Moskwa (z SLD) wspiera kandydata PiS w Katowicach
Jak to się stało, że do PiS zalecają się na Śląsku niedawny kandydat SLD na prezydenta i liderzy Śląskiej Partii Regionalnej?
Konwencja Prawa i Sprawiedliwości z udziałem Premiera Mateusza Morawieckiego oraz prezesa Jarosława Kaczyńskiego
Wojciech Grabowski/Forum

Konwencja Prawa i Sprawiedliwości z udziałem Premiera Mateusza Morawieckiego oraz prezesa Jarosława Kaczyńskiego

Moskwa jest z SLD, a rzecz dzieje się u mnie, za rogiem – w Katowicach. Nieźle się zamąciło w przedwyborczym śląskim żurze. Ubyło jednej smakowitej skwarki. Henryk Moskwa, kandydat na prezydenta Katowic z ramienia SLD – Lewica Razem, zabrał swoje zabawki i poszedł do domu. Na odchodnym poparciem swoim oraz lokalnej lewicy namaścił Marcina Krupę, dotychczasowego prezydenta, faworyzowanego na następną kadencję przez PiS i prezesa razem wziętych. PiS i SLD zawsze, jak wiadomo, były po wspólnej drodze, co durny katowicki naród dobrze pamięta i również tym razem kupi. Krupa w podziękowaniu pokłonił się Moskwie w pas nadzwyczaj serdecznie – czemu dziwić się trudno.

Czytaj także: Prezydent Krupa z pocałunkiem od prezesa PiS. Będzie niespodzianka?

Czy autonomiści popierają PiS?

Ale to nie koniec przedwyborczych sojuszy wziętych... nie wiadomo skąd. Otóż silesion.pl, portal Kamila Durczoka, przycisnął Jerzego Gorzelika, szefa Ruchu Autonomii Śląska i zarazem lidera Śląskiej Partii Regionalnej. ŚPR to – gdyby ktoś zapomniał – przykrywka RAŚ na wyborczy tutejszy kocioł, w którym warzy się ów żur, o którym wyżej. Durczok, który – jak wieść niesie – ma jaja, zapytał serdecznie: Drogi Jorgu. Czy pan tak „dla jaj” bajdurzy o tym, że nie wyklucza koalicji z PiS?

W następnym zdaniu, nie czekając na odpowiedź, natarł manierą bardziej oficjalną: Panie Gorzelik! Ino bez ciulania – pójdziecie z PiS czy nie?

Autonomiści, o czym wszyscy wszak wiedzą, są ulubioną formacją PiS i samego prezesa na Śląsku. „Ukryta opcja niemiecka” – ta fraza w ich kierunku nigdy nie padła. A jeśli ktoś uważa, że padła, to jak amen w pacierzu została źle zrozumiana. Całkiem na odwrót. Bo nieprawdą jest, że prezesowi PiS bardzo się nie podoba stosunek Gorzelika do polskiej flagi, której, przypomnijmy, nie wywiesza, żeby na nią gołębie nie srały. Nie jest też prawdą, że prezes, zapadając w sen, powtarza jak pacierz za liderem autonomistów, a ten za Davidem Lloydem George′em: dać Polsce Śląsk to jak dać małpie zegarek. Choć czasem, majacząc w błogim półśnie, mamrocze po swojemu: dać PO Śląsk... a dalej już jak w zegarku. Potem odpływa w sen spokojny, który przysługuje tylko sprawiedliwym, i wtedy w śnie tym może się już zdarzyć wszystko.

Śląskość, wyjątkowa forma polskości

Autonomiści mają w kabzie tajemny klucz do serca prezesa, czemu dowodzi choćby ostatnie zawołanie Bogusława Cioka, kandydata ŚPR – czyli autonomistów – na radnego Katowic: „Stop islamizacji!”. I oto złoty miód leje się słodkim ciurkiem na serce prezesa i jego śląskich żołnierzy, zlepiając wszystko razem wzięte do tzw. kupy. Prezes potrafi się odwdzięczyć. Gorzelik, jak wiadomo, ma problemy z identyfikacją: „Nie jestem Polakiem, tylko Ślązakiem!”, deklaracja znana. Żeby wyjść jej naprzeciw, prezes na przedwyborczej konwencji w Katowicach rzekł: śląskość to wyjątkowa forma polskości. Wszak mógł powiedzieć o Ślązakach jako o ukrytej opcji polskiej – byłoby ładniej, ale wiadomo, że w okresie przedwyborczym trzymać się trzeba za język...

Lewicowa cegiełka w Katowicach

Ale wróćmy do naszych baranów. Moskwa jako ostatni zgłosił się do kandydowania na fotel prezydenta Katowic. Bez najmniejszych zresztą szans na przyzwoity wynik, o czym wiedziały wszystkie śląskie wróble. W ostatniej kadencji w Radzie Miejskiej lewicy nie było, choć od 1990 r. zawsze miała w niej mocną pozycję. Stąd ciągnie ją do władzy jak głodne pszczoły do wyżej wspomnianego miodu.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj