Archiwum Polityki

Dziura po emigrantach

Polacy jadą za chlebem. Z jednej strony – Polska i polskie rodziny otrzymują właśnie finansowy zastrzyk bez precedensu, za którym idzie wzrost płac, konsumpcji oraz zatrudnienia. Z drugiej – zaczyna nam brakować ludzi. Dziury tworzą się w usługach, handlu, budownictwie, a przede wszystkim w medycynie i nauce. Gdyby zestawić pozytywne i negatywne skutki obecnej fali emigracyjnej, to jaki byłby bilans? I co to oznacza dla tych, co tu zostają?

Najmłodsza córka z trójki dzieci państwa Wysockich, mieszkańców małego Kobysewa pod Gdańskiem, pracuje w Hongkongu. Starsza – w handlu, jeździ po świecie. W tym miesiącu był Frankfurt via – tak się złożyło – Hongkong. Syn pracuje w Kartuzach na Kaszubach, ale był w Wielkiej Brytanii, Holandii i Hiszpanii. – Tyle że on spośród moich i męża dzieci najmniej się nadawał do migrowania – mówi Sylwia Wysocka, z zawodu pedagog szkolna.

Polityka 28.2006 (2562) z dnia 15.07.2006; Raport; s. 4
Reklama