szukaj
Idzie zimno!
Nie ma zgody wśród naukowców co do klimatu. Al Gore rozpoczął właśnie wielką i kosztowną kampanię na rzecz walki z globalnym ociepleniem. W tym samym czasie ukazał się raport ekspertów, zapowiadający globalne oziębienie. Jak jest naprawdę? Odpowiedź warta jest biliony dolarów.

 

Tegoroczna polska zima była lekka. Średnia temperatura stycznia mierzona na Ofkęciu była o 4.8oC wyższa od długoterminowej wynoszącej -1.1oC (informacja od prof. H. Lorenc z IMGW). Dzięki temu mniej zapłaciliśmy za gaz i węgiel, ale w skali całego globu nie było tak różowo. Cztery główne systemy monitorowania temperatury Ziemi (angielski Hadley-CRUT i amerykańskie GISS, UAH i RSfS) stwierdziły, że nad lądami i morzem oraz w dolnej troposferze styczeń 2008 r. był wyjątkowo zimny, według GISS aż o 0,75oC chłodniejszy niż rok temu. Również stratosfera była chłodniejsza o 0,5oC.

US National Climatic Data Center (NCDC) ocenia, że nad samymi lądami temperatura globu, po raz pierwszy od 26 lat, była w styczniu niższa od średniej dla tego miesiąca w XX wieku. Była to największa zmiana temperatury w ciągu roku zaobserwowana kiedykolwiek. NCDC ogłosiło także, że w styczniu 2008 r. powierzchnia pokrywy śnieżnej na Półkuli Północnej była największa od 42 lat i przekraczała średnią z lat 1967-2008 o 64 proc., a na terenie Eurazji niemal o 100 proc.

Wedle amerykańskich pomiarów satelitarnych w Arktyce zasięg lodu morskiego był w styczniu największy od czterech lat i przyrósł o około 2 mln km kw. Natomiast obserwacje duńskie wskazują, że między Kanadą i Grenlandią zasięg lodów jest obecnie największy od 15 lat a jego grubość wzrosła o około 20 cm. W Antarktyce styczniowy lód morski stale wzrastał od około roku 1980, osiągając obecnie największy zasięg od lat trzydziestu  (Center, 2008) (czytaj także: http://epw.senate.gov/public/index.cfm?FuseAction=Minority.Blogs&ContentRecord)

Temperatura globalna spadała w ciągu całego 2007 r. Chiny przeżyły najmroźniejszą zimę od 100 lat. W Bagdadzie śnieg pojawił się po raz pierwszy w historii. W Północnej Ameryce od 50 lat nie widziano tak wielkich opadów śnieżnych - rekordy zimna zanotowano w stanie Minnesota, w Teksasie, Arkansas, na Florydzie. W Australii ubiegły czerwiec był najzimniejszy w historii. W Buenos Aires śnieg pojawił się pierwszy raz od 89 lat, w Peru setki ludzi zmarło wskutek zimna a rząd ogłosił stan wyjątkowy na terytorium ponad połowy kraju. W Chile, gdzie zimno w 2007 r. było największe od pół wieku, straty w rolnictwie oceniono na 200 mln dolarów. Rekordy chłodu zanotowano na Nowej Zelandii. W Arabii Saudyjskiej po raz pierwszy od 30 lat temperatura spadła do -2oC w stolicy, w górach do -6oC a samochody grzęzły w śniegu. Na Syberii mróz sięgał ponad -60oC. W Afganistanie wskutek mroźnej i śnieżnej zimy zmarło ponad 1500 osób i zginęło 300 tys. sztuk bydła. W Tybecie niska temperatura zabiła pół miliona zwierząt domowych a 3 mln osób głoduje (Sunday Telegraph, 9 marca, 2008 i inne media). W Szwecji tegoroczna Wielkanoc była najmroźniejsza od 100 lat - w Laponii temperatura spadła do -41oC.

Tę litanię można ciągnąć długo.

Jeżeli uświadomimy sobie, że zgodnie z ostatnim raportem Intergovernmental Panel on Climate Change (IPCC - Międzyrządowego) z 2007 r. całe ocieplenie klimatu w ciągu XX wieku wyniosło 0,74oC, to tak gwałtowne oziębienie w ciągu jednego roku (o 0,75oC) winno nieco ochłodzić fanatyczny wręcz zapał polityków pragnących zbawiać planetę poprzez ograniczenie emisji CO2, kosztem 34 bln dolarów (do r. 2100) (Nordhaus, 2007) i destrukcję światowego systemu energetycznego.

Oziębienie nie nastąpiło niespodziewanie. Już od kilku lat temperatura powietrza nie rośnie a jej maksimum wystąpiło w 1998 r. (ramka 1). W ciągu ostatnich 10 lat roczny przyrost emisji CO2 ze spalania paliw kopalnych i procesów przemysłowych wzrósł trzykrotnie (Raupach et al., 2007) a jego zawartość w atmosferze podniosła się zaledwie o 4 proc. Zgodnie z hipotezą ogrzewania klimatu przez człowieka, lansowaną przez IPCC, powinno więc być cieplej a nie zimniej. Trudno więc wiązać obecne ochłodzenie ze wzrastającą emisją CO2. Trudno było zawsze, również i wtedy gdy przez kilkadziesiąt lat, wraz z całą biosferą, cieszyliśmy się błogosławionym ciepłem (ramka 3). Obserwacje geologiczne i glacjologiczne wskazują bowiem, że od prawieków najpierw klimat się ogrzewał, a dopiero potem wzrastał poziom CO2 w atmosferze. Tak dzieje się ponieważ CO2 gorzej rozpuszcza się w wodzie o wyższej temperaturze - cieplejszy ocean (jest w nim 50 razy więcej CO2 niż w atmosferze) „wydycha" więc ten gaz do powietrza.

Modele komputerowe używane do projektowania przyszłych zmian temperatury nie są niczym innym niż zmatematyzowaną opinią ich twórców o funkcjonowaniu klimatu, a te oparte są na fałszywym założeniu, że w przedprzemysłowej atmosferze znajdowało się 30 proc. mniej CO2 niż obecnie (ramka 2). Nie chodzi tylko o to, że są one niedoskonałe a wiedza klimatyczna niepełna. Klimat zależy od tysięcy czynników zmieniających się bezustannie. Najmniejsza niepewność co do jego stanu w danym momencie przekłada się na całkowitą utratę dokładnej informacji już po stosunkowo krótkim czasie (widzimy to w tygodniowych prognozach pogody).

Wszystkie modele komputerowe podają rozkład przestrzenny temperatury globu całkowicie niezgodny z obserwacjami. Wedle nich w rejonie tropikalnym, w wyniku efektu cieplarnianego temperatura troposfery winna wzrastać wraz z wysokością, osiągając na poziomie 10 km wartości 2 - 3 razy wyższe niż na poziomie ziemi. Tymczasem balonowe pomiary temperatury pokazują zjawisko odwrotne. Podobnie modele komputerowe przewidują, że efekt cieplarniany wywołany emisją CO2 przez człowieka spowoduje największy wzrost temperatury w rejonach polarnych. Według raportu IPCC z 1990 r., w rejonach tych temperatura powietrza może wzrosnąć nawet o 12oC. Tymczasem pomiary wskazują, że od około r. 1930 do końca lat 1990. temperatura powietrza Arktyki obniżyła się o ponad 2oC (Przybylak, 2000), a w latach 1961 - 1999 w trzech stacjach na Antarktydzie od około 2 do 4oC (Daly, 2000). Tak więc politycy nie powinni na podstawie wyników modelowania komputerowego klimatu podejmować decyzji wpływających na globalną ekonomie i los przyszłych pokoleń.

Słoneczny parasol

Wyjaśnienia obecnego ochłodzenia należy szukać poza Ziemią. Decydują o nim cykliczne zmiany aktywności Słońca i promieniowanie kosmiczne. Powiązanie Słońca z klimatem ziemskim jest bez porównania prostsze i mocniejsze niż terrestrialne zależności klimatyczne. O decydującej roli tych zmian w skali Układu Słonecznego świadczą obserwacje ocieplenia atmosfery Marsa, plutona, Jowisza, Neptuna i jego księżyca, jakie nastąpiło wciągu ubiegłych 20 lat (Holt-Gimenez, 2007; Fenton et al., 2007; Ravilious, 2007; Reddy, 2005; Wikipedia, 2008). Dlatego astrofizyczne obserwacje są lepszą podstawą długoterminowego prognozowania zmian klimatu niż modele nie uwzględniające czynnika kosmicznego. W 1991 r. duńscy meteorologowie E. Friis-Christensen i K. Lassen wykryli, że temperatura powietrza Półkuli Północnej w latach 1861-1989 ściśle zależała od aktywności Słońca (Friis-Christensen and Lassen, 1991). Podważało to hipotezę o ogrzewaniu klimatu przez człowieka. Jednak przyczyna tej zależności nie była jasna, gdyż w czasie zmian aktywności Słońca ilość energii docierającej do Ziemi różniła się zaledwie ok. 0,3 proc. od średniego dopływu, co było wartością zbyt małą do wyjaśnienia wahań ziemskiej temperatury.

Dopiero sześć lat później Svensmark i Friss-Christensen rozwiązali zagadkę: znaleźli ścisłą zależność pomiędzy wielkością zachmurzenia a natężeniem promieniowania kosmicznego i nasłonecznieniem. Głównym mechanizmem okazały się promienie kosmiczne, których strumień docierający do Ziemi z głębi Wszechświata regulowany jest aktywnością Słońca, zmieniającą się cyklicznie co około 11 lat. W okresie dużej aktywności linie pola magnetycznego w rejonach tzw. plam słonecznych przebijają się ponad powierzchnię naszej gwiazdy, uciekają z wiatrem słonecznym aż do krańców Układu Słonecznego i odpychają po drodze nadlatujące ku nam promienie kosmiczne. W okresach małej aktywności Słońca więcej cząstek tego promieniowania dociera do troposfery, gdzie zderzają się z atomami powietrza i tworzą jądra kondensacji, wokół których skrapla się para wodna. Powstaje wtedy więcej chmur, które jak parasol chronią nas przed nadmiarem ciepła i chłodzą atmosferę. Parasol ten otwiera i przymyka Słońce (Svensmark and Friis-Christensen, 1997; Svensmark, 2007; Landscheidt, 2003).f

Teraz jesteśmy w takim właśnie okresie małej aktywności Słońca. Jak oficjalnie ogłosiła NASA, 11 grudnia 2007 r. weszliśmy w 24. cykl słoneczny, który osiągnie maksimum w latach 2010-2011. W tym dniu pojawiła się pierwsza plama słoneczna, po poprzednim cyklu, w którym przez długie okresy plam nie obserwowano - to było przyczyną obecnego ochłodzenia. W ciągu kilku ostatnich lat tzw. wielki pas transmisyjny Słońca, w którym gorąca plazma krąży wewnątrz naszej gwiazdy, spowolnił swoją szybkość o połowę. Po około 20 latach odbije się to na liczbie plam słonecznych (i na innych wskaźnikach aktywności Słońca). Wtedy wejdziemy w 25. cykl, którego szczyt przypadnie na rok 2022 i będzie najniższy z dotychczasowych  (rys. 4.).

Nowa epoka lodowa?

Przez ponad 100 lat, od roku 1890 do 2000, trwała faza tzw. współczesnego optimum solarnego. Po niej weszliśmy w fazę współczesnego minimum solarnego i od 2002 r. pomiary temperatury globu wskazują ochłodzenie, a nie ocieplenie. Astronomowie przewidują, że 25. cykl może stać się początkiem długotrwałej, znacznie obniżonej aktywności Słońca, podobnej do okresu Małej Epoki Lodowej (od około 1350 do 1900). W jej najzimniejszym okresie, zwanym minimum Maundera, średnia temperatura była o 2oC niższa niż obecnie(Archibald, 2008). Wtedy rzeki w Europie i Bałtyk zamarzały całkowicie a susze, nieurodzaje i głód były zjawiskiem powszechnym. Lodowce alpejskie wpływały w doliny, pokrywając domy i pola zwałami lodu i moren. Tak niska aktywność słoneczna i temperatura jak w minimum Maundera przewidywana jest około 2200 r. (Landscheidt, 2003). Ale już wcześniej, w latach 2012-2015 cykl słoneczny nr 24 przyniesie znaczne ochłodzenie a największe zimno przypadnie na lata 2050-2060 (rys. 5.).

Handel odpustami

W świetle nowych danych przepowiednie IPCC dotyczące ocieplenia klimatu wywołanego przemysłową emisją CO2 należałoby odłożyć do lamusa. Znikomy wpływ CO2 będącego efektem ludzkiej działalności (ramka 4) nie zahamuje nadchodzącego oziębienia. Nawet gdyby (kosztem 180 mld dolarów rocznie lub, według innych, ocen 3 proc. produktu globalnego brutto) w pełni zrealizować ograniczenia emisji CO2 zalecane w Protokole z Kioto, to przewidywane ocieplenie klimatu w 2100 r. opóźniłoby się zaledwie o dwa do pięciu lat (Lomborg, 2007).  Natomiast poczynania polityków zmierzające do drastycznego zmniejszenia emisji tego gazu są poważnym zagrożeniem dla ekonomii, dobrobytu i rozwoju cywilizacyjnego świata. Ambicją Brukseli jest przewodzenie poczynaniom, których skutkiem będzie wyprowadzka przemysłu europejskiego do krajów mających nadwyżkę limitów emisji CO2 (m.in. do Rosji i Chin) oraz odpływ do nich naszych pieniędzy na zakup tych limitów. Nic się zatem nie zmieni: ten sam CO2 będzie nadal emitowany do atmosfery, ale poza Europą, albo u nas jeśli zapłacimy za limity, co drastycznie podroży nasze produkty. Scentralizowany mechanizm handlu limitami emisji CO2 przypomina handel odpustami w dawnych wiekach, ale nie chodzi tym razem o zbawianie kogokolwiek. Wartość tego rynku oceniono na 60 mld dolarów w 2007 r., a w bliskiej przyszłości będzie jeszcze większy. Jest to niesłychana gratka dla finansistów: ogromne pieniądze i absolutny brak ryzyka, bo lukratywny handel dotyczy nie towarów, pracy czy energii, lecz zezwoleń. Okazję dojrzał m.in. rząd brytyjski, który ustami Kitty Ussher, minister skarbu, ogłosił, że Londyn powinien stać się globalnym centrum handlu emisjami CO2.

Wedle oceny Instytutu Badań Ekonomicznych (Pellervo Economic Research Institute) w Finlandii, w latach 2013-2020 kraj ten będzie musiał zapłacić niemal 10 mld dolarów handlarzom limitów emisji CO2. W Polsce, jak niedawno stwierdził w Brukseli minister środowiska Maciej Nowicki, proponowane ograniczenia emisji CO2 „wpłynęłyby negatywnie na poziom życia Polaków, na naszą konkurencyjność i gospodarkę" a koszty energii mogą wzrosnąć o 70 proc. W Brukseli ujawniła się zdecydowana różnica postaw dawnych krajów członkowskich i nowych postkomunistycznych, tj. Polski, Węgier, Słowacji, Rumunii, Litwy i Bułgarii. Te ostatnie nie godzą się z planem Komisji Europejskiej przyjęcia jako podstawy ograniczenia emisji roku 1990, kiedy w Europie wschodniej ciężki przemysł już przestał dymić. Bogate państwa już oferują biedniejszym odpowiednie urządzenia i usługi eksperckie. Oczywiście nie za darmo. Na przeciwdziałaniu ociepleniu klimatu można więc nieźle zarobić, zwłaszcza gdy wprowadzi się obowiązujące normy międzynarodowe.

Sprawa ograniczeń coraz bardziej dzieli Unię Europejską. Dał temu wyraz Wacław Klaus, prezydent Republiki Czeskiej. W swoim wystąpieniu w czasie Międzynarodowej Konferencji w sprawie Zmian Klimatu, zorganizowanej w dniach 2-4 marca w Nowym Jorku przez Nongovernmental International Panel on Climate Change (NIPCC - Pozarządowy Międzynarodowy Zespół do spraw Zmiany Klimatu, ramka 5), stwierdził, że słabiej rozwinięte państwa europejskie, które wcześniej weszły do Unii - Grecja, Irlandia, Portugalia i Hiszpania wykorzystały ten okres do gwałtownej poprawy ekonomii. W ciągu tych 15 lat ich emisja CO2 wzrosła o 53 proc. Kraje postkomunistyczne przeszły wtedy głęboką transformację gospodarczą, łącznie z likwidacją ciężkiego przemysłu, co zaowocowało drastycznym obniżeniem PKB oraz zmniejszeniem emisji CO2 o 32 proc. Natomiast stare kraje unijne, rozwijając się powoli, a nawet wykazując stagnację, zwiększyły swą emisję CO2 o 4 proc. Brukselska biurokracja chciałaby zapomnieć o tych różnicach i w ciągu następnych 13 lat zrobić „urawniłowkę", żądając od wszystkich zmniejszenia emisji o 30 proc.!

Czy więc naprawdę chodzi o klimat? Jeśli tak, to dlaczego nie proponuje się zmasowanego przejścia na energetykę jądrową, nie emitującą gazów cieplarnianych, najbezpieczniejszą, najtańszą i najbardziej przyjazną środowisku? Czy nie jest tak właśnie, jak stwierdził niegdyś zastępca sekretarza stanu USA Richard Benedick: „Traktat o globalnym ogrzewaniu musi być wdrożony, nawet jeśli nie ma dowodów na poparcie (podwyższonego) efektu cieplarnianego" (Anonymous, 1996).

W liście otwartym do sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-Moona z 13 grudnia 2007 r., 100 naukowców skrytykowało restrykcje dotyczące emisji CO2 i handel nimi, jak również główną podstawę histerii klimatycznej jaką stały się raporty IPCC uznawane w Brukseli za księgi święte, a od dawna krytykowane (m.in. przez redaktorów renomowanego tygodnika naukowego „Nature": (Anonymous, 1994; Maddox, 1991)) za stronniczość i nierzetelność. W podobnym duchu wypowiadali się liczni naukowcy na wymienionej konferencji w Nowym Jorku. Zaprezentowano na niej raport NIPCC pt. „Nature, Not Human Activity, Rules the Climate - Sumary for Policymakers" (Natura, nie człowiek, rządzi klimatem - podsumowanie dla polityków), w którym omówiono liczne grzechy raportów IPCC. Najważniejsze to:

● Opieranie swoich prognoz na modelach komputerowych, które nie pozwalają rzetelnie przewidywać przyszłości klimatu. Nigdy na ich podstawienie nie można było odtworzyć dawnego klimatu ani nawet obecnego.
● Twierdzenie, że poziom morza podnosi się wskutek topnienia lodowców pod wpływem gazów cieplarnianych. Na Malediwach, uznawanych przez IPCC jako sztandarowy przykład zagrożonego archipelagu, ten poziom nawet obniżył się nawet o 30 cm w ciągu minionych 30 lat.
● Błędne przedstawienie historii stężeń CO2 w atmosferze oparte na rdzeniach lodowych, a zwłaszcza roli oceanów jako źródła CO2.
●Ignorowanie faktu, że podwyższona zawartość CO2 w atmosferze jest korzystniejsza dla roślin, zwierząt i ludzi niż zawartość niska.

Znaczna część polityków uległa rozpowszechnionej przez IPCC quasi religijnej aberracji: chcą leczyć Ziemię z ciepłego naturalnego cyklu klimatycznego, który, niestety, zbliża się ku końcowi. Uznali, że naukowa dyskusja się skończyła, że o klimacie wiemy już wszystko, że osiągnięto pełny konsens. Wniosek: jest źle, będzie jeszcze gorzej, a winien temu jest człowiek. Każdy, kto ma inne zdanie i ośmiela się to kwestionować, jest przekupiony albo kompletnie niemoralny, jak niedawno stwierdziła Gro Harlem Brundtland, była premier Norwegii, a obecnie reprezentant ds. zmiany klimatu sekretarza generalnego NZ. Biurokracja ONZ i Brukseli z hipotezy ogrzewania klimatu przez człowieka uczyniła tabu, któremu nie wolno się sprzeciwiać, a jego prorokiem mianowała IPCC.

Zebrani na nowojorskiej konferencji uczeni i politycy wydali wspólnie „Manhattańską Deklarację w Sprawie Zmiany Klimatu". Stwierdzają w niej, że nie ma żadnych przekonujących dowodów, by przemysłowe emisje CO2 mogły kiedyś, obecnie i w przyszłości powodować katastrofalną zmianę klimatu. Plany ograniczenia emisji CO2 są błędnym i groźnym ukierunkowaniem kapitału intelektualnego oraz pieniędzy, które należałoby poświęcić na rozwiązywanie rzeczywistych poważnych problemów ludzkości.


Autor jest prof. dr. hab., pracownikiem Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej w Warszawie, byłym przewodniczącym Komitetu Naukowego Narodów Zjednoczonych ds. Promieniowania Atomowego (UNSCEAR) oraz prezesem Stowarzyszenia Ekologów na rzecz Energetyki Jądrowej (SEREN). Jest członkiem NIPCC. Zajmuje się badaniem skażeń ludności i środowiska globu oraz zmianami klimatu. Zorganizował 10 wypraw badawczych na 17 lodowców na obu półkulach.
 


Ramka 1: LATA CIEPŁE I ZIMNE

W 2007 r. podważono prawdziwość twierdzenia NASA, że większość z 10 najgorętszych lat od chwili, gdy człowiek zaczął mierzyć temperaturę powietrza, wystąpiła po 1990 r., oraz że najgorętszym rokiem miał być 1998. Stało się ono jednym ze sztandarowych stwierdzeń raportu IPCC. Okazało się jednak, że ta ocena jest wynikiem zafałszowania i ukrywania prawdziwych wyników, dokonanego w publikacjach głównego klimatologa IPCC, dr. P.C. Jonesa i jego współpracownika. Błędy wykrył dr S. McIntyre z Uniwersytetu w Toronto i w połowie 2007 r., bez fanfar i konferencji prasowych, NASA skorygowała swoje stanowisko.

W rzeczywistości najcieplejszy był 1934 r. a po nim (w malejącej kolejności) lata 1998, 1921, 2006 i 1931. Spośród 10 najgorętszych lat 4 przypadają na lata trzydzieste - 1934, 1931, 1938 i 1939 a tylko 3: 1998, 2006, 1999 na ostatnią dekadę. Kilka ostatnich lat, tj. 2000, 2002, 2003 i 2004 jako zimniejsze odpadają z tej listy rekordów - niektóre miały temperaturę niższą nawet niż rok 1900, gdy świat wychodził dopiero z Małej Epoki Lodowej.
 

Ramka 2: FAŁSZYWY FUNDAMENT

Fundamentem hipotezy o ogrzewaniu klimatu przez człowieka i wszystkich zaleceń Protokołu z Kioto jest założenie, że w atmosferze przedprzemysłowej poziom CO2 był niski i wynosił około 290 ppmv. Jest ono oparte na dwóch podstawach: odrzuceniu około 90 tys. bezpośrednich pomiarów CO2 prowadzonych w atmosferze od r. 1812 do połowy XX wieku (w tym przez kilku laureatów Nobla) doskonałymi metodami analitycznymi oraz użyciu pośrednich pomiarów CO2 w rdzeniach lodu polarnego (rys. 2a i b).

Pośrednie pomiary atmosferycznego CO2 w lodzie prowadzono przy założeniu, że lód polarny nie zawiera płynnej wody i stanowi układ zamknięty, w którym schwytane bańki powietrza nie podlegają żadnym zmianom chemicznym. Tymczasem nawet najzimniejszy lód antarktyczny zawiera płynną wodę (w której CO2 jest ponad 70 razy bardziej rozpuszczalny od azotu). Znajdujące się w lodzie polarnym gazy ulegają frakcjonowaniu pod wpływem kilkudziesięciu różnych procesów zachodzących w czapach lodowych oraz w rdzeniach. W ich wyniku zawartość CO2 powietrzu pobranym z lodu jest mniejsza o 30-50 proc. niż była w rzeczywistości w atmosferze. Tak więc rdzenie lodowe nie nadają się do rekonstruowania składu chemicznego przedprzemysłowej i dawnej atmosfery i nie można na nich zbudować fundamentu naukowego, na podstawie którego zaleca się ograniczenie emisji CO2 (Jaworowski et al., 1992; Jaworowski, 1994). Inne niż lodowcowe pośrednie oceny zawartości CO2 w dawnej atmosferze, oparte na badaniach aparatów szparkowych liści wskazują, że przed milionami lat jego stężenie sięgało 377-450 ppmv, a nawet do 3500 ppmv. Jak widać na rys. 3, w ciągu ostatnich 10 tys. lat stężenie CO2 sięgało 328 ppmv, tj. o 26 proc. wyżej niż w tym samym czasie wskazywały pośrednie badania w rdzeniach lodowych (rys. 3).
 

Ramka 3: ZALETY CO2
W 1873 R. Emil Godlewski (1847-1930), botanik, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, pierwszy wykazał, że cały węgiel, z którego zbudowane są wszystkie organizmy żywe, nie pochodzi z humusu, jak wtedy sądzono, lecz z atmosferycznego CO2 - jego niewyczerpalnym źródłem jest wnętrze Ziemi (Godlewski, 1873; Arrhenius, 1903). Dlatego gdy jest więcej CO2 w powietrzu cała biosfera ma się lepiej. Dzieje się tak wskutek lepszego nawożenia roślin przez CO2.

Jak wykazują pomiary satelitarne, pierwotna biologiczna produkcja netto wzrosła w latach 1985-2003 w skali całego globu o 6 proc. (o 3,4 mld ton węgla pierwiastkowego) a największy przyrost masy roślinnej wystąpił w lasach Amazonii, osiągając 42 proc. przyrostu światowego. CO2 jest gazem życia a nie groźnym skażeniem.
 

Ramka 4: Emisja CO2 do atmosfery i efekt cieplarniany

EMISJA (mld ton węgla rocznie)
Naturalna:
oceany - 106
lądy i wulkany - 69

Ludzki:
przemysł i rolnictwo - 7,6
samochody - 0,57
oddychanie ludzi - 0,65

EFEKT CIEPLARNIANY (%)
H2O - ~98
CO2 naturalny + ludzki + inne gazy - 2
CO2 ludzki - 0,25
 

Ramka 5: ZESPÓŁ W ZESPÓŁ

Pozarządowy Międzynarodowy Zespół do Zmiany Klimatu (NIPCC) jest międzynarodową grupą uczonych samorzutnie zorganizowanych do zbadania przyczyn i skutków zmian klimatu, które cyklicznie zachodzą na Ziemi od czasów najdawniejszych. W jego skład wchodzi 24 autorów raportu NIPCC - 2008, oraz kilkudziesięciu innych współpracujących z NIPCC uczonych meteorologów, klimatologów, ekologów, ekonomistów, fizyków, lekarzy i biologów. Wśród nich są osoby tak znane jak profesor Frederick Seitz - emerytowany rektor Uniwersytetu Rockefellera i były prezes Amerykańskiej Akademii Nauk, S. Fred Singer - założyciel NIPCC, prezydent Science and Environmental Policy Project i profesor Georg Mason University oraz Uniwersytetu Stanu Wirginia, Patrick J. Michaels - profesor nauk o środowisku Uniwersytetu Stanu Wiginia, czy klimatolog Dr. Ray W. Spencer były „senior scientist" w NASA Marshall Space Flight Center odpowiedzialny za satelitarne pomiary temperatury globu, a obecnie główny specjalista Uniwersytetu Stanu Alabama. 

Impulsem do  utworzenia NIPCC stały się nieobiektywne raporty IPCC, traktowane przez rządy oraz Unię Europejską jako miarodajne źródło informacji o klimacie. IPCC został utworzony w r. 1986 przez United Nations Environment Program (UNEP) oraz Word Metorological Organization (WMO). Od początku swego istnienia IPCC miał raczej polityczny niż naukowy charakter i był przedsięwzięciem aktywistów mających za zadanie uzasadnienie konieczności ograniczenia emisji CO2. W konsekwencji raporty ICPP koncentrowały się wyłącznie na informacjach mogących wskazywać, że to człowiek zmienia klimat. Głównym zadaniem IPCC, wedle własnego oświadczenia, jest ocena naukowej, technicznej i socjoekonomicznej literatury „w celu zrozumienia niebezpieczeństwa zawinionej przez człowieka zmiany klimatu" (IPCC, 2008, „About IPCC" ). Styl i metodyka pracy IPCC była wielokrotnie krytykowana w prasie naukowej i w mediach.

Zalążkiem NIPCC był utworzony w r. 2003 TEAM B organizacji Science and Environmental Policy Project. Wiosną 2007 r. zmieniono jego nazwę na NIPCC. Jest to ciało całkowicie niezależne od agend rządowych, nie otrzymujące żadnych grantów ani darów. Widząc nadużywanie nauki do kształtowania polityki światowej mogącej przynieść nieobliczalne zagrożenia ekonomiczne, szczególnie dla biednej części społeczności, NIPCC zdecydował się przedstawić inny niż IPCC pogląd na zmiany klimatu. Raport NIPCC jest dostępny w Internecie. Jego książkowe rozszerzone wydanie ukaże się latem 2008.



Manhattan Declaration on Climate Change

We, the scientists and researchers in climate and related fields, economists, policymakers, and business leaders, assembled at Times Square, New York City, participating in the 2008 International Conference on Climate Change,

Resolving that scientific questions should be evaluated solely by the scientific method;

Affirming that global climate has always changed and always will, independent of the actions of humans, and that carbon dioxide (CO2) is not a pollutant but rather a necessity for all life;

Recognising that the causes and extent of recently-observed climatic change are the subject of intense debates in the climate science community and that oft-repeated assertions of a supposed ‘consensus' among climate experts are false;

Affirming that attempts by governments to legislate costly regulations on industry and individual citizens to encourage CO2 emission reduction will slow development while having no appreciable impact on the future trajectory of global climate change.  Such policies will markedly diminish future prosperity and so reduce the ability of societies to adapt to inevitable climate change, thereby increasing, not decreasing human suffering;

Noting that warmer weather is generally less harmful to life on Earth than colder:

Hereby declare:

That current plans to restrict anthropogenic CO2 emissions are a dangerous misallocation of intellectual capital and resources that should be dedicated to solving humanity's real and serious problems.

That there is no convincing evidence that CO2 emissions from modern industrial activity has in the past, is now, or will in the future cause catastrophic climate change.

That attempts by governments to inflict taxes and costly regulations on industry and individual citizens with the aim of reducing emissions of CO2 will pointlessly curtail the prosperity of the West and progress of developing nations without affecting climate.

That adaptation as needed is massively more cost-effective than any attempted mitigation, and that a focus on such mitigation will divert the attention and resources of governments away from addressing the real problems of their peoples.

That human-caused climate change is not a global crisis.

Now, therefore, we recommend -

That world leaders reject the views expressed by the United Nations Intergovernmental Panel on Climate Change as well as popular, but misguided works such as "An Inconvenient Truth".

That all taxes, regulations, and other interventions intended to reduce emissions of CO2 be abandoned forthwith.


Agreed at New York, 4 March 2008



ADDENDUM

 
Po złożeniu do druku tego artykułu, w polskich i zagranicznych mediach ukazały się informacje o pracy brytyjskich badaczy Terry Sloana i Arnolda W. Wolfendale'a, badających zależność wielkości pokrywy chmur od natężenia promieni kosmicznych docierających do środkowej troposfery (Sloan and Wolfendale, 2008). Niekiedy tytuły tych informacji były dalekie od treści pracy, na która powoływali się polscy autorzy.  Na przykład w jednym z polskich mediów ogłoszono: „To my jesteśmy winni ociepleniu klimatu, a nie Słońce". Człowiek rzekomo wpływa na ocieplenie klimatu przez emisje CO2, tymczasem w pracy dwóch Brytyjczyków nie ma oni jednego słowa na temat tego gazu. Starali się oni potwierdzić hipotezę duńskich (N. Marsh i H. Svensmark z Danish Space Institute) oraz irlandzkich (E. Palle Bogo i C.J. Butler z Armagh Observatory) badaczy o związku przyczynowym strumienia promieniowania kosmicznego z pokrywa chmur (Marsh and Svensmark, 2000; Bago and Buttler, 2000). Sloan i Wolfendale badaniami objęli 20 lat, tj. okres w którym prowadzono satelitarne obserwacji pokrywy chmur. Doszli do wniosku, że promienie kosmiczne poprzez jonizacje gazów atmosfery wpływają na powstawanie około 23 proc. tej pokrywy, a 77 proc. przypadać musi na inne czynniki, których źródłem jest aktywność Słońca. Natomiast nie znaleźli zmian wielkości pokrywy chmur ani w przypadku trzech wielkich wzrostów strumienia promieniowania kosmicznego,  ani w czasie  jego niewielkich spadków. Prace duńskie i irlandzkie miały na celu znalezienie mechanizmów tłumaczących obserwowane od dawna zmiany klimatu związane z rożnymi formami aktywności Słońca (patrz: przeglądy http://www.tmgnow.com/repository/solar/lassen1.html oraz http://en.wikipedia.org/wiki/Solar_variation).

Według (Svensmark and Friis-Christensen, 1997)  promienie kosmiczne wpływają na zmiany około 3 - 4 proc. pokrywy chmur, co odpowiada 0,8 do 1,7 W/m kw. efektu chłodzenia. Jest to wiele, gdyż cały wzrost ocieplenia wskutek przyrostu stężenia CO2 od r. 1750 odpowiada wedle (IPCC, 1995) zaledwie 1,5 W/m kw. W pracy Sloana i Wolfedale'a znaleziono dobrą korelację między neutronami promieniowania kosmicznego a pokrywą chmur i stwierdzono, że „very large fractions of the low cloud cover must be generated by ionization (by cosmic rays)". Mniej niż 23 proc. pokrywy niskich chmur pochodzi z modulacji strumienia promieni kosmicznych przez Słońce, przy 95 proc. poziomie ufności, a ponad 77 proc. powodowane jest czynnikami innymi niż jonizacja, których źródło musi być powiązane z aktywnością Słońca.

Wymienione tu prace duńskie, irlandzkie i brytyjskie, dotyczyły krótkich okresów obejmujących zaledwie jeden dwudziestoletni cykl słoneczny. Natomiast prace międzynarodowego zespołu pod kierownictwem profesora V. Rusova z Narodowego Centrum Antarktycznego w Kijowie (Rusov et al., 2008a; Rusov et al., 2008b), obejmują 750 tys. lat. Końcowy wniosek tych prac brzmi: „the Earth climate ... is completely determined by two governing parameters, i.e. by insolation and galactic cosmic rays", oraz  "the so-called anthropogenic "CO2 doubling" problem is practically absent".


LITERATURA:

  • Nature. 1994. Editorial: IPCC's ritual on global warming. Nature. 371:269.
  • Archibald, D. 2008. Solar cycle 24: Implications for the United States. In: International Conference on Climate Change, New York, USA.
  • Arrhenius, S. A. 1903. Lehrbuch der kosmischen Physik.
  • Bago, E. P., and C. J. Buttler. 2000. The influence of cosmic rays on terrestrial clouds and global warming. Astronomy & Geophysics. 41:4.18-4.22.
  • Beck, E.-G. 2007. 180 Years of CO2 gas analysis by chemical methods. Energy & Environment. 18:259-282.
  • Center, N.-N. C. D. 2008. Climate of 2008 - January in historical perspective. Vol. 2008. http://www.ncdc.noaa.gov/oa/climate/research/2008/jan/global.html.
  • Daly, J. 2000. The "Surface Record". Report to the Green Earth Society on"Global Mean Temperature. http://www.john-daly.com/ges/surftmp/surftemp.htm.
  • Fenton, L. K., P. E. Geissler, and R. M. Haberle. 2007. Global warming and climate forcing by recent albedo changes on Mars. Nature. 446:646-649.
  • Friis-Christensen, E., and K. Lassen. 1991. Length of the solar cycle: An indicator of solar activity closely associated with climate. Science. 254:698-700.
  • Godlewski, E. 1873. Abhangigkeit der Starkebildung in den Chlorophyllkornern von dem Kohlensauregehalt. Flora. 31:378-383.
  • Hathaway, D. 2006. Long range solar forecast. http://science.nasa.gov/headlines/y2006/10may_longrange.htm.
  • Holt-Gimenez, E. 2007. The biofuel myth. International Herald Tribune.
  • Jaworowski, Z. 1994. Ancient atmosphere - validity of ice records. Environmental Science & Pollution Research. 1:161-171.
  • Jaworowski, Z., T. V. Segalstad, and N. Ono. 1992. Do glaciers tell a true atmospheric CO2 story? The Science of the Total Environment. 114:227-284.
  • Landscheidt, T. 2003. New Little Ice Age instead of global warming? Energy & Environment. 14:327-350.
  • Lomborg, B. 2007. Global Warming's Dirty Secret. In: Guardian. http://commentisfree.guardian.co.uk/bjornlomborg/2007/03/globalwarmingsdirtysecret.html.
  • Maddox, J. 1991. Making global warming public property. Nature. 349:189.
  • Marsh, N. D., and H. Svensmark. 2000. Low cloud properties influenced by cosmic rays. Physical Review Letters. 85:5004-5007.
  • Nordhaus, W. D. 2007. The Challenge of Global Warming: Economic Models and Environmental Policy. http://nordhaus.con.yale,edu/dice_mss_072407_all.pdf.
  • Przybylak, R. 2000. Temporal and spatial variation of surface air temperature over the period of instrumental observations in the Arctic. International Journal of Climatology. 20:587-614.
  • Raupach, M. R., G. Marland, P. Ciais, C. Le Quere, J. G. Canadell, K. G., and C. B. Field. 2007. Global and regional drivers of accelerating CO2 emissions. Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America. 104:18866-18870.
  • Ravilious, K. 2007. Mars melt hints at solar, not human, cause for warming, scientist says. In: National Geographic News. http://news.nationalgeograpjic.com/news/pf/55741367.html.
  • Reddy, F. 2005. MGS sees changing face of Mars. Astronomy.com. http://www.astronomy.com/asy/default.aspx?c=a&id=3503.
  • Rusov, V., A. Glushkov, V. Vaschensko, O. Mihalys, S. Kosenko, S. Mavrodiev, and B. Vachev. 2008a. Galactic cosmic rays - clouds effect and bifurcation model of Earth global climate. part 1. Theory. In: arXiv: 0803.2765v1 [physics.ao.ph]. http://arxiv.org/als/0803.2765.
  • -. 2008b. Galactic cosmic rays - clouds effect and bifurcation model of the Earth global climate. Part 2. Comparison of theory with experiment. In: arXiv: 0803.2766v1 [physics.ao.ph]. http://xray.sai.msu.ru/~polar/sci_rev/182.html.
  • Sloan, T., and A. W. Wolfendale. 2008. Testing the proposed causual link between cosmic rays and cloud cover. Environmental research Letters. 3:1-6.
  • Svensmark, H. 2007. Cosmoclimatology: A new theory emerges. Astronomy & Geophysics. 48:1 - 18.
  • Svensmark, H., and E. Friis-Christensen. 1997. Variation of cosmic ray flux and global cloud coverage - a missing link in solar-climate relationship. Journal of Atmospheric and Solar-Terrestrial Physics. 59:1225-1232.
  • Wagner, T., B. Aaby, and H. Visscher. 2002. Rapid atmospheric CO2 changes associated with the 8,200-years-B.P. cooling event. Proceedings of the National Academy of Sciences. 99:12011-12014.
  • Wikipedia. 2008. Extraterrestrial atmospheres. http://en.wikipedia.org/wiki/Extraterrestrial_atmospheres.
 

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+