Archiwum Polityki

Grillowany Moby Dick

Miła i cywilizowana skądinąd Islandia ma jedną słabość, za którą gotowa jest przecierpieć sankcje i ostracyzm ekologów. To polowanie na wieloryby, uznawane za element narodowej tożsamości. Właśnie zaczął się sezon.

Oficjalne protesty wystosowały pod adresem Reykjaviku Wielka Brytania, USA i Australia. Chociaż ich skalę porównywano z niezadowoleniem islamskiego świata po karykaturach Mahometa w duńskiej gazecie, i tak było dość spokojnie w porównaniu z końcem lat 80., kiedy to amerykańskie organizacje ekologiczne zatopiły połowę islandzkiej floty wielorybniczej.

Dla Islandczyków tradycyjne łowy na wieloryby stały się symbolem narodowej dumy i niezależności. Pierwszego upolowanego znów komercyjnie finwala, jednego z największych waleni, którego długość przekracza 20 m, a waga 60 t, powitały na nabrzeżu w Reykjaviku setki wiwatujących nacjonalistów, uczestniczących później w krwawym oprawianiu ubitego zwierzęcia.

Polityka 47.2006 (2581) z dnia 25.11.2006; Świat; s. 62