Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Polityka o historii

Polityka o historii. Odc. 109

Zgon „Ulubieńca Partii”. Kim był Bolesław Bierut: marionetką Stalina czy mężem stanu? I jak zginął?

Jakim był przywódcą, jakim człowiekiem? Bierut na pewno nie był porywającym przywódcą. Niedostatki charyzmy nadrabiano propagandą i budową kultu.

Moskwa wykończyła nam Bieruta – plotkowali Polacy po nagłej śmierci przywódcy 12 marca 1956 r. – Towarzysze radzieccy mordowali z otwartą przyłbicą, nie tak jak obecny dyktator na Kremlu – mówi prof. Piotr Osęka z Instytutu Studiów Politycznych PAN.

Bolesław Bierut, I sekretarz PZPR, wcześniej chorował. Pojechał na XX Zjazd Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, podczas którego usłyszał tajny referat Nikity Chruszczowa. Choć autor referatu ani słowem nie wspomniał o przywódcach krajów satelickich ZSRR, to jednak było jasne, że uderzając w mit Stalina, podważał również tytuły do rządzenia jego „wiernych uczniów”. Bierut dostał zapalenia płuc, sekcja zwłok przeprowadzona w Moskwie wykazała zakrzep tętnicy płucnej. „Pojechał dumnie, wrócił w trumnie” – mówiono w Polsce.

Jakim był przywódcą, jakim człowiekiem? Czy rzeczywiście był sybarytą, jak twierdził na falach Radia Wolna Europa Józef Światło? Wykształcenie miał niewiele wyższe od podstawowego. Przed drugą wojną przez jakiś czas pracował jako księgowy, skrupulatność pozostała z nim na dłużej. Gdy napływały wyniki z referendum w czerwcu 1946 r., odnotował w prywatnych notatkach te prawdziwe, dzięki czemu znamy skalę fałszerstwa.

Wcześniej, w latach 30., sanacyjna dyktatura uratowała go od śmierci, ponieważ wsadziła na kilka lat do więzienia, kiedy w ZSRR Stalin przeprowadzał czystkę, która zmiotła całe kierownictwo Komunistycznej Partii Polski. Gdy w 1947 r. Bierut został prezydentem RP, przysięgał na krzyż słowami: „Tak mi dopomóż Bóg”. Już wcześniej, w 1943 r., doszło do konfliktu między nim a Władysławem Gomułką. Osęka opowiada, dlaczego nie było między nimi chemii. Jednak kiedy Stalin kazał wsadzić Gomułkę do więzienia, Bierut przeciągał śledztwo, dzięki czemu towarzysz Władysław ocalał.

Bierut na pewno nie był porywającym przywódcą. Niedostatki charyzmy nadrabiano propagandą i budową kultu, który osiągnął kulminację w kwietniu 1952 r., podczas obchodów 60. urodzin Bieruta. Propaganda określała go „dostojnym obywatelem”, „zwycięskim wodzem naszej epoki”. Są zdjęcia pokazujące, jak całuje się z małymi dziewczynkami, co dziś byłoby odebrane co najmniej dwuznacznie. Zgon „Ulubieńca Partii” rozbudził nadzieje w społeczeństwie. Przyspieszył odwilż, system komunistyczny w Polsce złagodniał.

Oglądaj także:

Reklama
Reklama