Kraj

Rekonstrukcja rządu? Przyspieszone wybory? Skutki afery

Rekonstrukcja rządu? Przyspieszone wybory? Skutki afery

Mateusz Morawiecki Mateusz Morawiecki Kancelaria Prezesa RM
Skoro afera KNF była duża, to i następstwa powinny być stosownie imponujące. Ale właśnie dlatego są stosunkowo mało prawdopodobne.

Szybka rekonstrukcja rządu? Przyspieszone wybory? Dymisja Adama Glapińskiego? Sporo się o takich scenariuszach w związku ze skandalem w KNF mówi i pisze, bo skoro afera duża, to i następstwa powinny być stosownie imponujące. Ale właśnie dlatego są stosunkowo mało prawdopodobne.

Rekonstrukcja rządu i tak musi się odbyć

No to po kolei. Rekonstrukcja rządu odbędzie się na pewno. Nie jest to żaden news. Afera w KNF ma z tym niewiele wspólnego; obóz władzy musi przejść facelifting przed wyborami do europarlamentu i było to jasne długo przed wybuchem skandalu. Nieznany był zaś termin i skala zabiegu. Afera być może odroczyła operację, rekonstrukcja w trakcie największego zainteresowania KNF mogłaby zostać odczytana jako objaw ataku paniki na Nowogrodzkiej. Z okolic PiS usłyszałem dziś, że dobrym terminem na zmiany byłby początek roku, ale mówi się też o grudniu. Zagadką pozostaje liczba ministrów do zmiany, ale na rozwiązanie przyjdzie nam poczekać. To naprawdę bywają decyzje podejmowane w ostatniej chwili. Pewien polityk, już w obecnej kadencji, opowiadał mi, że w dniu rekonstrukcji odbierał w Pałacu Prezydenckim gratulacje z okazji objęcia teki ministra, której ostatecznie nie objął, bo wziął stanowisko w innym resorcie. A więc wszelkie spekulacje – np. o dymisji Zbigniewa Ziobry – pozostają spekulacjami.

Jakie są szanse na przyspieszone wybory

Przyspieszone wybory? Ta teoria (pierwsza pisała o niej Dominika Wielowieyska, jeszcze przed wybuchem afery) brzmi bardzo atrakcyjnie. Wybory samorządowe, jakkolwiek dla PiS zwycięskie, marnie wróżą tej partii na kampanię europejską, która przyciąga raczej wyborców z metropolii niż prowincji. A przegrana w wyborach, nawet drugorzędnych, na parę miesięcy przed główną bitwą, miałaby duże znaczenie psychologiczne. A skoro kalendarz nie sprzyja PiS, to czemu nie zmienić kalendarza? Zwłaszcza że opozycja jest w rozsypce: Koalicja Obywatelska nie ma programu, PSL przegrał kampanię samorządową, Donald Tusk jeszcze nie wrócił, a Robert Biedroń jeszcze nie powstał.

Bieda w tym, że skrócenie kadencji Sejmu nie jest wcale łatwe. Potrzeba 307 głosów, sztuczki z obniżeniem kworum nie działają. Bez zgody PO i Nowoczesnej przyspieszonych wyborów nie będzie, a przynajmniej nie w drodze uchwały Sejmu o skróceniu kadencji. Druga ścieżka wiedzie przez Pałac Prezydencki – Andrzej Duda będzie mógł skrócić kadencję Sejmu, jeśli parlament nie wyrobi się z wysłaniem mu do podpisu ustawy budżetowej. Ten deadline upływa pod koniec stycznia 2019 r. i w razie jego niedotrzymania prezydent miałby 14 dni na decyzję o przyspieszonych wyborach. W tej sytuacji odbyłyby się one pod koniec marca. Całkiem tego scenariusza bym nie wykluczał, ale oceniam go jako skrajnie mało prawdopodobny. Gra budżetem, żeby sprowokować wybory, nie będzie się dobrze sprzedawała w krótkiej kampanii.

Czytaj także: Sprzątanie po aferze. KNF ma nowego szefa

Dymisja szefa NBP? Nie tak prędko

Dymisji Glapińskiego pragnie w PiS wielu. Publiczne przepychanki z premierem się nie spodobały, rola prezesa NBP w aferze KNF (choćby powiązanie szefa Komisji z Glapińskim) – też nie. Ale usunięcie szefa centralnego banku nie jest łatwe. PiS nie tknął Marka Belki aż do końca kadencji; działają tu, jak się wydaje, pewne hamulce.

Pęknięcia w obozie władzy

Czy to wszystko oznacza, że afera KNF się już wypaliła? Trochę tak, a trochę nie. Tak, bo trudno podtrzymać zainteresowanie opinii publicznej tematem, w którym nie ma ośmiorniczek i przekleństw, a są niejasne rozmowy anonimowych w gruncie rzeczy osób; ofiara zaś tej afery z najwyższym trudem może się kwalifikować na ludowego bohatera.

Jeśli jednak przeciwnicy PiS mają mieć jakąś nadzieją w związku z aferą, to taką, że skandal odsłonił na moment prawdziwą atmosferę w obozie władzy. Błysnęły sztylety i huknęło parę strzałów; na murze są pęknięcia. Przecieki do mediów (ciekawe, kto poinformował „Gazetę Wyborczą” i TVN o pracy w Banku Światowym syna szefa służb Mariusza Kamińskiego – pracy, którą zawdzięcza zapewne nie ojcu zresztą, lecz zatrudnionej w NBP matce), personalne wycieczki, różnice poglądów. I coraz wyraźniejszy konflikt Ziobry z Mateuszem Morawieckim. Z tej mąki może być bochenek (albo i dwa) dla opozycji.

Czytaj także: PO zaczyna działać w sprawie KNF, ale w niefortunnym momencie

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Ukraińska kelnerka o swojej pracy w polskich hotelach

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

Katarzyna Zdanowicz
17.07.2019
Reklama