Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Podkast specjalny

Podkast specjalny. Odc. 12

Czy złotówkowicze pójdą śladem frankowiczów? Wszyscy z napięciem czekają na 12 lutego

Czy również spłacający kredyty w złotych będą mieli szansę na unieważnienie swoich umów i ogromne oszczędności? I banki, i kredytobiorcy z napięciem czekają na wyrok.

Historia wydaje się powtarzać – do polskich sądów idą kredytobiorcy, kwestionując ważność swoich umów. Sędziowie, mając poważne wątpliwości, decydują się wysyłać pytania do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. Banki przekonują, że są niewinne, a klienci, zachęcani przez kancelarie prawne, próbują po prostu zagwarantować sobie darmowy kredyt – bez odsetek i prowizji. Tak było kilka lat temu z frankowiczami, którzy dzięki korzystnemu dla siebie orzeczeniu luksemburskiego trybunału w 2019 r. zaczęli na wielką skalę wygrywać procesy.

Unieważnianie umów kredytów frankowych stało się standardem. W przypadku pożyczek złotowych na razie większość wyroków jest korzystna dla banków, ale kredytobiorcy liczą, że zmieni się to po orzeczeniu TSUE planowanym na 12 lutego. W centrum sporu znajduje się wskaźnik WIBOR, używany do wyliczania bieżących rat. Zdaniem banków jest on uczciwy i przejrzysty, a klienci byli informowani, że może rosnąć, nawet gwałtownie. Innego zdania są pełnomocnicy klientów. Oni z kolei przekonują, że WIBOR jest wyliczany nieuczciwie, bo nie oddaje rzeczywistych kosztów, po jakich banki pożyczają pieniądze. Kontrowersje dotyczą także różnych zapisów w umowach i obowiązków informacyjnych.

Sądy będą musiały odpowiedzieć na pytanie, czy klienci zostali w sposób jasny poinformowani o ryzyku związanym z kredytami opartymi na wskaźniku WIBOR. Nie wiemy jeszcze, jak będzie wyglądać linia orzecznicza. Czy okaże się równie korzystna dla kredytobiorców złotowych jak w przypadku frankowiczów? A może jednak tym razem to banki będą górą? Dla instytucji finansowych perspektywa masowego unieważnienia kredytów złotowych byłaby katastrofalna.

Na razie czekamy na wyrok TSUE i jego pierwsze interpretacje w polskich sądach. Bez względu na to, jakie one będą, jedno jest pewne – z polskim systemem bankowym dzieje się coś złego, skoro znowu naszym prawnym bałaganem muszą się zajmować sędziowie w Luksemburgu.

Reklama
Reklama