Andrzej Duda spieszył się w sprawie Kamińskiego, na list od Hindusów nie odpowiada od miesięcy
Pod koniec września żony Hindusów mieszkających w Polsce skierowały do Kancelarii Prezydenta list, zwracając uwagę na rasizm i ksenofobię, z przejawami których spotykają się coraz częściej. List do tej pory pozostał bez odpowiedzi.
Archiwum prywatne

Tegoroczny marsz niepodległości w Warszawie i hasła: „Polska dla Polaków”, „Stop islamizacji”
Piotr Drabik/Flickr CC by 2.0

Tegoroczny marsz niepodległości w Warszawie i hasła: „Polska dla Polaków”, „Stop islamizacji”

„Obejmując urząd, obiecał Pan być prezydentem wszystkich Polaków. Prosimy więc o interwencję w naszym imieniu i uświadomienie naszym rodakom, że ludzie dzielą się tylko na dobrych i złych, oraz to, że nie ma lepszych i gorszych ras, narodowości i religii” – pisały autorki listu, apelując do prezydenta, by „zdecydowanie i ostro potępił jakże krzywdzący język nienawiści, który zalewa debatę publiczną, nie dając możliwości spokojnej i racjonalnej dyskusji”.

Sygnatariuszki listu prosiły również, by prezydent – jako strażnik Konstytucji RP – „podkreślił publicznie, wspierając się autorytetem swojego urzędu, że wszyscy są równi i nikt nie powinien być dyskryminowany ze względu na kolor skóry, wyznanie i pochodzenie”.

List do dziś pozostał bez odpowiedzi. Sprawę nagłośniła tylko POLITYKA.PL. Na początku października opublikowaliśmy rozmowę z pragnącą wówczas zachować anonimowość żoną jednego z Hindusów z Dolnego-Śląska. Dziś kobieta postanowiła ujawnić swoje nazwisko i miejsce zamieszkania. – Nie mamy już nic do stracenia, jest tylko gorzej – mówi Anna Singh. Ona i jej mąż mieszkają w Legnicy.

Przypomnijmy – mężczyzna pracuje w jednej z lokalnych restauracji i od dawna jest celem rasistowskich ataków. „Coraz częściej słyszy też na ulicy: »ciapciak idzie«, »brudas«, »Cygan«. Mąż obawia się też podróżować pociągiem, ludzie krzywo patrzą” – mówiła POLITYCE.

Sytuacja w ciągu ostatnich tygodni – zdaniem Singh – tylko się pogorszyła. Dwa tygodnie temu jej mąż został obrzucony wyzwiskami na ulicy, kiedy wracał nocą do domu: – Przechodził przez przejście dla pieszych, przy którym zatrzymał się autobus. W środku siedzieli młodzi mężczyźni, którzy rzucali w kierunku męża rasistowskie okrzyki – relacjonuje kobieta. W ostatnią niedzielę w restauracji, w której pracuje jej mąż, doszło do kolejnego incydentu. Dwóch pijanych mężczyzn obsypało wyzwiskami pracowników lokalu – Roma i Hindusa. Mężczyźni domagali się okazania paszportów, upierali się, że Hindus jest Syryjczykiem, straszyli, że „ich dopadną”. Interweniowała policja.

Choć męża nie było wtedy w restauracji, jest tym wszystkim bardzo przejęty. Boi się, że do ataków będzie dochodziło częściej – mówi Anna Singh.

Rzeczywiście, do podobnych incydentów dochodzi również w innych miastach. W ostatnią niedzielę we Wrześni zaatakowano hinduskie małżeństwo. Mężczyzna został uderzony w twarz przez pijanego 24-latka. Atakujący krzyczał, że mężczyzna jest Syryjczykiem. Nie wiemy, na ile incydent należy wiązać z atmosferą po paryskich zamachach, które miały miejsce zaledwie dwa dni wcześniej.

– Boimy się terrorystów, ale teraz bardziej boimy się Polaków – podkreśla Singh. – Media donoszą o 20 Polakach, którzy byli szkoleni przez Państwo Islamskie. Widać, że to nie w nacji czy religii tkwi problem, ale w niewiedzy, manipulacji, złym przekazie medialnym – uważa.

Przypomnijmy – list w sprawie traktowania cudzoziemców wysłany do Andrzeja Dudy pozostaje bez odpowiedzi. – Nie oczekiwaliśmy wiele, ale mieliśmy słabą nadzieję, że prezydent jednak jakoś zareaguje – przyznaje Singh.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną