Szklany sufit wśród pracowników naukowych
Profesor John, magister Jennifer
Dlaczego kobietom szczególnie trudno zrobić karierę w świecie nauki.
Maria Curie-Skłodowska w 1929 r.
ullstein bild/Getty Images

Maria Curie-Skłodowska w 1929 r.

Anorexia scholastica. Tak w 1892 r. na łamach „British Medical Journal” psychiatra i neurolog doktor James Crichton-Browne nazwał rzekome zaburzenie, które diagnozowano wyłącznie wśród dziewcząt mających nadmierny pociąg do nauki. Za jego przejawy uznano m.in. nerwice, lunatyzm, bóle głowy, epilepsję, silny spadek wagi, a także utratę moralności i całkowite szaleństwo. Anorexia scholastica była traktowana jako nieuleczalna, a ponieważ jej „wynalazca” był wpływowym autorytetem w dziedzinie zdrowia psychicznego, jej istnienie potwierdziło wielu innych lekarzy. Rozpoznawali ją jeszcze na początku XX w. – w czasach, kiedy kobiety, na skutek wieloletniej walki o prawo do edukacji, zaczęły zdobywać pierwsze stopnie naukowe.

Obecność kobiet na uczelniach ma zaiste krótką historię. Uniwersytet Jagielloński zaczął kształcić kobiety pod koniec XIX w., po ponad pięciuset latach swojego istnienia. Pierwsza kobieca habilitacja odbyła się na nim niecałe sto lat temu, w 1922 r., a pierwszą wykładowczynię zatrudniono w 1927 r. W międzywojniu pań na uczelniach było coraz więcej, wciąż jednak stanowiły niewielki odsetek studentów i nikły procent osób wkraczających na ścieżkę kariery naukowej. Nasze prababki wciąż odczuwały silną presję otoczenia skłaniającą je do pracy w rodzinnym gospodarstwie lub szukania męża.

Sytuacja zmieniła się dopiero po II wojnie światowej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj