Dzień fałszowania pamięci
Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w wykonaniu obecnej władzy nie przywracają historycznej prawdy, lecz fałszują rodzime dzieje. I lansują groźny model patriotyzmu.
Obywatele RP i ich sympatycy protestują przeciwko Marszowi Pamięci Żołnierzy Wyklętych.
Jędrzej Nowicki/Agencja Gazeta

Obywatele RP i ich sympatycy protestują przeciwko Marszowi Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Podczas głównych uroczystości premier opowiada, że walka „żołnierzy leśnych” „to było ostatnie zbrojne polskie powstanie niepodległościowe”. Wylicza, że „od 1 września 1944 do końca 1945 r. podziemie niepodległościowe, antykomunistyczne, przeprowadziło ok. 12 tys. akcji zbrojnych. To wypada jedna akcja co godzinę”. I sugeruje, że jasne było wówczas, po której stronie jest zło, a po której dobro.

Uprościć, zafałszować

Tym samym de facto wyklucza ze wspólnoty narodowej bądź przynajmniej dezawuuje etycznie wszystkich tych, którzy po wojnie nie poszli do lasu lub nie wspierali „leśnych”. W tym, co ma szczególną wymowę, żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego z okresu okupacji, którzy posłuchali rozkazu dowódców o rozwiązaniu struktur zbrojnych. Nie mówiąc o milionach cywili, którzy po koszmarze wojny przystąpili po prostu do odbudowywania zniszczonego kraju, nawet nie czując sympatii do komunizmu, lecz albo uznając, że w nowej sytuacji opór nie ma sensu, albo będąc po prostu zmęczonymi latami okupacji, albo... listę motywów można ciągnąć.

Powojenne dzieje to czasy potwornie złożone. Tymczasem Mateusz Morawiecki widzi je w barwach czarno-białych i swoimi wywodami na tyle upraszcza rodzimą historię, że ją zwyczajnie fałszuje. Co gorsza, nie chodzi jedynie o sferę faktów, ale też właśnie moralności.

Czytaj także: Jak kult żołnierzy wyklętych dzieli społeczeństwo

Żołnierze nigdy nie wyklęci przez Polaków?

Podobnego nadużycia dokonuje szef Urzędu Represjonowanych, gdy głosi, że żołnierze wyklęci zostali wyklęci przez komunistów, ale nigdy przez Polaków. Otóż już wtedy, tuż po wojnie, „leśni” nie cieszyli się wcale powszechnym poparciem. Sami zresztą to przyznawali. Powody dystansu były różne – od politycznego sporu o sens kontynuowania walki zbrojnej po niezgodę na stosowane przez nich metody (zwłaszcza przypadki pospolitych rabunków i porachunków osobistych, ale też mordów o podłożu narodowościowym – antysemickim itp.).

Zbrodniarze bohaterami

Kłopot z obecną formułą oddawania hołdu „leśnym” polega także na tym, że jednoznaczna cześć ma być oddana też postaciom pokroju „Ognia” na Podhalu bądź „Burego” na Podlasiu. To samo dotyczy członków Narodowych Sił Zbrojnych. Ba, niektórzy w nich właśnie widzą symbole „wyklętych”. Zbrodnie będące ich udziałem czy jawny antysemityzm NSZ (a i choćby „Ognia”) – a więc kolejne elementy powojennych czasów – są oficjalnie przemilczane albo bagatelizowane.

Przykładowo na sztandarowej dla obchodów, a firmowanej przez IPN i pokazywanej w 14 miastach Polski, plenerowej wystawie „Polska walczy nadal – zapomniane ogniwo” o powojennej konspiracji młodzieżowej przytacza się słowa przysięgi NSZ właśnie, nie opatrując tego jednak słowem komentarza o kontrowersjach, jakie budziła nie tylko ideologia tej formacji, ale i jej relacje z Armią Krajową i rządem londyńskim.

Charakterystyczne też, że coraz częściej pojawia się nowy ton – niektórzy (np. ONR) zaczynają jawnie uznawać antysemicką frazeologię NSZ (i idące za nią czyny) jako dodatkowy powód do chwały „wyklętych” oraz traktować jako własną tradycję i wzór na dziś.

Co też nie bez znaczenia: to takie przekłamania i upraszczanie ówczesnych realiów obrażają pamięć tych, którzy zdecydowali się bądź musieli po zakończeniu wojny zostać w lesie.

Czytaj więcej: Jak prawica wykorzystuje do swoich celów historię antykomunistycznego podziemia

PS Wspomniana wystawa „Zapomniane ogniwo” – prócz historycznych manipulacji – lansuje niebezpieczny model patriotyzmu, sprowadzającego miłość do ojczyzny do „składania życia” (także dla „dobra organizacji”), „śmiertelnej walki z komunizmem”, „bezwzględnego wykonywania rozkazów”, bycia „karnym wobec przełożonych” itp. Sam widziałem na pl. Szczepańskim w Krakowie grupę licealnej zapewne młodzieży, czytającej pod okiem nauczycielki te frazy z przysięgi NSZ – ciekawe, co z tego wyniosą?

PS 2 W piątkowy wieczór, po oficjalnych uroczystościach na pl. Piłsudskiego z udziałem m.in. prezydenta i premiera, ulicami Warszawy z silną obstawą policji przemaszerowało kilkuset sympatyków „niezłomnych”. „Marszowi Żołnierzy Wyklętych” próbowało się przeciwstawić kilkudziesięciu członków i sympatyków Obywateli RP, ale tak jak niedawno w Hajnówce, kontrmanifestanci zostali usunięci przez funkcjonariuszy.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj