżali, ostrzegali przed metodami firmy, kłopotami z ekologią. Ale wtedy nikt sobie nie zawracał tym głowy – mówi Piotr Tabor.

Trucie za pozwoleniem

Dziś Kronospan ma ulgi jedynie w podatku dochodowym, jednak w Strefie pozostał. Ludzie mówią, że zbija majątek kosztem ich zdrowia, a nawet życia. W Niemczech i Austrii firma była zmuszona wyeliminować emisję gazów i pyłów do środowiska, w Polsce truje bezkarnie. Mielczanie mówią: Kronobyl.

Zakład działa na podstawie zintegrowanego pozwolenia wydanego przez marszałka województwa podkarpackiego. Ostatnie, z 2015 r., zachowuje ważność do października 2019 r. W Podkarpackim Urzędzie Marszałkowskim rządzi PiS, nieprzerwanie od 2013 r., a faktycznie od 10 lat, z niewielką przerwą na marszałka z PSL.

– Nie negujemy, że problem jest, ale ja nie mam podstaw prawnych do przerwania produkcji – powtarza Władysław Ortyl, marszałek Podkarpacia i mielczanin. Firma jest zamożna, opłaca najlepsze kancelarie, a nawet ekspertów.

Marszałek próbował zaostrzać warunki pozwolenia zintegrowanego, nakazał ciągły monitoring emisji gazów. Kronospan jednak użył argumentu, że nie ma takiego wymogu w ustawie, odwołał się do ministra Szyszki, a ten uciął sprawę ostatecznie, umarzając decyzję marszałka. Stałego monitoringu nie zainstalowano, firma nawet o tym nie chce słyszeć. Próbuje ukryć, co tak naprawdę wydobywa się z kominów. Większość kontroli wewnątrz zakładu jest przeprowadzana przez samych zainteresowanych w ramach autokontroli. Zapytany, dlaczego Kronospan w ogóle otrzymał zezwolenie na cztery lata, marszałek wyjaśnił, że zakład dostarczył wymagane dokumenty, więc on musiał je wydać.

W Mielcu pamiętają, że marszałek na jednym ze spotkań z mieszkańcami zalecił naciski społeczne, bo jego urząd jest bezradny. Wtedy jeszcze w mieście nie rządził PiS. Dziś marszałek nadal rozkłada ręce, nic nie może zrobić, przynajmniej na razie. Takie jest prawo i ono nie pomaga. Obiecał zaostrzyć kryteria w nowym pozwoleniu zintegrowanym, jakie powinien wydać do 20 czerwca. Firma pewnie odwoła się ponownie, niech wtedy minister bierze odpowiedzialność albo sąd. Trwa właśnie procedura zmiany pozwolenia, wszczęta z powodów formalnych.

W 2019 r. wejdą w życie standardy BAT – to unijna dyrektywa służąca określaniu wielkości emisji zanieczyszczeń dla większych zakładów przemysłowych. Kronospan musi zmienić instalację, zastosować najlepsze dostępne technologie zmniejszające emisję zanieczyszczeń. Nowa instalacja wymaga nowego pozwolenia zintegrowanego. Kronospan uruchamia instalację ochrony powietrza z elektrofiltrem. Wielka tablica świetlna przed bramą firmy robi propagandę: eliminacja zapachu, redukcja pyłu. Zakład zapewnia o szacunku dla środowiska. Ale słowem nie wspomniano o redukcji szkodliwych gazów.

Co zakład wypuszcza w przestrzeń, jakie pyły spadają na miasto i w jakiej ilości, może kontrolować Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska. Inspekcja jest służbą administracji rządowej. WIOŚ, planowo, kontrolowała firmę od 20 lat. Po wcześniejszym uprzedzeniu. Także, od 2010 r., na terenie zakładu przeprowadzono 14 kontroli, po interwencji mieszkańców, w większości bez uprzedzenia – przyznają kontrolujący. „Opierając się na ustaleniach kontroli, wynikach pomiarów automonitoringowych zakładu w ostatnich siedmiu latach (2010–17) nie stwierdzono przekroczeń wymagań ochrony środowiska oraz warunków pozwolenia zintegrowanego w zakresie wprowadzania gazów i pyłów do powietrza” – zapewnia Inspekcja. Co oznacza w praktyce, że „dotychczasowe ustalenia kontroli nie pozwoliły na wszczęcie przez WIOŚ postępowania administracyjnego zmierzającego do wstrzymania użytkowania instalacji eksploatowanych przez spółkę”.

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj