Archiwum Polityki

Operacja prywatyzacja

Polska służba zdrowia jest już prywatna w dużo większym stopniu, niż nam się wydaje. Państwowe, a dokładniej – samorządowe, są najczęściej szpitale. Państwowy jest też Narodowy Fundusz Zdrowia – czyli system gromadzenia i rozdzielania obowiązkowych składek od obywateli. Teoretycznie wszystkie one – tak państwowe, jak prywatne – mają jednakowe prawa do ubiegania się o środki z Funduszu. Ale mało kto odważa się tę teorię realizować. Jednym z odważnych był – jako szef Śląskiej Kasy Chorych – Andrzej Sośnierz, który teraz będzie kierował NFZ. Co by to było, gdyby w całym kraju zrobić taką rewolucję jak na Śląsku? Co mamy sądzić o perspektywie prywatyzacji szpitali, a także rozwoju prywatnych ubezpieczeń? Trzeba otwarcie powiedzieć, że spośród wszystkich prywatyzacji ta właśnie budzi szczególnie duży niepokój.

Czy prywatne szpitale zaczynają już być konkurencją dla państwowych? W stolicy, gdzie w ciągu kilku najbliższych lat ma powstać aż pięć prywatnych szpitali z 400 łóżkami, dyrektorzy publicznych placówek boją się przede wszystkim odpływu kadr.

Szpitale publiczne mogą stracić największy kapitał, jaki im jeszcze pozostał: dobrze wykształconych ludzi z najdłuższym stażem w zawodzie, takich, co jeszcze nie wyjechali za granicę: – Na Mazowszu już teraz brakuje ponad 150 lekarzy i kilkuset pielęgniarek?

Polityka 40.2006 (2574) z dnia 07.10.2006; Raport; s. 4
Reklama