Klasyki Polityki

PACS

Co to oznacza PACS – pacta civil de solidarité – cywilna umowa solidarności?

Felieton ukazał się w tygodniku POLITYKA 7 lutego 2009 r.

Francuzi rozmnażają się wzorowo. Na kobietę przypada tu dzisiaj 2,02 dziecka, co jest najwyższym wskaźnikiem ze wszystkich krajów europejskich. Przegoniona została nawet ultrakatolicka Irlandia. Janusz Korwin-Mikke napisał ongiś, że zawdzięcza to Republika wyłącznie czarnym i arabskim imigrantom. Jest to nieprawda. INSEE nie prowadzi wprawdzie odrębnych statystyk dla obywateli różnego pochodzenia, pozwala jednak dokonać ustaleń pośrednich. Oto w „białych” dzielnicach Paryża przyrost naturalny jest podobny jak w „czarnych” czy „arabskich”. Nieco w tyle pozostaje tylko chińska dzielnica XIII. Podobnie w „białych” Bretanii i Wandei statystyki są podobne jak w multikulturowej Marsylii.

Winno to być wysoce przykrą nowiną dla polskich polityków prawicowych, opłakujących ustawicznie deficyt narodzin nad Wisłą. Oto obywatelki państwa, w którym każda kobieta może nie tylko dokonać aborcji na własne życzenie, ale koszta tego zabiegu będą jej zwrócone przez ubezpieczenia społeczne, mają większą chęć posiadania potomstwa niż przymuszane do donaszania ciąży Polki, terroryzowane restrykcyjnymi, fundamentalistycznymi prawami, noszącymi w Rzeczpospolitej bezczelne miano „kompromisu”.

Mogłoby z tego wynikać, ale tego już poseł Jarosław Gowin nigdy nie pojmie, że ludzie wolą zdać się na własny wybór, niż działać w warunkach przymusu czy też wysysanych przez niego z umoczonego w wodzie święconej palucha ograniczeń, kto może, a kto nie może in vitro, ile wolno zarodków etc. Że zaś tak jest i wolnościowej tej tendencji poseł Gowin ani orędzia episkopatu (jak zwykle najbardziej kompetentnego w sprawach seksu i ginekologii) nie powstrzymają, świadczy też inny trend, o którym w Rzeczpospolitej dosyć głucho.

Przychodzi na seminarium student i oświadcza nam od progu: – Właśnie się zPACSowałem (je me suis pacsé). Zrywamy się z miejsc, gratulujemy. Zaproszeni zostajemy wszyscy na całonocną Pacsówkę, która odbędzie się w jednej z tanich, ale uroczych knajpek Dzielnicy Łacińskiej. Każdy będzie płacił za siebie, bo po prostu studenta nie stać, a zresztą pompatyczne imprezy „zastaw się, a postaw się” słusznie wychodzą z mody. W niczym to nie zmniejszy szaleństwa ani przeszkodzi tańcom w ciasnych przejściach między stolikami i przed barem.

Co to oznacza PACS – pacta civil de solidarité – cywilna umowa solidarności? – Jest to spisany przed sądem cywilnym kontrakt między dwiema osobami, które przekroczyły 18 lat życia, w którym deklarują one, że chcą żyć razem, dzielić obowiązki i podlegać takim samym prawom (za wyjątkiem dziedziczenia, gdzie pacsowcy muszą spisać testamenty) jak wszystkie małżeństwa. Nie ma znaczenia płeć wchodzących w związek PACS, ich narodowość, a nawet legalność pobytu na terytorium Republiki. Niemożliwe jest zawarcie PACS tylko w przypadku najbliższego pokrewieństwa, a także jeśli jedna ze stron pozostaje w nierozwiązanym związku małżeńskim lub pacsowym.

Związek PACS może być rozwiązany w każdej chwili, bez żadnych procedur rozwodowych, na podstawie listu poleconego wysłanego do sądu i podpisanego przez obie strony, a w niektórych przypadkach nawet i przez jedną tylko stronę. W przypadku zerwania (co obie strony muszą wziąć od początku pod uwagę) nie przysługują żadnej ze stron jakiekolwiek odszkodowania czy pensje alimentacyjne. Sąd nie będzie też wnikał w żadne kwestie podziału wspólnie nabytego majątku, co zrywający PACS uzgodnić już muszą między sobą. Innymi słowy zawierający PACS mają znacznie większe poczucie wolności niż związani tradycyjnym węzłem małżeńskim, ponoszą jednak również zdecydowanie większe ryzyko w przypadku niepowodzenia.

Chciałoby się powiedzieć, że jest to instytucja stworzona dla partnerów hetero- czy homoseksualnych naprawdę pewnych swojej miłości. Oczywiście, prawo reglamentujące PACS ewoluuje. Jeszcze parę lat temu osoby związane PACS były relatywnie dyskryminowane fiskalnie, teraz są już w tej mierze w identycznej sytuacji co tradycyjne małżeństwa. Od przyszłego roku, taki jest przynajmniej wniosek prawicowego (sic!) ministra do spraw rodziny Nadine Morano, który na pewno będzie przegłosowany, gdyż wspiera go też lewica, będą mogli chętni zawierać PACS na merostwach, z całą oprawą rytualną, jaka przysługiwała dotąd tylko ślubom, pod przyzwalającym spojrzeniem gipsowej Marianny i prezydenta Sarkozy’ego, uśmiechającego się z obowiązującego portretu. Te same dostaną od władzy symboliczne prezenty i ten sam symboliczny uścisk dłoni.

Wprowadzenie PACS w 1999 r. miało na celu, w kalkulacji politycznej, przede wszystkim ominięcie problemu małżeństw homoseksualnych. Chyba nie zdano sobie sprawy, że zaspokojono jednocześnie dążenia i ambicje również wielkiej części najzupełniej heteroseksualnego społeczeństwa. Nigdy udział PACS homoseksualnych nie przekroczył 10 proc. ich ogółu. Ten ogół rósł jednak w błyskawicznym tempie. W 1999 r. na 286 191 małżeństw zawarto 6151 PACS, czyli nędzne 2,1 proc. całości. Dziesięć lat później, w 2008 r., na 273 500 małżeństw jest już 143 tys. PACS – 34,33 proc. całości. Ponad jedna trzecia! Nic nie wskazuje, żeby ta tendencja miała się zmienić.

– A rodzina!? – zawoła Wielki Inkwizytor. Doprawdy, gdyby o fakty i głupie, proste ludzkie szczęście mu chodziło, a nie o doktrynę zapisaną w martwych księgach, nie miałby się czym martwić. Po pierwsze, pacsowcy, pomimo że statystyki obniżają im związki homoseksualne, grosso modo rozmnażają się z podobną skutecznością jak małżeństwa tradycyjne. Po drugie, wyraźnie mniej jest procentowo unieważnień PACS od procentu rozwodów ślubujących, że się nie opuszczą aż do śmierci, czyli rodzina pacsowska jest względnie trwalsza i stabilniejsza od tej „właściwej”. Po trzecie, skala przemocy w związkach PACS, podług danych policyjnych, jest wielokrotnie mniejsza niż w parach związanych węzłem nierozerwalnym. Jest to zresztą logiczne, gdyż macho, który wie, że nie ma pełnej władzy nad samicą, chcąc nie chcąc, musi brać na powstrzymanie.

Kościół francuski, acz oficjalnie przeciwstawiający się związkom homoseksualnym i pożyciu pozamałżeńskiemu, PACS nigdy oficjalnie nie potępił. Myślę, że w gruncie rzeczy nawet znajduje w nim pozytywne strony. Bo w pewnej mierze kłopot z głowy. Politycy polscy kłócą się, czy kryzys, czy spowolnienie gospodarki, jakby to nie było zupełnie to samo. Ale chodzi o słowa. I Kościołowi francuskiemu też dano takie: PACS, a nie małżeństwo, więc o co chodzi. O co tu łamać krzesła?

A tak naprawdę chodzi o wolność. Społeczeństwa kształcą się i dojrzewają. Coraz więcej ludzi nie chce już ani kleru, ani państwa w swoim łóżku. Nic pan na to nie pomoże, pośle Gowinie!

Polityka 6.2009 (2691) z dnia 07.02.2009; Stomma; s. 97
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Spacerek pod lufą. Jak zwykli Polacy polują na myśliwych

Czy sprzeciw zwykłych obywateli może położyć kres polowaniom na zwierzęta? Sezon łowiecki właśnie się rozkręca.

Przemysław Ziemacki
03.10.2022
Reklama