Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Trump psuje Wielkanoc politykom PiS. O co będziemy się kłócić przy świątecznym stole?

O co będziemy się kłócić przy wielkanocnym śniadaniu? I czy w ogóle jeszcze chce nam się dyskutować o polityce? O co będziemy się kłócić przy wielkanocnym śniadaniu? I czy w ogóle jeszcze chce nam się dyskutować o polityce? G.Ragiboglu/Shutterstock, A.Walczewska/EN, W.Olkuśnik/EN, A.Burakowski/EN, F.Naumienko/Reporter, Shu
Wojna z Iranem i polityka Donalda Trumpa to główne tematy rozmów Polaków z najbliższymi. Prezydent USA rozsiądzie się przy wielkanocnych stołach jako gość wyjątkowo niechciany. To zła wiadomość dla PiS.

„To jest kanister. On jest dzisiaj przedmiotem troski przy kuchennym stole” – mówił podczas wiecu w Staszowie Przemysław Czarnek, pokazując wpatrzonej w niego publiczności zielony baniak na benzynę z naklejonym wielkim zdjęciem Donalda Tuska i ceną 10 zł, którą „już za chwilę” zobaczymy według polityka PiS na stacjach paliw.

Użyta przez Czarnka figura kuchennego stołu nie jest szczególnie oryginalna – to kalka z angielskiego kitchen table issues, sformułowania, które od późnych lat 80. XX w. funkcjonuje w amerykańskiej polityce jako symbol „zwykłych spraw zwykłych ludzi”. W tym rozumieniu kuchenny stół to miejsce, gdzie nie rozmawia się o wielkiej geopolityce, wojnach, sporach światopoglądowych, tylko o rachunkach za energię, cenach w sklepach, wydatkach na lekarzy etc.

Czytaj też: Notatnik polityczny. Rząd nie miał wyjścia, musiał coś zrobić. Dokąd dojedzie benzynowy ekspres Tuska?

Między jajeczkiem a babką

Odwoływanie się do kitchen table issues służy zawsze jako poręczny wihajster w politycznych opowieściach: gdy Demokraci lub Republikanie mają problem z nadmiernym zideologizowaniem przekazu, wtedy empatyczne pochylenie się nad przeciętnym obywatelem i (zwłaszcza) obywatelką, liczącą z marsową miną kolejne rachunki przy kuchennym stole, staje się narracyjną potrzebą chwili. W Polsce z podobnym mechanizmem mieliśmy do czynienia w pierwszych latach rządów PiS po 2015 r., gdy programy społeczne rządu Beaty Szydło i wizerunek szefowej rządu jako zwyczajnej kobiety bliskiej przeciętnym Polakom tworzyły zasłonę dymną osłaniającą autorytarną, ustrojową rewolucję wdrażaną przez Jarosława Kaczyńskiego.

Polityka 14.2026 (3558) z dnia 31.03.2026; Temat na Święta; s. 16
Reklama